Wyżłów – wieś umarła

W województwie lubelskim, w powiecie hrubieszowskim, w gminie Dołhobyczów, przy granicy polsko – ukraińskiej jest wieś, a raczej była o nazwie Wyżłów. Prowadzi do niej polna droga z Dłużniowa – trudno przejezdna po opadach deszczu. Nie ma tablicy informującej o nazwie.

Reklamy

Przed wojną Wyżłów liczył 65 numerów, dzisiaj pozostało zaledwie 5 chałup. Większość dawnej zabudowy została zniszczona podczas wysiedlania ludności ukraińskiej w latach 1945-1947. Zarys niegdysiejszej wsi wyznaczają stare drzewa rosnące wzdłuż drogi i na dawnych posesjach.

Do trzech chałup na okres lata przyjeżdżają ich dawni mieszkańcy. Pani Maria, którą zastałem, przyjeżdża na wiosnę i mieszka tu do jesieni. Tu wychowała pięcioro dzieci, tu żyła, pracowała i tu wraca. Ona ożywia tę wieś. Ma w chałupie prąd i telewizor. Strażnicy patrolujący granicę ze strażnicy w Chłopiatynie przywożą jej chleb i inne potrzebne artykuły. Mieszka tu sama. Na zimę wyjeżdża do dzieci. W zimie nie mieszka tu nikt. We wsi nie słychać szczekania psów, piania kogutów, bo ich tu nie ma. Czasem zawita jakaś sarenka, której nikt nie płoszy. Są jeszcze dwie studnie, z których nie ma komu brać wody. Maszyny rolnicze zarosły chwastami. Nie ma ludzi, więc natura zagospodarowuje ten teren w myśl powiedzenia „nie było nas – był las, nie będzie nas – będzie las”.

Na górze, wśród drzew, stoi murowana cerkiew greckokatolicka p.w. św. Mikołaja zbudowana w 1910r. Po wojnie użytkowana przez jakiś czas jako kościół filialny rzymskokatolicki. Pani Maria mówiła, że tę cerkiew budowali wspólnie grekokatolicy i rzymscy katolicy. Świątynia jest nakryta wielką kopułą wspartą na ogromnym drewnianym bębnie. Był w niej ołtarz o charakterze w. XVIII. Ikonostas z carskimi wrotami i ikonami śś. Archaniołów Gabriela i Michała zapewne z II połowy w. XVII znacznie przemalowanymi oraz Matka Boża z Dzieciątkiem i Chrystus Pantpkrator z tegoż czasu – oba gruntownie przemalowane. Ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem z w. (XVIII ?) w gipsowej sukience pochodząca z cerkwi w Cebłowie. Było w niej szesnaście lichtarzy cynowych z 1855r.

Dziś cerkiew wokół zarasta krzakami, drzwi zamknięte. W 2005 r. gdy tam byłem pierwszy raz, wyjmowało się skobel i można było wejść do środka. We wnętrzu był wyblakły obraz Matki Bożej, tabliczka w języku ukraińskim przy chórze i nic więcej. Przez tyle lat tu ludzie się modlili, sprawowane były liturgie. Teraz jakiś zabłąkany turysta tu się pomodli. Na wieży cerkwi chylący się krzyż. Czy ktoś jeszcze go wyprostuje i wzmocni? Obok cerkwi murowana dzwonnica z lat trzydziestych minionego stulecia. Na jej wieżyczce wygięty krzyż i ubytki w pokryciu dachówką. Obok cerkwi niewielki cmentarzyk z 37 nagrobkami. Napisy na nagrobkach w języku ukraińskim i polskim. Najstarszy w języku ukraińskim „Draża z 1917 r.”. Ostatniego pochówku dokonano w 2002 roku zmarłej 9. 11. 2002 r. Eugenii Kwiatkowskiej. Niektóre nagrobki z trudnego okresu polsko – ukrainskiego: Osin Dmitrasz zm. 22. 06. 1943 r. lat 23 ( napis na nagrobku w języku ukraińskim), Piotr Szurma zginął tragicznie w 1945 r.

Jeszcze na nagrobkach są kwiaty i znicze – to znaczy, że ktoś pamięta.

Gmina Dołhobyczów chce sprzedać pozostałość wsi, może nowy właściciel jeszcze ją ożywi.
Zapraszam do zwiedzania tego ciekawego zakątka naszego kraju.

Tekst: Turysta Rowerowy

zobacz zdjęcia >>