LubieHrubie.pl » Wiadomości

A A A

Hrubieszowska „Dębinka”

Dodał: mac

Data dodania: 2009-08-10

HrubieszówHrubieszów

Hrubieszowską „Dębinkę” można podzielić na dwie części, jedna osadziła się na tak zwanej „Tatarskiej Górze”, druga rośnie sobie obok „Teresówki”. Kto dawno był w tej drugiej, może obejrzeć ją sobie na zdjęciach i przeczytać trochę pewnych historii.

Reklama

Podczas II Wojny Światowej „Dębinka” służyła za tymczasowe schronienie oddziałom partyzanckim, tam organizowano zbiórki lub odpoczywano przed wejściem do miasta po długich przeprawach z innych lasów.


Pewnego razu podczas okupacji oddziały niemieckie urządziły łapankę na ul. Słowackiego oraz Dwernickiego i niestety w pojmanym gronie znalazł się i mój ojciec Tadeusz. Zaczęli ich pędzić w kierunku koszar, gdzie stacjonowali, po pewnym czasie znający trochę język niemiecki ojciec zaczął udawać, że mocno mu się chce do ubikacji i o dziwo po kolejnym razie najbliższy konwojujący ich niemiecki żołnierz zezwolił mu. W tym okresie ubikacje nie były w domach, tylko stały w pewnych od nich oddaleniach i właśnie do takiej „Tadzio” się udał, za chwilę usłyszał stukanie w drzwi, które otworzył myśląc Niemiec, a tu sąsiad Piotr Kwaśniewski. Razem udało im się wywarzyć z tyłu deskę i przez ogród uciekli w kierunku Huczwy, którą pokonali wpław i dopadli do drugiej odnogi Huczwy, która nie była taka prościutka (w kierunku Śluzy), jak dzisiaj, tylko wiła się tam, gdzie obecnie są boiska treningowe, więc i ją pokonali wpław. Następnie rzucili się w chaszcze i bagna, jakie dzieliły ich do „Dębinki” i cały czas czołgając się dotarli już prawie do lasu, a tu niespodzianka - na jego obrzeżu, jak nigdy, stał oddział niemiecki z samochodami pancernymi, psami i karabinami, ale tym razem mieli szczęście, ponieważ ich nie zauważyli, a psy nie wyczuły (prawdopodobnie wiatr był od Niemców), więc zmienili kierunek czołgania w kierunku Sławęcina, po paru godzinach dodarli tam i znaleźli schronienie u znajomych (m.in. Chmarzyńscy) z działalności AK, którzy natychmiast wysłali córkę do rodzin z wiadomością, że są cali i zdrowi, niestety czas powrotu do domu trwał kilka tygodni.


Zaraz po wojnie moja ciocia Lucia Gontarz uczęszczała do szkoły w Staszicu, w klasie uczniami byli również przerośnięci chłopcy, których zwano „Leśnymi”, ponieważ w czasie wojny czynnie uczestniczyli w walkach AK, przebywając długo w okolicznych lasach. W szkole woźnym był pan Wątróbka, jak się okazuje bohater, ponieważ do szkoły dość często zaglądało NKWD szukając „Leśnych”, więc p. Wątróbka podchodził do drzwi klasowych i odpowiednio stukał do drzwi, jeżeli nie mógł poinformować o nalocie w ten sposób, to wchodził do klasy i mówiąc coś do nauczyciela lub nachylając się do niego pocierał odpowiednio palcami po policzkach lub szyi i wówczas „Leśni” zabierali z sobą co mieli, skok przez okno, wpław przez Huczwę i czołganiem lub biegiem do … „Dębinki”. Rozczarowanie NKWDzistów było zawsze wielkie.


Po wojnie ktoś życzliwy doniósł, że mój stryj Eugeniusz jest w domu, więc natychmiast po niego przybyło NKWD, że zabiorą go na przesłuchanie, nie pomogły wypite mocne trunki, aby dali spokój, ale pozwolili wziąć mu harmonię, z którą szedł i przez całą drogę grał aż do ich siedziby, która mieściła się w bocznym skrzydle obecnego Muzeum. Tam przez długą chwilę pozostawiony samemu sobie zauważył, że niedaleko leży czapka NKWDzisty, nałożył ją na głowę, ruszył w kierunku wyjścia, minął kilku NKWDzistów i poszedł sobie do … Dębinki. Niestety ciągle inwigilowany, w końcu przeniósł się na zachód Polski i w ten sposób Hrubieszów stracił dobrego lekarza, działacza sportowego, wędkarza i myśliwego. Ma się dobrze - ostatnio w maju skończył 92 lata i jego pasją jest dalej wędkarstwo.


Osobiście mając około 11 lat (1959/60 rok), sam udałem się szeroką wydeptaną ścieżką przez łąki do tajemniczego lasu, gdzie widziałem rosnące ogromne drzewa, doszedłem do nich, a pod nimi było mnóstwo żołędzi, szedłem i szedłem cały czas lekko przerażony, las wydawał mi się ogromnie duży, aż dobrnąłem do pierwszych domów (była to Teresówka). Z lekkim dalej strachem zawróciłem i jak najszybciej wróciłem do domu. Minęło kilka lat, rozpocząłem treningi i pierwszy raz biegiem byłem w lesie w 1965 r. i od tamtej pory odwiedzam w różny sposób ten lasek zwany „Dębinką”.


W 1971 r. odbywałem praktykę nauczycielską w SP nr 1 w Hrubieszowie, klasy sportowe miały po 2 godziny wf pod rząd, więc razem z nimi (w tym późniejszy reprezentant Polski w biegach długich p. Marek Watras) i piłką udawaliśmy się biegiem do … Dębinki i tam wykonywaliśmy różne ćwiczenia, gry i zabawy, wyścigi, a na ładnej polance robiliśmy bramki i rozgrywaliśmy mecze. Chłopcy byli bardzo zadowoleni z takich lekcji.


Później, jak zostałem trenerem, raz lub dwa razy w tygodniu obowiązkowo treningi wykonywaliśmy w … Dębince i okolicznych ścieżkach łąkowych. Pomimo, że takie zajęcia były dosyć męczące, była duże frekwencja, o czym świadczą posiadane zdjęcia.


Kiedy wprowadzono w naszym kraju stan wojenny, po osobistym powrocie z czteromiesięcznej „ochotniczej” rezerwy wojskowej, udałem się do Naczelnika Miasta z pytaniem czy możemy trenować w „Dębince”, niestety usłyszałem, że jest wprowadzony zakaz, ale po paru tygodniach i tak zaczęliśmy tam biegać. Któregoś dnia zauważyłem na najwyższym pozostałym Dębie powiewającą biało – czerwoną flagę. Więc mówię do zawodników - ciekawe kto tam wszedł i ją zawiesił, oczywiście nikt nic nie wiedział, ale po pewnym czasie mówiło się, że to ... ?


Obecnie do Dębinki od stadionu nie ma ścieżki, najbliższa od ul. Zamojskiej. Ostatnią grupę sportową widziałem w lesie chyba 2 lata temu ćwiczącą pod okiem p. J. Nowaka. Ćwiczyli tam również członkowie Jednostki Strzeleckiej z Hrubieszowa. Była też spora wycinka drzew. Można tam również spotkać sarenkę i jelonka z młodymi, usłyszeć świergot ptaków, stukanie dzięcioła czy „odliczanie” kukułki.


Obecnie na spacer do Dębinki nie radzę nikomu iść, ponieważ ścieżki są nierówne, po deszczach błoto i kałuże, a komary tną równo, z tego tytułu jest jeden plus - należy cały czas wykonywać ćwiczenia lub biegać. I o dziwo dość często spotykam tam biegaczy – amatorów oraz młodzież przychodzącą tam chyba … „zabawić się”.

Opracował - mak

zobacz zdjęcia »


Hrubieszow LubieHrubie 2009

Podziel się:
« wstecz

GALERIA:


SKOMENTUJ:

Aby komentować zaloguj się, jeśli nie masz konta zarejestruj się.


KOMENTARZE: 12

Olo zupełna kompromitacja, czy umiesz komuś podziękować, podziwiać, czy tylko krytyka

2010-02-17 11:52:00 | autor: spóła i buł

Bolo , Karol , O0000..........ARTEK LAT 17 , to zapewne nie wszystkie jeszcze imiona autora , rzadko się zdarza aż tak wiele złości , chamstwa ,plucia , z powodu odmiennego zdania innych ,przydko to zgrzyta w styku z zawodem autora , ale niestety to Hrubieszów , mimo wszystko życze powodzenia na niwie pisarko-dziennikarskiej /?

2009-08-14 21:42:00 | autor: olo

A ja byłem dzisiaj w lesie las jest piękny, ptaki spiewają i taki go będę pamiętać bo jest za moich czasów a dęby niech sobie Olo w d... wsadzi

2009-08-12 12:14:00 | autor: rtek lat 17

tragiczne jest to, że dopuszcza się strasznej wycinki drzew. ostatnio, gdzieś na wiosnę, wycięli mnóstwo pięknych drzew. tych, którzy nie wierzą w to zapraszam przejść się ścieżką w dębince od strony zamojskiej i obejrzeć stosy drzew, które tak już leżą do dzisiaj, jednak jest to zaledwie mała część tego, co zostało ścięte. jak można tak marnować naturalne piękno...? żeby można było sobie tyłek wygrzewać w domku? chore.

2009-08-12 10:30:00 | autor: h.

Ten Olo w każdym komentarzu ma do kogoś pretensje, poucza, krytykuje, niezwykły człowiek - proponuję go na Burmistrza albo Starostę - Debinka i Hrubieszów będzie supe

2009-08-11 19:30:00 | autor: OOOOOOO

Olo przestań tylko marudzić i stawiać fałszywe tezy, weź się sam do roboty

2009-08-11 18:06:00 | autor: Bolo

szkoda że górę biorą nawyki zawodowe
po pierwsze - mam rację
po drugie - ja mam rację
po trzecie - tylko ja mam rację i to by było na tyleten ostatni komentarz własny - żałosny

2009-08-11 10:40:00 | autor: olo

Panie mak dziękuję za przedstawienie stanu Dębinki dzisiaj i tych pięknych historii jakie dawała schronienie wielu w tak trudnych czasach. Mam nadzieję, że w komentarzach pojawią się i inne przeżycia spędzone przez czytelników w Dębince a może odezwie się zarządzający Dębinką co dalej z tak pięknym miejscem

2009-08-11 10:27:00 | autor: kamyk

Olo nie wal w stół tak mocno bo może wykonany jest z drzewa dębowego z Dębinki, szkoda ręki a i nożyc, a Dębinka na zdjęciach jest piękna w niedzielę wybiorę się z rodziną do niej

2009-08-11 10:25:00 | autor: Karol

znasz Bolo takie powiedzenie , uderz w stół..... itd

2009-08-11 09:58:00 | autor: olo

szkoda Olo, że nie jesteś taki bystry, w tekście jest tu pięknie przedstawiona czym była onegdej Dębinka a czym jest dzisiaj, ale należy mieć trochę inteligencji i zrozumieć to, po drugie napisz tekst w obronie Dębinki, podpisz się i będzie zapewne umieszczone

2009-08-11 09:53:00 | autor: Bolo

szkoda , myślałem że usłysze głos wołający o ochronę "Dębinki" , "Tatarskiej Góry" miejsc mocno związanych z Hrubieszowem , przecież te miejsca to miejsca spacerowe hrubieszowian w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku , to miejsca festynów , tak tak w"Dębince " organizowane były festyny , zbocza "Tatarskiej Góry"służyły młodzieży w okresie zimowym jako tory narciarskie i saneczkowe , to zielone płuca Hrubieszowa , pierwszy cios "Dębinka "dostała po utworzeniu tzw województwa zamojskiego , przepiekne stare dęby poszły pod siekierę prawdopodobnie na meble dla ówczesnego establishmentu komunistycznego w to miejsce posadzono topole likwidując to przepiękne urokliwe pełne starych dębów miejsce , władza miejscowa oczywiście nie zaprotestowała , kolejny cios podmiejskie lasy otrzymały niedawno , to co zrobiono z "Dębinką", "Tatarską Góra"to jeden wielki skandal , wycieto praktycznie prawie wszystko , ogołocono dokładnie ze starych drzew pytam w imię czego , dla paru złotych , teraz trzeba czekac setkę lat by las sie odrodził , apelowałem kilka razy na tym forum o ratunek dla tych zielonych płuc Hrubieszowa , bez skutku , nikt nie podjął tematu , zobaczyłem ten tytuł i naiwnie sądziłem że ktos wreszcie dostrzegł problem ale okazało się ze to tylko rodzinna retrospektywa a szkoda

2009-08-10 23:53:00 | autor: olo