REKLAMA

C3 Krasnopolski

LubieHrubie.pl » Sport

A A A

Kern wygrał w Lublinie, a Zacharczuk drugi w Koszalinie! - FOTO

Dodał: MAK

Data dodania: 2018-02-11

Podczas przełajowego biegu w dniu 10.02.2018 r. w ramach City Trail trzeci raz w bieżącym cyklu zwyciężył hrubieszowianin Artur Kern i to pokonując nie byle, kogo, bo kilkakrotnego medalistę Mistrzostw Polski w biegach wytrzymałościowych Sebastiana Smolińskiego z lubelskiego AZS UMCS Lublin. Natomiast Albin Zacharczuk wystartował w dalekim Koszalinie i był drugi w biegu na dystansie 1 mili pod górę.

Reklama

 

City Trail 10.02.2018 r. Lublin/Zalew Zemborzycki


Mężczyźni

1. Kern Artur Hrubieszów 16:53 (1. – M30)

2. Smoliński Sebastian Lublin 17:07 (1. – M20)

3. Wysocki Paweł Lublin 17:27 (2. – M20)

6. Buczak Rafał Zamość 17:56 4 (M-20)

52. Rycak Krzysztof Małków 21:43 (11-M40)

98. Mielniczuk Tomasz Artur Hrubieszów 23:34 (47-M30)

152. Mielniczuk Stanisław Hrubieszów 26:43 (6-M50)

 

Kobiety           

1. Pleskaczyńska Julia Lublin 19:44 1-(K16)

2. Mandziuk Ilona Tomaszów Lubelski 19:48 (1-K20)

3. Gruszkowska Patrycja Lublin 20:38 (2-K16)

5. Szmit Joanna Łabunie 20:58 (3-K20)

Brak pań z Hrubieszowa

 

Bieg ukończyło 70 kobiet i 203 mężczyzn

 

Artur Kern na stronie City Trail

Jeśli chcę być sklasyfikowany muszę wystartować w czwartym biegu, bo jak na razie mam trzy starty. Ostatnie dwa miesiące były dla mnie ciężkie, bo najpierw dwa razy chorowałem, a teraz naciągnąłem mięsień, ale mam nadzieję, że to fatum już mnie opuści i dokończę cykl wygrywając cztery biegi – podkreślił na mecie halowy rekordzista Polski na 5000 m. – Naciągnięty dwa dni temu mięsień postawił mój dzisiejszy start pod znakiem zapytania. Podczas rozgrzewki czułem pewien dyskomfort, ale postanowiłem wystartować, choć nie wykluczałem, że jeśli pojawi się większy ból to zejdę z trasy. Do 3 km czułem się dobrze, potem zaczęło pobolewać, ale był to moment, w którym przyspieszyłem. Mój największy rywal – Sebastian Smoliński w tym miejscu nieco odpuścił i został kilka metrów z tyłu, więc przyspieszyłem jeszcze trochę, by powiększyć przewagę. Miałem świadomość, że nie mogę liczyć na walkę na finiszu – Sebastian jest zawodnikiem z bieżni i gdyby był blisko mnie na końcówce, miałbym marne szanse na zwycięstwo – dodał Artur Kern.

 

Zdjęcia >>

 

W dotychczas rozegranych biegach trzy razy zwyciężał dominator lubelskiej trasy – Artur Kern a dwa razy Sebastian Smoliński i najpewniej to między nimi rozegra się walka w klasyfikacji generalnej cyklu. W rywalizacji pań trzy wygrane ma na koncie Paulina Pawłowska.

Ostatni bieg tego cyklu - 17 marca 2018.


CEREMONIA ZAKOŃCZENIA

Rozdanie medali i nagród odbędzie się 12 kwietnia, o godz. 18:30, w auli Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji (ul. Bursaki 12).

 

***


Zimowa Mila Górska edycja 4/6

7.02.2018 Koszalin

Dystans 1 mila (1609 m)

 

1.  Górski Mateusz Lębork 6:02:30 (M18)

2. Zacharczuk Albin Unia Hrubieszów 6:06,55 (M18)

3. Jefimczyk Norbert Damnica 6:08,30 (M18)

Bieg ukończyło 75 osób.

 

***


mak - Gratuluję, a co Ty tam tak daleko robisz i może kilka zdań o biegu oraz kto jest twoim trenerem, itp.?


Albin Zacharczuk

Aktualnie mieszkam w Słupsku, gdzie przebywam na zgrupowaniu sportowym w 7 Brygadzie Obrony Wybrzeża. Na co dzień pracuję w 3 Batalionie Zmechanizowanym w Trzebiatowie, jako żołnierz zawodowy. Daleko od domu, ale można się przyzwyczaić.

Zimowa mila górska w Koszalinie jest cyklem biegów dokładnie na milę, z tym, że cały czas biegniemy pod górę. W biegu może każdy bezpłatnie wziąć udział a czas liczony jest za pomocą chipów. Szczegóły w linku

http://www.biegikoszalin.pl/Biegi_Koszalin_2016/regmilazimowa

Jeśli chodzi o bieg, to był mój debiut w tego typu zawodach. Bieg rozegrałem taktycznie. Ostatnie 450m do mety to była czysta siła biegowa. Niewiele zabrakło do wygranej, bo tylko zabrakło 4s, niedosyt pozostał. Rewanż 21 lutego.

Jeśli chodzi o zgrupowania i moje treningi odpowiedzialny za nie jest mł. chor. Mariusz Borychowski, który również jest aktywnym biegaczem. Duży nacisk kładę na sprawność, dzięki temu, pomimo dużego kilometrażu, kontuzje omijam szerokim łukiem.

Nie mogę również zapomnieć o Pawle Szostaku, który mimo braku czasu, pomógł mi wrócić po kilkuletniej przerwie do pewnego poziomu w bieganiu.

 

Opracował – mak

Foto – A. Zacharczuk

 

Podziel się:
« wstecz

GALERIA: