Wywiad z Piotrem Guziną – uczestnikiem Orlen Warsaw Maraton!

Mircze staje się miejscowością maratończyków, jest ich już trzech, a wśród nich Piotr Guzina kierownik w Gminnym Zespole Ekonomiczno – Administracyjnym Szkół w Mirczu, który ostatnio 21.04. zadebiutował w Orlen Warsaw Maraton, jednocześnie od młodych lat pasjonat sportu, jak i aktywny działacz Ochotniczej Straż Pożarnej w Starej Wsi. Poniżej wywiad z maratończykiem Piotrem Guziną.

Reklamy


Wywiad z Piotrem Guziną uczestnikiem Orlen Warsaw Maraton!


Co pana skłoniło, że zmierzył się pan z biegowym maratonem (42km 195m) i to całkiem udanie?

– Chęć sprawdzenia czy jestem w stanie wytrzymać kilkumiesięczny trening a także przebiec ten bardzo trudny bieg. Już w ubiegłym roku, gdy zacząłem regularnie biegać, pomyślałem, że spróbuję wystartować w maratonie, lecz przygotowania drużyn OSP Stara Wieś do wojewódzkich, a później krajowych zawodów CTIF sprawiły, że zrezygnowałem z tego pomysłu. Jednak cały czas chodziło mi to po głowie żeby spróbować ponownie. Przeglądałem sporo portali internetowych poświęconych bieganiu (głównie Bieganie.pl) i uznałem, że najłatwiej mi będzie przygotować się do któregoś z wiosennych maratonów. Gdy w grudniu, 2012 r. podany został termin nowej imprezy biegowej w naszym kraju, jakim jest Orlen Warsaw Marathon, zdecydowałem się na start właśnie w nim.


Od kiedy, ile razy w tygodniu, kilometraż, pomimo ciężkiej zimy ?

– Od połowy grudnia. Trenowałem cztery razy w tygodniu. Wtorek i sobota spokojny bieg przez ok. 1 h (ok.12 km) czwartek trening w zmiennym tempie przez 40 – 60 minut (12 – 15 km) a niedziela długie wybieganie przez 2 – 2,5 godziny, przy czym końcówkę przeważnie starałem się biegać szybko. Zima nie sprawiła mi jakichś większych problemów, wręcz przeciwnie wolę biegać, gdy jest zimno niż wtedy, gdy jest zbyt gorąco. W Mirczu jest fajna i dość długa ścieżka rowerowa, która praktycznie przez całą zimę była dosyć dobrze odśnieżana. Dlatego z powodu warunków atmosferycznych odpuściłem dwa może trzy treningi. Więcej treningów nie odbyłem ze względu na urazy.

 

Jak pan się czuł stając na starcie w takiej masie ludzi, dodatkowo uzupełnionym czarnoskórymi biegaczami?

– Niesamowity widok. Naprawdę. Od tych 15 tysięcy ludzi, którzy stanęli na starcie dwóch biegów, biła pozytywna energia. Widać było, że zarówno dwudziestolatkom jak ludziom po siedemdziesiątce bieganie sprawia ogromną frajdę. Mi w pamięci na długo pozostanie widok faceta,  który biegł pchając specjalnie przygotowany wózek, w którym siedziała jego może dwuletnia córka. W ten sposób pokonał całą trasę maratonu, a na mecie zameldował się przede mną. Udział biegaczy czarnoskórych, wśród których był dwukrotny mistrz świata i wicemistrz olimpijski Jaouad Gharib , a także najlepszego białego z ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie i jednocześnie rekordzisty Polski Henryka Szosta to była wisienka na torcie. Wszyscy trzymaliśmy kciuki, aby udało mu się wygrać z biegaczami z Afryki i być może pobić rekord Polski, lecz niestety kontuzja zmusiła go do zejścia z trasy na około 30 km.

 

Co pan powie o swoim maratońskim biegu?

– Mój bieg był dość nerwowy. Właściwie to nerwy zaczęły się dużo wcześniej, bo w nocy poprzedzającej bieg. Chyba za bardzo przejąłem się tym moim pierwszym startem i nie mogłem spać. Przespałem wszystkiego może z półtorej godziny, więc nie wróżyło to najlepiej na dzień następny. Po starcie okazało się, że pulsometr wg, którego zamierzałem biec chyba się zepsuł, bo wskazywał tętno o 10 – 15 uderzeń więcej niż powinien. Drugą ewentualnością było to, że nerwy dalej biorą górę i dlatego serce bije szybciej. Na domiar złego okazało się, że trasa jest bardzo źle oznaczona i nie wiedziałem, w jakim czasie pokonuję poszczególne kilometry. Gdy dobiegłem w ten sposób do ok. 15 kilometra, pomyślałem, że chyba biegnę za wolno (później się okazało, że biegłem tak jak trzeba, bo w czasie 4:55 – 5:00 km) i postanowiłem przyspieszyć. Do trzydziestego kilometra biegło mi się idealnie. Na tym piętnastokilometrowym odcinku nikt mnie nie wyprzedził a ja minąłem kilkaset osób. Ale tempo na tym odcinku okazało się dla mnie zdecydowanie za wysokie (ok. 4:30 km). No i mniej więcej od 32 km zaczął się kryzys, który od 35 km przekształcił się w drogę przez mękę. Nie miałem w ogóle energii, co powodowało, że miałem problemy z dotarciem od jednego punktu odżywiania do drugiego. Dwa razy przeszedłem w marsz, a dodatkowo na każdym punkcie odżywczym przystawałem na chwilę, aby uzupełnić płyny. Wtedy przekląłem ten pomysł z maratonem, jak również wszystkich tych, co zachwalają bieganie. Od decyzji o zejściu z trasy dzieliło mnie bardzo niewiele. Tak zwana „ściana” trwał do samego końca, dodatkowo na Moście Poniatowskiego posłuszeństwa odmówiły nogi. Od tego momentu tylko nimi powłóczyłem. Na mecie nawet nie bardzo miałem siły na okazanie radości.

 

Jakieś niespodzianki na trasie?

– Niespodzianką in. minus było złe oznaczenie trasy. Natomiast do plusów na pewno zaliczyłbym świetny doping zgromadzonej przy trasie publiczności. Wśród publiczności była moja żona Dorota i kolega, u którego spałem Marek Pasieka. Jeździli metrem po całej Warszawie, aby mi kibicować na trasie biegu.

 

Samopoczucie po biegu?

 Pierwszych 20 – 30 minut było fatalne. Ale później zacząłem dochodzić do siebie i pojawiły się plany na dalsze starty.

 

A dzisiaj, kiedy pierwsze roztruchtanie?

– Nogi nadal trochę pobolewają. Pierwsze roztruchtanie zamierzam zrobić w czwartek.

 

Ogólnie organizacja była …?

– W związku z tym, że był to mój pierwszy udział w jakimkolwiek biegu ulicznym trudno mi jest ocenić jego organizację. Ale wydaje mi się, że od strony medialnej wszystko było zorganizowane świetnie. Zapewniono udział gwiazd, które miały przyciągnąć ludzi na trasy. Wzorem zagranicznych maratonów każdy z uczestników był nagrywany i po zakończeniu zawodów otrzymał krótkie filmiki z jego biegu. Wpisowe było bardzo tanie. Jedynym mankamentem, który mi przeszkadzał to złe oznakowanie kilometrów na trasie.

 

W latach szkolnych próbował pan już swoich sił jako lekkoatleta, może pan przypomni?

– Stare dzieje. Na początku lat dziewięćdziesiątych próbowałem trenować biegi średnie w Unii Hrubieszów, ale okazało się, że nie mam zbyt wielkiego talentu do tego zajęcia (mak – po latach okazuje się, że talent był i jest, ale czegoś zabrakło?), co przełożyło się na brak motywacji do treningów i po ok. pół roku je zakończyłem.

 

Występował pan również w piłkarskiej drużynie Starawianka Stara Wieś, proszę coś powiedzieć na ten temat?

– Jak każdy chłopak lubiłem grać w piłkę nożną. Wówczas istniało wiele małych drużyn i jedną z nich była Starawianka Stara Wieś. Graliśmy najpierw klasie C, a później w B.

 

No i od pokoleń pana rodzina działa w OSP Stara Wieś …?

– Rzeczywiście. Członkami OSP w Starej Wsi są mój dziadek i tato, a ostatnio nawet moja żona. Tato na czele jednostki stoi praktycznie od lat siedemdziesiątych. Oprócz typowej działalności ratowniczo-gaśniczej, nasza jednostka aktywnie uczestniczy w rywalizacji sportowej.

 

Były w tej dziedzinie, nawet sukcesy na szczeblu ogólnokrajowym  …?

– Sukcesy to mam nadzieję dopiero przed nami. Jak na razie najlepsze miejsce, jakie zajęliśmy to 8 na XIII Krajowych Zawodach OSP w Koninie w 2011 r. W 2012 r. uczestniczyliśmy Ogólnopolskich Zawodach Sportowo-Pożarniczych wg regulaminu CTIF (regulamin międzynarodowy), które były eliminacjami do Olimpiady Pożarniczej mającej się odbyć w lipcu tego roku we Francji. Niestety nie udało się nam na nią zakwalifikować, bo zajęliśmy odpowiednio: mężczyźni – 9 a kobiety 14 miejsce.

 

Pełni pan również ważną funkcję w Urzędzie Gminy w Mirczu …?

– Pracuję w Gminnym Zespole Ekonomiczno – Administracyjnym Szkół w Mirczu (mak – jako kierownik). Razem z moimi współpracownikami odpowiadamy za obsługę finansową szkół, jak również za realizację zadań oświatowych gminy.

 

Czy ma pan dalsze plany startowe w biegach, jak i OSP?

– Fatalne samopoczucie z ostatnich kilometrów maratonu już dawno poszło w niepamięć i już w niedzielę zacząłem myśleć o kolejnym biegu. Na wakacjach chciałbym pobiec jakiś maraton rozgrywany poza miastem (Maraton Mazury albo Maraton Wigry – oba rozgrywane w lasach wokół jezior). Natomiast na jesieni być może wystartuję w maratonie w Poznaniu, bądź ponownie w Warszawie. Co do zawodów OSP to w tym roku odbędą się tylko zawody gminne i powiatowe wg regulaminu krajowego, oraz zawody wojewódzkie wg regulaminu CTIF, w których planujemy wziąć udział.

 

Co pan powie o innych biegaczach z Mircza Waldemarze Klajdzie i Michale Skórce?

– Waldemar Klajda to wielki fan biegania i sportu w ogóle. Jestem pewien, że umie przekazać tę pasję swoim podopiecznym na lekcjach w-f. Udzielał mi wiele cennych rad przed pierwszym startem w maratonie. Natomiast Michała nie znam osobiście, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni.

 

W jaki sposób zachęciłby pan do biegania dalsze osoby, a szczególnie panie?

– Zacytuję tu mistrza olimpijskiego Jacka Wszołę, który zapytany jak zacząć biegać odpowiedział, że po prostu  –

„Trzeba założyć gacie,

założyć buty,

wyjść z domu

i …  pobiec”

Bieganie ma właściwie same zalety. Przede wszystkim poprawia się kondycję fizyczną. Ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie (szczególnie spokojny bieg trwający do godziny czasu). Panie, wiadomo bardzo często zwracają uwagę na zbędne kilogramy. Chyba nie ma lepszego i tańszego sposobu na ich pozbycie się niż regularne i spokojne bieganie.

PS – Pozdrowienia dla Pana Jana Zderkiewicza!

 

Dziękuję za odpowiedzi – mak

 


Wyniki

Orlen Warsaw Maraton 21.04.2013

1. KASAYE Sisay lemma Etiopia (2:09:02 

2. KEMBOI Elias Kenia 2:09:49 

3. GHARIB Jaouad  Maroko 2:10:11 

4. KAMAKYA Nicholas Kenia 2:10:33 

5. CHERONO David Kenia 2:10:56

6. RUTO Evans Kenia 2:12:02

7. BARANOVSKYY Dmytro Ukraina 2:12:46 

8. GARDZIELEWSKI Arkadiusz Śląsk Wrocław 2:13:43 

9. BRZEZIŃSKI Błażej  WKS Śląsk Wrocław 2:13:56

10. KENY Felix Kenia 12:16:54 

953. GUZINA Piotr Mircze w kat. M – 30 353; 3:34:27

1674. SKÓRKA Michał Mircze w kat. M-20 281; 3:49:06

3293. ZDERKIEWICZ Jan Hrubieszów w kat. M – 60 79; 4.38:26 godz.

Bieg ukończyło 3951 osób.

 


Najlepsi w historii powiatu hrubieszowskiego

MARATON (42.195 km)

1. Kern Artur Unia 2.17:15; 2011 r.

2. Cierech Bogusław Unia 2.29:55,4; 1978

3. Kapusta Andrzej Unia 2.33:51; 1988

17. Pałka Mieczysław ZSE Hrubieszów 3.25:44; 1992

18. Guzina Piotr Mircze 3.34:27; 2013

19. Janik Tomasz Hrubieszów 3.35:30; 2012

20. Skórka Michał Mircze 3.49:06; 2013

21. Mołodkiewicz Zbigniew Hrubieszów 3.49:25; 2012

22. Rozkal Stanisław Hrubieszów 4.10?; 1998

23. Klajda Waldemar Mircze 4.36:28; 2011

24. Zderkiewicz Jan Hrubieszów 4.38:26; 2013

 


Rekordy powiatu hrubieszowskiego!

MARATON (42.195 km)

19 lat  Piekarski Andrzej Hrubieszów 3.24:13; 1998

20       Okoń Krzysztof ZSR Turkowice 2.39:25; 1987

21       Szwiec Jan Świt Hrubieszów 2.50:03,6; 1973

22       Szwiec Jan Unia Hrubieszów 2.44:24,0; 1974

23       Cierech Bogusław Unia 2.40:22,4; 1974

24       Szwiec Jan Unia 2.36:02,6; 1976

25       Kapusta Andrzej Unia 2.33:51; 1988

26       Cierech Bogusław Unia 2.33:35,1; 1977

27       Cierech Bogusław Unia 2.29:55,4; 1978

28       Kern Artur Unia 2.25:34; 2008

29       Kern Artur Unia 2.25:43; 2009

30       Kern Artur Unia 2.21:53; 2010

31      Kern Artur Unia 2.17:15; 2011 (rekord powiatu)

32-33  Brak danych                                                            

34       Podlewski Krzysztof Hrubieszów 3.20:55; 1990

35       Podlewski Krzysztof Hrubieszów 3.05:23; 1991

36       Okoń Krzysztof Buderus Hrubieszów 2.54:11; 2003

37       Podlewski Krzysztof TKKF Hrubieszów 2.51:04; 1993

38       Podlewski Krzysztof Hrubieszów 2.44:34; 1994

39       Podlewski Krzysztof Unia 2.52:02; 1995

40       Janik Tomasz Hrubieszów 3.45:03; 2010

41       Josse Tomasz Hrubieszów 3.19:40; 2012

42       Podlewski Krzysztof Unia 3.24:13; 1998

43       Podlewski Krzysztof Unia 2:56:32; 1999

44       Podlewski Krzysztof Hrubieszów 2:56,30; 2000

45-47  Brak danych                                                            

48       Rozkal Stanisław Hrubieszów 4.10.?;

48  lub Klajda Waldemar Mircze 4.36:28; 2011

49-51  Brak danych                                                            

52       Kondrak Jan Unia 3.11:14; 2011

53-66  Brak danych                                                            

67       Zderkiewicz Jan Hrubieszów 4.38:26; 2013

 


Uwaga!

Zwracam się z prośbą do rywalizujących w biegach i innych zawodach o kontakt, ponieważ z coraz większą ilością rywalizujących, jest coraz trudniej o wszystkich i wszystkim wiedzieć!

 


Najbliższe biegi w naszym zasięgu:

28.04.2013 LUBARTÓW – 5km

28.04.2013 WERBKOWICE – 8km

3.05.2013 PUŁAWY 8km

8 lub 9.05.2013 KOVEL

12.05.2013 Biała Podlaska 10 km

18.05.2013 Hajnówka półmaraton

26.05.2013 HRUBIESZÓW – 4,2km

26.05.2013 CHODEL

2.06.2013 URSZULIN

2.06.2013 CHEŁM

8.06.2013 MARATON LUBELSKI

29.06.2013 Adamów k/Łukowa półmaraton

 

Regulaminy, zgłoszenia do maratonu lubelskiego, informacje z wszystkich dych, listy startowe, konkursy, kontakt, itp… można znaleźć na stronie

http://maraton.lublin.eu/



Opracował – Marek A. Kitliński (mak)

Na zdjęciu – Piotr Guzina.