Rafał Fedaczyński. Przygotowania do sezonu.

Po wspaniałych sukcesach w latach 2003 i 2004, przyszedł mniej udany rok 2005.

Reklamy

Rafał Fedaczyński – jeden z najlepszych zawodników w historii hrubieszowskiego sportu, Mistrz Polski seniorów w chodzie sportowym na 50 km, Mistrz Polski LZS, wielokrotny rekordzista województwa lubelskiego, trenowany przez Marka Kitlińskiego, przygotowuje się do następnego sezonu.

Rozmawiałem z nim w Bursie Międzyszkolnej, gdzie mieszka.

– Jak było w Helsinkach na Mistrzostwach Świata?

– Było wspaniale! Oczywiście oprócz tego, że złapałem wirusowe zapalenie skóry i nie ukończyłem przez to chodu na 50 km.

– Musiało to być dla ciebie bolesne przeżycie…

– Nie tylko bolesne ze względu na dolegliwości. Przede wszystkim zawiodłem moich kibiców i samego siebie.

– Nie załamałeś się chyba?

– Było ciężko. Zbyt wiele osób wiązało ze mną zbyt wiele nadziei. Na jednaj porażce świat się jednak nie kończy. Że przypomnę choćby historię Roberta Korzeniowskiego, którego zdjęli z trasy ważnej imprezy na kilkaset metrów przed końcem, czy Adama Małysza, który miał w zasadzie kończyć karierę… Po tych ciężkich chwilach przyszły ich największe sukcesy.

– Czyli – trenujesz dalej…

– Jak najbardziej. Wyjeżdżam właśnie na zgrupowanie Kadry Polski do Cetniewa.

– Rozpoczynasz przygotowania do nowego sezonu?

– Dokładnie. Skończyłem etap roztrenowania i wchodzę w okres przygotowawczy do sezonu 2006.

– Ile czasu poświęcasz codziennie na treningi?

– W tej chwili będę trenował dwa razy dziennie. Pierwszy, tak zwany długi trening obejmować będzie chód na dystansie od 10 do 35 km, drugi – wieczorny od 6 do 8 km. W międzyczasie będę również trenował na siłowni. Dochodzi do tego oczywiście odnowa biologiczna.

– W jakim tempie wobec tego zużywasz buty?

– Ponieważ nie dysponuję zbyt dużymi środkami, jedna para starcza mi na dwa miesiące. Faktycznie jednak powinienem zmieniać buty treningowe co miesiąc.

– Rozumiem, że nie są to zwyczajne buty.

– Oczywiście, że nie. Są to specjalne buty do chodu sportowego. Firmowe. Każdy wie, ile takie buty kosztują.

– A co do kasy… Z czego żyjesz?

– Mam 300 złotych stypendium, które ufundowało mi Starostwo Powiatowe.

– …???

– Może powiem coś w takim razie o moich planach na nadchodzący czas… W tym roku, oprócz licznych startów, mam dwie ważne imprezy. Pierwsza to Puchar Świata w Hiszpanii, gdzie postaram się wystartować na tyle dobrze, by zdobyć kwalifikację na Mistrzostwa Europy. Mam nadzieję, że mi się to uda i że na Mistrzostwach Europy zrobię dobry wynik.

– Czego mam ci życzyć?

– Przede wszystkim zdrowia, bo choć ostatnia kontuzja stawu biodrowego wydaje się być zaleczona, to nigdy nie wiadomo.

– Zdrowia więc ci życzę i tego, żeby nadchodzący sezon był dla ciebie udany.

Rafał Fedaczyński dziękuje Dariuszowi Gałeckiemu, Tadeuszowi Romaszko i firmie Agromasz za okazaną pomoc.

zobacz fotki >>