„Miasto 44” – film o miłości, młodości, walce i poświęceniu

16 października 2014 r. uczniowie Zespołu Szkół nr 1 w Hrubieszowie z klas technikum (Itb i Itd) uczestniczyli w wycieczce do Zamościa. Młodzież zapoznała się z historią II wojny światowej zwiedzając Rotundę, miejsce masowych mordów nazistów w czasie wojny. Głównym punktem wycieczki był udział młodzieży w projekcji filmu „Miasto 44” w reżyserii Jana Komasy w Kinie Stylowym w Zamościu.

Reklamy

 

„Miasto 44” to projekt filmowy o niespotykanym w Polsce rozmachu scenograficznym, kostiumowym i wizualnym. Konsultantem do spraw efektów specjalnych był wybitny hollywoodzki specjalista Richard Bain, który wcześniej współpracował z takimi wizjonerami kina, jak Christopher Nolan, Peter Jackson oraz Terry Gilliam i ma w dorobku efekty do światowych hitów, między innymi: „Casino Royale”, „Incepcji”, „King Konga” i „Nędzników”. Przez plan przewinęło się ponad 3 000 statystów. Budową imponujących dekoracji zajęło się 10 odrębnych ekip, które do zainscenizowania zniszczonego miasta użyły 5 000 ton gruzu. Obsada została wybrana w serii ogólnopolskich castingów, w których wzięło udział ponad 7000 osób.

„Miasto 44” nie jest filmem historycznym, ani dokumentem o przebiegu powstania warszawskiego. Akcja filmu rozgrywa się w walczącym mieście, opowiada historię ludzi, a nie oddziałów czy barykad.  Film przekazuje emocje, a nie waży racje czy odsłania kulisy decyzji sprzed 70 lat. Przede wszystkim  „Miasto 44” jest filmem o miłości, młodości, walce, odwadze i poświęceniu. To opowieść o młodych Polakach, którym przyszło wchodzić w dorosłość w okrutnych realiach okupacji. Mimo to są pełni życia, namiętni, niecierpliwi. Żyją tak, jakby każdy dzień miał okazać się tym ostatnim. Nie wynika to jednak z nadmiernej brawury, czy młodzieńczej lekkomyślności – taka postawa jest czymś naturalnym w otaczającej ich rzeczywistości, kiedy śmierć grozi na każdym kroku.

„Warszawa, lato 1944. Stefan (Józef Pawłowski) opiekuje się matką i młodszym bratem. Przejął obowiązki głowy rodziny po tym, jak ojciec – oficer Wojska Polskiego – zginął w kampanii wrześniowej w 1939 roku. Pracuje w fabryce Wedla, z coraz większym trudem znosząc upokorzenia ze strony Niemców. Marzy o chwili, kiedy będzie mógł im za wszystko odpłacić i spełnić obowiązek wobec Ojczyzny. Obiecał matce, że nie zaangażuje się w działalność ruchu oporu, jednak – kiedy tylko nadarza się okazja – wstępuje w szeregi Armii Krajowej. Do konspiracji wciąga go Kama (Anna Próchniak), sąsiadka z kamienicy na warszawskiej Woli, z którą przyjaźni się od dziecka. Dziewczyna skrycie kocha się w Stefanie, mając nadzieję, że po wojnie będą razem. Ale to za sprawą spotkania z subtelną i wrażliwą Biedronką (Zofia Wichłacz) Stefan zazna smaku pierwszej, młodzieńczej miłości. Jednak Stefanowi i Biedronce nie jest dane zbyt długo cieszyć się wzajemnym zauroczeniem. Nadciąga godzina „W” i mobilizacja AK. 1 sierpnia 1944 roku, wraz z przyjaciółmi – Kamą, Góralem (Maurycy Popiel), Rogalem (Filip Gurłacz) i Beksą (Antoni Królikowski) – trafiają pod komendę charyzmatycznego Kobry (Tomasz Schuchardt). Wspólnie, jako żołnierze jednego z najdzielniejszych oddziałów Powstania Warszawskiego, przejdą krwawy szlak bojowy – od Woli, przez Starówkę i Śródmieście, po Czerniaków – a ich uczucie zostanie wystawione na najcięższą z prób, w obliczu grozy i okrucieństwa wojny, w apokaliptycznej scenerii płonącego miasta” .

Oprócz poruszającego filmu, uczniowie zapoznali się z historią Zamościa spacerując po Starówce i podziwiając panoramę Zamościa z tarasu nad Nadszańcem. W programie wycieczki było również coś dla ciała – basen, z którego skorzystała część  młodzieży. Opiekę nad młodzieżą sprawowali nauczyciele:  p. Beata Tomaszczuk, p. Barbara Żeromska, p. Stanisław Jastrzębski, p. Marek Bajurko i p. Grzegorz Siek.

Uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół nr 1 w Hrubieszowie polecają film swoim rówieśnikom. Na pewno warto go obejrzeć, choćby po to, żeby o nim podyskutować. Jest o czym – już może nie o tym, czy powstanie miało sens, bo nie nam oceniać poświęcenie i odwagę poległych w nim powstańców i mieszkańców Warszawy, ale może o tym, jak o nim opowiadać, by młode pokolenie zrozumiało tamte czasy. Przecież kultywowanie historii to budowanie patriotyzmu i krzewienie kultury narodowej w młodych pokoleniach.

                                                                                                          

 

Beata Tomaszczuk