80 lat od bitwy pod Mokrą

O świcie 1 września 1939 r. strzelcy 2 Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie byli już okopani, zaopatrzeni we wszystko co potrzebne do walki. Koniowodni odprowadzili konie w inne miejsca, a żołnierze wsłuchiwali się w warkot silników czołgowych i samochodów po stronie niemieckiej.

Reklamy

 

Miedźno w Radomskiem minąłem po godzinie 23.00 31 sierpnia 2019 r. Dojeżdżając do grupy osób idących z latarkami zauważyłem, że to kawalerzyści z amarantowymi otokami na czapkach. Zaproponowałem podwiezienie i zapytałem jak stąd daleko do Mokrej III, za co pan major podziękował i odpowiedział „my blisko, do swojego obozu” i objaśnił, że „do Mokrej to kilkadziesiąt metrów i w lewo, a tam już niedaleko Mokra”. Na pytanie skąd przyjechałem i dlaczego, odparłem panom, że spod Hrubieszowa, aby być w miejscu, gdzie mój ojciec 80 lat temu rozpoczynał wojnę jako żołnierz 2 Pułku Strzelców Konnych. Moje słowa wywołały zdziwienie, że jestem z tak daleka. Życzono mi dobrych wrażeń.

Ulokowałem auto w lesie wsi Mokra III obok polany. Przed snem przywracałem w pamięci wspomnienia ojca, starszego strzelca Władysława Sawy, rocznik 1915:

Do koszar 2 PSK stawił się 14 sierpnia 1939 r. jako zmobilizowany rezerwista, który dziesięć miesięcy wcześniej zakończył tzw. czynną służbę wojskową, pełniąc obowiązki woźnicy dowódcy pułku. Zmobilizowani żołnierze fasowali rynsztunek wojskowy, odwiedzali znajome kąty, grali w karty, a część po obiedzie chodziła na strzelnicę za kulochwyt ucinając drzemkę. Ojciec spotkał dowódcę pułku, który po bardzo przyjacielskim przywitaniu zapytał:

– A gdzież ty mój drogi chcesz być w pułku?

– Chcę do pana pułkownika, do powozu.

Pułkownik Niementowski spoważniał i oświadczył:

– Teraz już u mnie nie będziesz, trzeba do linii.

Władek, już nie tak wesoły, odmeldował się.

O świcie 1 września 1939 r. strzelcy 2 PSK byli już okopani, zaopatrzeni we wszystko co potrzebne do walki. Koniowodni odprowadzili konie w inne miejsca, a żołnierze wsłuchiwali się w warkot silników czołgowych i samochodów po stronie niemieckiej. Nerwowe oczekiwanie, cisza i napięcie przed niewiadomym ustąpiło po kilku chwilach wymiany ognia karabinowego. Żołnierze zaczęli strzelać z namysłem i spokojnie. Obraz bitwy zmienił się, gdy artyleria niemiecka i samoloty rozpoczęły ostrzał i bombardowanie. Z lasu zostały kikuty drzew, konie biegały spłoszone, żołnierze klęli siarczyście na bezsilność, gdyż ani do armat ani do samolotów strzelać nie mogli. Byli tacy, co płakali, wielu w szoku nerwowym biegało bez przytomności. Powoli jednak dobre dowodzenie dało skutek. Pododdziały sformowano, wyznaczono nowe zadania, przywrócono porządek i pułk wykonywał zadania według rozkazów dowódcy Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Nowy dowódca pułku ppłk Mularczyk spowodował, że ataki niemieckie zostały odparte i zadawano straty w czołgach. Takie skutki podziałały mobilizująco na strzelców. Bitwa pod Mokrą została wygrana.

Rano, szarym świtem 1 września 2019 r. po krótkim śnie w samochodzie rozpocząłem zwiedzanie terenu bitwy. Lasy, drogi, polany, tory kolejowe są pięknie oznakowane dużymi kamieniami z opisem działań bojowych oddziałów Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Przy głównym pomniku z ogromnymi skrzydłami husarskimi organizatorzy obchodów ustawiali sprzęt do uroczystości. Ekspozycja pojazdów bojowych z czasów PRL, nieco dalej kawalerzyści z Radomska przygotowywali konie do inscenizacji bitwy stoczonej przed 80 laty. Plansze, tablice, plakaty, znaki informacyjne pokazują pierwsze chwile II wojny światowej pod Mokrą. Trafiłem do niepozornego drewnianego kościółka z 1708 r. stojącego pośród ogromnych drzew, gdzie podczas porannej mszy modliliśmy się za żołnierzy Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Szlakiem walk zajechałem do Miedźna, gdzie w pięknie urządzonej kwaterze na cmentarzu spoczywają żołnierze WBK. Na długich masztach powiewają proporczyki, wśród których jest oliwkowo amarantowy z chabrowym paskiem – nasz, czyli 2 PSK z Hrubieszowa. Głęboka zaduma, modlitwa i wzruszenie trwały długo. Odjechałem z cmentarza przy ul. Wołyńskiej do Werbkowic z nadzieją, że uda mi się tu przybyć w 90-lecie bitwy pod Mokrą.

 

Zygmunt Sawa