LubieHrubie.pl » Wiadomości

A A A

Jędruszczak Zdzisław Wincenty

Dodał: mac

Data dodania: 2008-12-08

Hrubieszów Nauka, praca, rodzina, zdrowie, wąsiki to było i jest bardzo ważne w życiu p. Zdzisława, ale było jeszcze coś, bez czego nie mógł się obejść, to sport amatorsko – rekreacyjny, gdzie się znalazł musiało się w tym obszarze coś dziać, jego zapał udzielał się innym, szli za nim jak w ogień, nie wierzysz to poczytaj.

Reklama

b>Początki

Urodził się 22 stycznia 1935 roku w Uchaniach powiatu hrubieszowskiego z rodziców Marcela i Feliksa, żona Teresa, dzieci: córka Marzena (była żelaznym reprezentantem szkół w wielu dyscyplinach sportowych, szybko biegała, skakała daleko w dal, ale nie podjęła profesjonalnych treningów, pomimo zachęty ze strony ojca i niżej podpisanego) oraz syn Dariusz (posiada inne hobby).

Uczęszczał do siedmioklasowej Szkoły Podstawowej w Uchaniach, tuż po II Wojnie Światowej, w której nauczycielem wychowania fizycznego był p. Edward Gardias, ukończył ją w 1951 r. Był dzieckiem o dużej aktywności ruchowo – biegowej przekazaną prawdopodobnie w genach i zapewne pobudzony niejednokrotnymi opowiadaniami z ust ojca Feliksa o jego biegach, ponieważ w okresie międzywojennym ojciec startował jako zawodnik Straży Pożarnej z Uchań i ścigał się na uchańskich i hrubieszowskich trasach m.in. z najlepszym długodystansowcem z naszego Hrubieszowa Leonem Duławskim.

Zdzisiek jednocześnie posiadał w sobie żyłkę organizatora, przeprowadzając już jako uczeń szkoły podstawowej wszelkiego rodzaju współzawodnictwa sportowe, organizując je dla kolegów i oczywiście dla siebie m.in. rywalizowali z nim: Zbigniew Franecki, Antoni Stronkowski, Henryk Kurz, Mieczysław Budzyński, Henryk Ćwikliński, Helena Mokrzycka obecnie Jasińska, Emilia Franecka po mężu Kruk, Stanisława Jędruszczuk, Elżbieta Gniewosz. Nawet jak na ferie przyjeżdżali kuzyni z Lublina Krzysztof i Wojciech Sadlejowie, to natychmiast byli włączani do tej rywalizacji. Jako dobry biegacz, to przeprowadzał dużo zawodów biegowych, w końcu koledzy się zorientowali, że nie dadzą mu rady i startowało ich coraz mniej. Młody Zdzicho wpadł na pomysł i zaczął przynosić różne owoce z sadu dziadka Jana z Białowód na nagrody, frekwencja poprawiła się. Taki tryb życia spowodował, że we współzawodnictwie sportowym szkoły okazał się najlepszy i otrzymał propozycję do ubiegania się, do szkoły sportowej w Hrubieszowie. Lecz ze względu na znaczne koszty utrzymania rodzice nie wyrazili zgody.


***

W Lublinie

Po pomyślnych egzaminach dostał się do Technikum Budowlanego (wydział wodociągi i kanalizacja) w Lublinie przy ulicy Droga Męczenników Majdanka. Mieszkał na ul. Kr. Leszczyńskiego (dzielnica Wieniawa), czyli około 5 km od szkoły, oczywiście w obie strony tę trasę pokonywał pieszo. Więc jak w szkole doszło do jesiennych, popularnych wówczas w całym kraju marszo – biegów, był oczywiście w czołówce. Od tej pory systematycznie reprezentował swoją szkołę w różnych zawodach. W końcowych latach nauki mieszkał w internacie i tutaj znowu odezwała się żyłka organizatora, ponieważ zwrócił się z prośbą do nauczyciela wf p. Czarneckiego o przekazanie dla niego piłki siatkowej i siatki, na jego odpowiedzialność, co się udało i korzystali z tego sprzętu sportowego wszyscy mieszkańcy internatu w wolnym czasie od nauki. Mało tego zaczął prowadzić rozgrywki między klasami czy między salami mieszkańcom internatu, m.in. uczestniczyli: Władysław Wronka, Waldek Wnuk, Heniek Zaborowski, Witek Gruca, Janek Wagner, Maria Zdunek, Maria Jurczyszyn, Gienia Konstantynowicz. Podczas nauki w Lublinie uczęszczał na treningi w klubach sportowych Budowlani i Zrywu w siatkówkę i piłkę nożną. Dodatkowo ćwiczył tańce regionalne w Zespole Pieśni i Tańca Ziemi Lubelskiej pod kierunkiem p. Wandy Kaniorowej i w tym charakterze uczestniczył w różnych uroczystościach.


***

Wojsko

Technikum Budowlane ukończył w 1955 r. i jak to wówczas najczęściej bywało został wcielony do wojska na 2 lata (1955 – 1957). Służył w saperach, w Grudziądzu i Płocku. Przełożeni bardzo szybko poznali się na jego wysokiej sprawności fizycznej i skierowali do kompanii szkolnej, w której odpowiedzialny był za organizację zajęć sportowo – rekreacyjnych w czasie wolnym od służby. Natomiast w związku z wyuczonym zawodem (technik wodno – kanalizacyjny) przydzielono mu nadzór za czystość, ład i porządek w umywalni i toalecie itp.. Sprzątali je najczęściej tzw. " podpadziochy". Na niektórych dyżurach miał dużo takich podpadniętych żołnierzy, więc szczególnie kolegom z jego drużyny polecał biegać wokół placu alarmowego. I tak to leciało, aż do jesiennych marszo – biegów i okazało się, że te przypadkowe treningi spowodowały, że jego drużyna (był już kapralem) zajęła I miejsce w Kompani (oczywiście z nim na czele), a następnie w rywalizacji na wyższych szczeblach również szło świetnie. Były wyróżnienia i pochwały, ale dowódcy innych drużyn mieli „pretensje”, że kapral Jędruszczak specjalnie „ganiał” podczas kar swoich żołnierzy, nie mogąc uwierzyć, że to były treningi przypadkowe. Dodatkowo wpadł na jeszcze inny pomysł, a mianowicie ustawił przy wyjściu z koszar drążek do podciągania się i każdy bojąc się ośmieszenia, ćwiczył wcześniej, aby nie dać plamy (była wyznaczona norma) i poddać się szyderczym docinkom kolegów, przy każdym opuszczeniu kompani. W rezerwie otrzymał stopień plutonowego.


***

Pierwsza praca

Po wyjściu z wojska podjął pracę w M.P.R.WiK w Lublinie, ale został oddelegowany na budowę w Zamościu, na której w sezonie pracowało nawet 120 osób w różnym wieku. No i co zrobił p. Jędruszczak, a no, zwrócił się z pewną prośbą do dyrekcji przedsiębiorstwa, ta wysłała go do związków zawodowych oraz Rady Pracowniczej i ci zakupili mu piłki oraz siatkę do gry w siatkówkę. W ten sposób był pierwszym w przedsiębiorstwie, który podjął działalność rekreacyjną, a był to rok 1958. Na terenie przyległym do budowy wykonali boisko do wspomnianej dyscypliny sportowej, zamontowali również tablicę do gry w kosza, oraz bramkę do piłki nożnej, a materiały pochodziły z budowy tzw. „kopalniaki”. Zaczęły się różne gry i zabawy rekreacyjne, współzawodnictwo branżowe, wiekowe, włączali się również i „plażowicze” z pobliskiej rzeki Łabuńki. W Zamościu stał się szczególnie znany, kiedy wygrał bieg oldboyów na 1500 m. I tak minęło kilka lat, z takim wypełnionym wolnym czasem. Na zakończenie budowy w związku z tym, że po sąsiedzku była usytuowana wieża spadochronowa, zorganizował dla chętnych pracowników, ćwiczebne skoki, które są mile wspominane przy spotkaniach do dziś.


***

Niewielka zmiana, ale …

Po zakończeniu budowy p. Zdzisław zmienił zakres swoich czynności, ponieważ zaczął eksploatować te urządzenia wodociągowe w ramach M.P.G.K Zamość. Ponownie zainteresował nową dyrekcję, związki zawodowe i Radę Pracowniczą pobliskimi boiskami i urządzeniami, które w tym okresie cieszyły się już dużą popularnością odpoczywających nad rzeką. Za zgodą w/w razem z innym kolegami powołał Ognisko TKKF „Czerwony Autobus” i był to początek uczestnictwa w organizowanych w Zamościu, turniejach, festynach, spartakiadach, ligach i współzawodnictwie rekreacyjno – sportowym zakładów pracy. Członkowie ogniska jak i on osobiście odnieśli wiele sukcesów w tych imprezach, a przyczyniały się do tego treningi na wcześniej wybudowanych boiskach. Koledzy z tego okresu to: Zbysław Skwarek, Jan Satnisławczuk, Henryk Niderla, Henryk Szafka, Wiesław Goździk, Tadeusz Sauder.


***

Przeprowadzka do Hrubieszowa

I tak to trwało do 1966 roku, w którym razem z rodziną przeprowadził się do Hrubieszowa, ponieważ ciągnęło go do „jego” terenów. Już w dniu przeprowadzki dostrzegł mieszkańców sąsiednich bloków na osiedlu Polna, gromadzących się na boisku (tu gdzie obecnie stoi Przedszkole nr 5) w celu gry w siatkówkę. Po kilku dniach oczywiście dołączył do sąsiadów, zaproponował poprawę boiska, po uzyskaniu aprobaty, plac został wyrównany i wytyczono linie. I tak przez kilka lat w wolnych chwilach grali w siatkę, wciągając w to innych sąsiadów, m.in. grali: Zając, Flis, Walery Kamiński, Kazimierz Sacharczuk, Henryk Piniaź, Józef Jańczuk, Witold Olszyński, Cezary Grzesiuk, Mieczysław Piątek.


***

Praca i TKKF „Wodniak”

W latach siedemdziesiątych XX wieku jako kierownik zakładu wodno – kanalizacyjnego kompletował załogę do budowanej oczyszczalni i przepompowni ścieków, a kilka lat później i na centralnym ujęciu wody – „Teresówka” uwzględniał przygotowanie zawodowe, a jednocześnie sprawność fizyczną. W śród nich byli zawodnicy wyczynowi LKS „Unia”. Po skompletowaniu załogi powołał razem z kolegami m.in.: Mirosławem Martyniukiem, Andrzejem Jaworskim, Andrzejem Wańczyckim, Witoldem i Julianem Szewczukowie, Oktawianem Lisowskim, Zygmuntem Paluchem (dyr. przedsiębiorstwa) ognisko TKKF „Wodniak”, przejmując na wiele lat funkcję prezesa. Na terenie oczyszczalni ścieków przy ul Gródeckiej zorganizowali boisko do piłki siatkowej, basen w komorach napowietrzania (15 x 10), trasy biegowe na terenach byłego lotniska i świetlicę z telewizorem. Na ujęciu wody przy ul. Tersesówka: małą siłownię wraz ze stołem do tenisa stołowego, boiska do piłki siatkowej na asfalcie i na murawie, zawieszony został kosz oraz zainstalowano inne urządzenia, np. równoważnię, liny do wspinania, drabinki do ćwiczeń, stanowisko do odbijania piłki w tenisie ziemnym, trasy biegowe w lesie „Dębinka”. Zostały również zakupione stroje sportowe: dresy, koszulki, spodenki, obuwie, czapeczki oraz sprzęt sportowo – rekreacyjny. Oczywiście uczestniczyli z sukcesami w różnych imprezach sportowo – rekreacyjnych w Hrubieszowie i na terenie całej „Lubelszczyzny” np. takich jak: ligi, zloty, turnieje, współzawodnictwo zakładów pracy, w następujących dyscyplinach sportowych: strzelectwo, siatkówka, piłka ręczna, piłka nożna, koszykówka, tenis stołowy i ziemny, lekkoatletyka, biegi przełajowe, narciarstwo. Z każdych zawodów były przywożone wyróżnienia, nagrody, dyplomy, medale, puchary, które były eksponowane na widocznych miejscach w przedsiębiorstwie. Było ich tyle, że wydawało się, że jest się w jakimś klubie sportowym.

Prawie 50% załogi zdobyło Powszechną Odznakę Sportową. Jeszcze na początku załoga myślała, że kierownik Jędruszczak ich tylko namawia do wysiłku, a sam będzie się „byczył”, ale kiedy on razem z nimi walczył jak równy z równym, albo i lepiej, nie było kłopotów z werbowaniem chętnych na zawody, szczególnie jeżeli chodziło o ilość.


***

Sukcesy centralne i nie tylko

W połowie lat 70 – tych XX wieku powstało nowe województwo zamojskie, które chciało się dobrze pokazać podczas centralnych biegów narodowych o puchar redakcji „Głosu Pracy”, potrzebny był starszy zawodnik, więc padło m.in. na Jędruszczaka. Do biegu zostało dwa tygodnie, więc zaczął więcej biegać, dołączał nawet do biegaczy z Unii, zawiesił palenie (a palił od 1955 r. i … nie pali do dzisiaj), w biegu na dystansie 2000 m zajął wysokie miejsce (najlepszy z byłego woj. Lubelskiego), szczególnie przesuwając się wyraźnie do przodu na finiszu. M.in. startował w tak odległych miejscowościach jak: Wronki, Łomża, Rawicz (woj. Zamojskie zajęło 1 miejsce drużynowo) czy Toruń. Wspomina też sztafetę 4 x 1000 m, która zajęła w 1978 r. w Zamościu 1 miejsce, w której oprócz niego biegali: Marta Szewczuk. Oktawian Lisowski i Mirosław Martyniuk. Drużyna piłki nożnej w 1977 r. wygrywając turniej wojewódzki, wywalczyła 2 lokatę w finale strefowym w Kozienicach. Ognisko TKKF „Wodniak” wielokrotnie zajmowało I lokatę we współzawodnictwie rekreacyjno – sportowym w latach 1972 – 1979 organizowanych przez PTKKFiT w Hrubieszowie. Uczestniczyli w zlotach TKKF w Turkowicach i Krasnobrodzie.


***

Działacz wyższej kategorii

W tym okresie Z. Jędruszczak był również członkiem zarządu Wojewódzkiego TKKF w Lublinie, a po reorganizacji administracyjnej w Zamościu. Był delegatem w 1977 r. na krajowy zjazd TKKF. Został też wybrany na członka zarządu LKS „Unia” w Hrubieszowie oraz pełnił funkcję kierownika silnej wówczas sekcji piłki ręcznej w tym klubie.


***

Reprezentanci „Wodniaka”

W „Wodniaku” oprócz w/w, m.in. występowali: Mirosław i Jan Nowakowie, Jan Skierski, Mirosław Szuper, Oktawian Lisowski, Witold Nieradko, Paweł Pyszniak, Henryk Szwiec, Jerzy Bednarz, Józef Baczewski, Edward Kamień, Franciszek Suchecki, Andrzej Pielecki, Maciejewski, Wiesław Burda, Mirosław Martyniuk, Andrzej i Adam Jaworscy, Henryk Kamiński, Stanisław Danilczuk, Jan i Eugeniusz Paczałowie, Edward Tadeusz Lebiedowiczowie, Danuta i Piotr Palczyńscy, Edward Bartnik, Henryk Sowierszenko, Kazimierz Sacharczuk, Józef Jańczuk.


***

TKKF „Krosnolen” (były „Hakon”)

W latach 80 – tych XX wieku zmienił zakład pracy, zatrudniając się w Z.P.Z. „Krasnolen” w Hrubieszowie, w którym pracowało kilkuset pracowników. Przedstawiciele zakładu dotychczas startowali w nielicznych zawodach amatorskich w piłce nożnej i ręcznej. W związku z tym, że dyrekcja zakładu i związki zawodowe znała zapał rekreacyjno – sportowy nowego pracownika, zwrócili się z prośbą do niego o wyjście z niemocy organizacyjnej i rozruszanie załogi. Popadli bardzo dobrze, ponieważ p. Zdzisław pomimo, że trochę wcześniej działał również przez 2 lata w TKKF „Lokator” przy „Słoneczku”, powołał razem m.in. z: dyr. Andrzejem Wołowskim, księgowym Tadeuszem Ziębą, kier. oddziału Jerzym Gajewskim, Stanisławem i Piotrem Doroszczukami, Januszem Pempko, Janem Zdunkiem, Zbigniewem Kargolem, Wandą i Zdzisławem Jaroniowie ognisko TKKF „Krasnolen”. Zakupił stroje sportowe, obuwie, sprzęt sportowo – rekreacyjny i rozpoczął treningi oraz wprowadził współzawodnictwo wydziałowe. W następnej kolejności wystartowali w organizowanych przez OSiR Hrubieszów miejskich imprezach rekreacyjno – sportowych i zawodach w województwie zamojskim.


***

Sukcesy TKKF „Krasnolen”

Znowu przyszły sukcesy, z czego było zadowolonych wiele osób, półki wypełniły się trofeami sportowymi. Np. zajęli 1 lokatę w turnieju sportowo – rekreacyjnym w 1988 r. z okazji Dni Hrubieszowa., natomiast w 1989 r. zajęli 2 miejsce w turnieju rekreacyjno – sportowym w Zamościu , z okazji zakończenia V – tego Plebiscytu „Tygodnika Zamojskiego” na 10 – ciu Najlepszych i Najpopularniejszych Sportowców oraz Szkoleniowców Zamojszczyzny za rok 1988 (akurat ten plebiscyt przypomniał mi p. Jędruszczak wśród trenerów wygrał go pan, a wśród zawodników pańska znakomita szybko – biegaczka Dorota Brzozowska). M.in. w drużynach występowali m.in. : Andrzej Wołowski (dyr.), Jerzy Gajewski, Janusz Pilarczyk, Marek Uścinowicz, Zbigniew Kargol, Józef Mróz, Jan Bartoszek, Edward Wojtowicz. W tym okresie p. Zdzisław Jędruszczak był również członkiem zarządu Głównego TKKF w Warszawie.


***

Kryzys

I tak było do likwidacji zakładu w latach 90 – tych XX wieku. Powoli ważniejsza stała się praca, rekreacja zeszła na dalszy plan. Powoli umierał TKKF w Hrubieszowie, w chwili obecnej nie ma zapaleńca jakim był p. Zdzisław Jędruszczak i jego koledzy ( na emeryturę przeszedł w 1997 r.) i to ognisko istnieje tylko w pamięci oraz na papierze.


***

Działacze

W działalności TKKF pomagali mu w różnym okresie m.in.: Franciszek Suchecki, Marian Cisło, Janusz Horajecki, Jan Pastuszek, Jan Paczała, Eugeniusz Paczała, Antoni Weremko, Zbigniew Krawczuk, Bogusław Lachowicz, Czesław Drączkowski, Mirosław Szuper (v-ce prezes urzędujący), Witold Naja, Kazimierz Grzesiuk, Marian Sokół, Wiesław Grzyb, Andrzej Kawulko, Marian Kozielski. Przed nim w Miejskim TKKF (od 07 12 1988 r.) prezesami byli Bogusław Lachowicz i  Paweł Smal (od 11 08 1989).


***

Dzisiaj …

Obecnie gdzie się da to jedzie rowerem (tak Go właśnie spotkałem) lub chodzi piechotą i pracuje na działce. W telewizji szczególnie ogląda transmisje z siatkówki, piłki nożnej, ręcznej oraz lekkoatletyki.


***

Uprawnienia

Podczas zawodowej pracy i pasji społecznej nie zapomniał o dokształcaniu się, ukończył studium ekonomiczne i wiele kursów branżowych oraz sportowo – rekreacyjnych, z tych ostatnich np.:

- Instruktor rekreacji
- Instruktor rekreacji z różnymi specjalnościami (1978)
- Instruktor z gier rekreacyjnych (1978)
- Instruktor rekreacji z gier zespołowych (1979)
- Organizator Turystyki (1974)
- Przewodnik turystyczny po Zamościu i Roztoczu (1969)


***

Działalność w TKKF


- Zarząd TKKF w Hrubieszowie w latach 1972 – 1980 oraz 1988 – 1990, członek i prezes
- Zarząd Wojewódzkiego TKKF w Lublinie 1972 – 1980, członek
- Zarząd Wojewódzkiego i Rejonowego TKKF w Zamościu 1977 -  2006, członek
- Zarząd Głównego TKKF w Warszawie 1990 – 1998, członek
- Prezes Ogniska TKKF „Wodniak” 1972 – 1980
- Prezes Ogniska „Lokator” 1980 – 1981
- Prezes Ogniska „Krasnolen” 1988 – 1990


***

Wyróżnienia:

- Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej i Sportu – odznaki: złota (1997), srebrna (1992) i brązowa (1978)
- Zasłużony Działacz Ligi Obrony Kraju – odznaki: złota (1979)i srebrna (1979)
- Honorowa Odznaka Działacza Ludowych Zespołów Sportowych - złota (1978)
- Zasłużony Działacz Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej – odznaki: złota, srebrna i brązowa
- Honorowa Odznaka TKKF – złota (1989), srebrna (1977)i brązowa
- Odznaczenia rocznicowe TKKF – z okazji: 20 (1976), 25 (1982), 30, 40 i 50 lat (2006)
- Dyplom uznania od wojewódzkich związków zawodowych w Zamościu za udział w Centralnym Finale Narodowych Biegów Przełajowych w Toruniu w 1978 r.
- Dyplom uznania w imieniu ZW TKKF w Lublinie za współpracę w zakresie rozwoju i upowszechniania kultury fizycznej wśród mieszkańców naszych środowisk – 28 10 2006 r.
- zdobył Powszechną Odznakę Sportową Brązową w 1974 r.
- Wyróżniony Odznaką Zasłużony Pracownik Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska (1979)
- posiadał pozwolenie na broń sportową (wiatrówkę)

Na podstawie materiałów p. Zdzisława Jędruszczaka i wywiadu

Opracował – Marek Ambroży Kitliński (mak)


zobacz zdjęcia >>

Hrubieszow 2008-12-08

Podziel się:
« wstecz

GALERIA:


SKOMENTUJ:

Aby komentować zaloguj się, jeśli nie masz konta zarejestruj się.


KOMENTARZE: 10

NIech nasm zyje sto lat i jeden dzień dlużej

2008-12-11 19:30:00 | autor: Józek

Jak to miło zobaczyć swoje zdjęcie i nazwisko po tylu latach, wspomnienia są tak piekne Pan Zdzisław pod swoje skrzydła ściągnął najlepszych sportowców Hrubieszowa z różnych dyscyplin .Mnie również wówczas pomógł załatwił mi pracę w MPGIK ale byłam zbyt młoda żeby to docenić DZIĘKUJĘ PANIE ZDZISŁAWIE.Takich ludzi już teraz nie ma .Z okazji zbliżających się ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ PANU WESOŁYCH ZDROWYCH ŚWIĄT ORAZ TYLE DOBROCI OD LUDZI CO DAŁ PAN NAM KIEDYŚ.

2008-12-09 09:59:00 | autor: Danuta Palczyńska /Muzyczk

z tej strony nie znałem Pana Jędruszczaka , ale wiem że jest to człowiek uczciwy , praworządny , wróg bylejakości i cwaniactwa , życzę Panu wszystskiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2009 roku

2008-12-08 20:34:00 | autor: były urzędnik

Panie Marku skąd pan o nich wie, dzięki, gratulejszyn dla pana Jędruszczaka

2008-12-08 19:52:00 | autor: lup

kolejny ciekawy człowiek, o którym nie wiedziałem

2008-12-08 19:22:00 | autor: kamil

NIech nasm zyje sto lat i jeden dzień dlużej

2008-12-11 19:30:00 | autor: Józek

Jak to miło zobaczyć swoje zdjęcie i nazwisko po tylu latach, wspomnienia są tak piekne Pan Zdzisław pod swoje skrzydła ściągnął najlepszych sportowców Hrubieszowa z różnych dyscyplin .Mnie również wówczas pomógł załatwił mi pracę w MPGIK ale byłam zbyt młoda żeby to docenić DZIĘKUJĘ PANIE ZDZISŁAWIE.Takich ludzi już teraz nie ma .Z okazji zbliżających się ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ PANU WESOŁYCH ZDROWYCH ŚWIĄT ORAZ TYLE DOBROCI OD LUDZI CO DAŁ PAN NAM KIEDYŚ.

2008-12-09 09:59:00 | autor: Danuta Palczyńska /Muzyczk

z tej strony nie znałem Pana Jędruszczaka , ale wiem że jest to człowiek uczciwy , praworządny , wróg bylejakości i cwaniactwa , życzę Panu wszystskiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2009 roku

2008-12-08 20:34:00 | autor: były urzędnik

Panie Marku skąd pan o nich wie, dzięki, gratulejszyn dla pana Jędruszczaka

2008-12-08 19:52:00 | autor: lup

kolejny ciekawy człowiek, o którym nie wiedziałem

2008-12-08 19:22:00 | autor: kamil