Hrubieszów

Zamknij

Rozmowa z wybitnym malarzem-artystą Rafałem Janem Patro

red. 18:59, 12.10.2025 Aktualizacja: 06:00, 27.10.2025
1 Rozmowa z wybitnym malarzem-artystą Rafałem Janem Patro fot. str. Moje Malowanie (Rafał Jan Patro)

Jak się okazuje, Hrubieszów ostatnie miasto przy wschodniej granicy jest miastem, gdzie są również uzdolnieni ludzie w kierunku sztuki, muzyki, sportu i w wielu różnych dziedzinach. Jednym z nich jest rodem z Hrubieszowa malarz-artysta Rafał Patro. Jego strona Moje Malowanie, gdzie prezentuje swoje obrazy, uzyskuje rekordowe polubienia!

 

Proszę się przedstawić czytelnikom lubiehrubie ?

- Urodziłem się w końcówce lat 60-tych, czyli dawno, w Hrubieszowie. Mieszkałem tam do 1988 roku, kiedy napisałem maturę w „Staszicu” i wyjechałem do Lublina studiować. 

Od kiedy pan maluje… rysuje… i czemu ?

- Maluję od zawsze, dlatego szczerze i bez kokieterii nie widzę w tym nic szczególnego. Pamiętam, że jako dziecko byłem zaskoczony, kiedy odwiedzający mnie rówieśnicy mówili, że w swoich domach nie mają kredek, pisaków, farbek i kartonów. 

Ktoś w pana rodzinie, też miał talent w tym kierunku, co pan posiada, a może inne ?

- Tato, z zawodu radca prawny, rysował bardzo ładnie, ale nie miał w zwyczaju się tym chwalić. Można odnaleźć ślady Jego zmysłu plastycznego tylko w wydawnictwach filatelistycznych, które ilustrował, projektach graficznych (np. poprzednie logo Gminy Hrubieszów), plakatach okolicznościowych. Mama jest z wykształcenia projektantem mody. Krótko pracowała w zawodzie i kiedyś, trzeba przyznać, miała bardzo dobrą rękę do rysunku. Pomimo to nie wierzę w żadne talenty ani ich dziedziczenie. Rysować, tak, jak śpiewać, lub pisać, będzie każdy, kto otrzyma taką możliwość i zachętę w odpowiednim czasie.

Obserwując pana obrazy można zauważyć, że często dotyczą Hrubieszowa i do tego z przeszłości… ?

- Mając pełną świadomość, że Hrubieszów pępkiem świata nie jest, nie potrafię pozbyć się głębokiego sentymentu do naszego miasta. Tato, będąc związany z TRH, przemycał ciekawostki z historii Hrubieszowa nawet do codziennych rozmów w domu. Oglądało się z dumą programy Zina w telewizji. Chodziliśmy na wystawy, interesowaliśmy się skarbami Kultury Strzyżowskiej, bo archeologia to też było tatowe hobby. Żyłem nie tylko w mieście, ale też miastem, w pewnym sensie. Dlatego wyjazd z Hrubieszowa „na stałe” nie mógł być wyjazdem „na zawsze”. Nie wiedziałem jak, ale jakoś chciałem do Hrubieszowa wrócić.

Okazja taka pojawiła się niespodziewanie. Namalowałem akwarelę w oparciu o stare zdjęcie hrubieszowskiej ulicy i zamieściłem na FB z pytaniem, czy warto to kontynuować. Odzew mnie zaskoczył. Liczne, pozytywne głosy, setki wejść, dziesiątki udostępnień i słowa zachęty ze strony bardzo pozytywnych osób, którym do dziś dnia jestem wdzięczny …za zauważenie mnie i dodanie odwagi do działania.

Wkrótce po tym Pani Burmistrz była łaskawa zaprosić mnie do przygotowania wystawy jubileuszowej 620 rocznicy nadania praw miejskich. Namalowałem akwarele z tematami ze starych zdjęć, od przedwojennych po lata 80-te. W środku pandemii wystawa okazała się sukcesem a ja puchłem z dumy. To oznaczało, że już do Hrubieszowa wróciłem i nie ma odwrotu.

Lublina również, kogo, co jeszcze i w jaki sposób pan pracuje, w jakich porach, itp. ?

- Pierwszą wystawę zrobiłem dopiero w 2009 roku. Jej tematem był właśnie pejzaż, pejzaż roztocza. Szybko przygotowałem kolejną wystawę o architekturze Starego Miasta, potem o lubelskim skansenie, także trochę pejzaż, trochę architektura, potem jeszcze kilka, również o ulicach i budynkach w scenerii miasta.

Zazwyczaj maluję i rysuję w nocy. Czasami w dzień w przerwach w pracy zawodowej. Plenery to rzadkość, ale lubię.

Jakie stosuje pan techniki malarskie, farby, itp. ?

- Moją ulubioną techniką jest akwarela. Stosuję różne farby i papiery. Czasami, żeby trochę się rozwijać i osiągać inne efekty sięgam do oleju, akrylu i rysunku tuszem. Bywało, że robiłem też pastele. 

Na początku pan rysował i to jak pan nazwał "Forkidy i Gorgony" 

- To nie był początek. Rysuję nieustannie i robię to zazwyczaj dla siebie. Zdarza się, że pojawiają się miłośnicy jakiejś serii rysunków, jak na przykład moich „ptaszorów”. Forkidy i Gorgony to były rysunki robione w czasie choroby, w łóżku. Wtedy, często w gorączce, malowałem też serię wierzb akrylem.

Były i wystawy, gdzie i dlaczego ?

- Nie licząc małych wystaw w instytucjach, w galeriach miałem wspomniany „Pejzaż Roztocza” w letnich barwach, „Stare Miasto” w brązach i szarościach, i „LSM” na czarno-biało oraz „Muzeum Wsi Lubelskiej”, w zimowej aurze. To w DK LSM. Po latach w Grand Hotelu w ramach Międzynarodowego Festiwalu Smaku zrobiłem wystawę „Jedna Ulica”. Niedawno w galerii biblioteki miejskiej była wystawa „Lublin Niezmiennie”. Wszystkie wspominam, jako bardzo ważne wydarzenia w moim życiu. Wystawy w Hrubieszowie wspominam jednak szczególnie sentymentalnie. Ta pierwsza, na 620 lat, nosiła nazwę „Hrubieszów-Prywatnie”, kolejna była zbiorem widoków wokół Kozackiego Rogu w 20-leciu międzywojennym i nosiła nazwę „PrzedwczoRAJ”. Ostatnio byłem zaproszony do udziału w zbiorowej wystawie w Muzeum im. S. Staszica, poświęconej prof. Wiktorowi Zinowi. Pokazywałem tam swoje rysunki tuszem i kredką.

Jak pan maluje, słucha pan muzyki, jak tak styl, kogo…) ?

- Różnie. Czasem skupiam się tak, że maluję w ciszy lub przy randomowej stacji radiowej. Czasami przy telewizji, przy podcastach, przy programach rozrywkowych. Jeżeli jednak mam czas przygotować sobie wygodne otoczenie do pracy, włączam coś co lubię. Bywa, że jest to muzyka barokowa, którą bardzo lubię, czasem klasycyzm a czasem renesans, ale mam też niekiedy ochotę na jazz albo coś lżejszego.

Podczas gali 625 lat Hrubieszowa, otrzymał pan okazjonalny medal, było przyjemnie ?

- Brak słów, żeby opisać, jak bardzo jestem dumny z tego wyróżnienia. Kilka lat temu nie śmiałbym nawet marzyć o podobnej sytuacji. Smaku temu wydarzeniu dodaje fakt, że znajdowałem się w towarzystwie osób, które szanuję, lubię i cenię. Otrzymanie tego medalu z rąk Pani Burmistrz podczas uroczystej gali to było ogromne przeżycie.

Ktoś jeszcze docenił pana talent, pracę ?

- Tu warto zaznaczyć, że dla mnie największą formą docenienia jest chęć posiadania mojego obrazu przez odbiorców mojej twórczości. Za każdym razem, gdy spotykam się z taką sytuacją, jestem bardzo wzruszony.

A rzeźba lub inne talenty ?

- Jak wspomniałem, nie wierzę w talenty. Myślę, żeby kiedyś spróbować rzeźby. Ponadto trochę piszę, ale wyłącznie dla własnej satysfakcji.

Ktoś wpłynął na Pana najbardziej i czemu oni (e), inspiracje ?

- Bardzo poważnie się nad tym zastanawiałem. Z całym szacunkiem dla wielu osób, które w jakiejś formie dawały mi możliwość rozwijania się w moim hobby, nie umiem wymienić jakiejś szczególnie ważnej postaci. Za to pamiętam fascynacje dziełami, które bardzo mocno mnie zmieniały. Również było tego dużo. Sztuka starożytnego Egiptu, dawne malarstwo japońskie, impresjoniści, Malczewski, Levitan, a z żyjących Zbukvic, Castagnet i Chien Chung Wei. 

Z którego dzieła jest pan najbardziej dumny (i dlaczego)?

- Chyba nie ma takiego jednego, ale jest kilka, które tak mi się udały, że chciałem je odkupić od nabywców. Co śmieszne, często obrazy, które ja uznaję za bardzo fajne, zupełnie nie wzbudzają emocji u widzów, zaś te, które uznałem za mało spektakularne, sprzedają się, zanim zdążę je oprawić.

Co pana sztuka oznacza dla pana ?

- Daje mi satysfakcję, dowartościowuje, odpręża, leczy ze stresu i wychodzi taniej od terapii.

Czy pana prace komentują aktualne problemy społeczne lub polityczne?

- Nie licząc nielicznych rysunków na jakiś bulwersujący mnie temat, to nie. Polityka i kryzys społeczny są tak smutnym zjawiskiem w naturze, że nie ma sensu poświęcać temu ani chwili z bezlitośnie uciekającego czasu.

Pana zawodowa praca to ?

- Z zawodu jestem inżynierem budownictwa, zaś utrzymuję się z projektowania architektury wraz z moim zespołem, ostatnio głównie domów jednorodzinnych.

W latach młodości startowałem w skoku w dal z pana Tatą Adamem, a lądował nawet ponad 6 metrów - a jak u pana z jakimś talentem sportowym i czy podczas wielogodzinnej pracy, wykonuje pan ćwiczenia regeneracyjne ?

- Jak ważny jest ruch w życiu doceniam dopiero teraz, gdy nieodwracalna degradacja organizmu uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Próbuję trochę ćwiczyć, jakiś czas trochę grałem w kosza, czasem chodzę na basen, były lata, że próbowałem jeździć konno. Może jeszcze do koni wrócę. Robię, co mogę, ale przyznaję, że raczej ze sprawnością fizyczną było u mnie marnie i dziś mogę, co najwyżej apelować do młodych ludzi, żeby się ruszali i ufali w dobrą wolę trenerów i nauczycieli WFu. Nigdy nie odniosłem żadnego sukcesu sportowego, pomimo wysiłków nauczycieli, również Pana.

Jakie cele stawia Pan sobie w dalszej pracy artystycznej?

- Raczej krótkoterminowe. Nigdy nie będę myślał o sobie jak o artyście, krępują mnie takie górnolotne określenia, jak sztuka, twórczość, dzieło, itp. Przygotowują wystawę o cerkwiach wokół Hrubieszowa. Dalsze plany to powrót do akwareli i doskonalenie techniki.

Jakby ktoś chciałby wejść w posiadanie pana obrazów, to w jaki sposób ?

- Dróg jest kilka. Można się ze mną zaprzyjaźnić i zaprosić mnie na imieniny. Zazwyczaj w prezencie przynoszę obrazek. 

A tak na poważnie, to obecnie prawie nie umieszczam obrazów w galeriach, bo rozchodzą się, zanim zdążę je tam zanieść. Zawsze na wystawach jestem otwarty na propozycje. To dobre miejsce, żeby zamienić kilka słów i zapytać o obraz. Najbliższa taka okazja będzie na corocznej wystawie zbiorowej „Jesień Plastyczna” w HDK, gdzie swoje prace prezentuje dziesiątki twórców. Ja pokażę tam obrazy z tegorocznego pleneru, którego organizatorem był właśnie HDK. 

Aktualnie w HDK jest także prezentowanych kilka moich starszych prac.

Najwięcej obrazów nabywają zainteresowani, którzy śledzą mnie na mediach społecznościowych i w ramach prezentacji kolejnych prac przygotowywanych do wystawy wyrażają wolę posiadania jakiegoś obrazu. Dlatego zapraszam na swoją stronę MojeMalowanie na FB.

Dziękuję za odpowiedzi i życzę wiecznej weny w pasji artystycznej i nie tylko !

Dziękuję serdecznie. To była przyjemność. Pozdrawiam

 

Rozmowę przeprowadził – Marek Ambroży Kitliński

Fot. str. Moje Malowanie (Rafał Jan Patro)

 

[ZT]396335[/ZT]

(red.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

etnografetnograf

0 0

cóż tu rzec

14:35, 14.10.2025
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lubiehrubie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%