Plutonowy Paweł Pąk – bohater z Rozkoszówki

Oto historia żołnierza – plutonowego Pawła Pąka – bohatera z Ziemi Hrubieszowskiej, mieszkańca Roskoszówki, koło Uchań.

Reklamy

 

Jako żołnierz Wojny Obronnej 1939 roku trafił do niewoli sowieckiej, przeżył łagry sowieckie, następnie jako żołnierz 2 Korpusu Wojska Polskiego, przeszedł Kazachstan, Iran, Palestyna, Egipt aż trafił do Włoch służąc pod dow. gen. Władysława Andersa. Brał udział w walce o Monte Cassino, niestety poległ w pierwszym polskim ataku o wzgórze w dniu 12 maja 1944 roku.

Pochowany został na cmentarzu Monte Cassino. Grób jego znajduje się w sektorze 8 – D numer miejsca 1. Za udział w walkach odznaczony pośmiertnie Krzyżem Walecznych.

Z gminy Uchanie służyło i walczyło o Monte Cassino, a byli to: strzelec Koza Adam z Uchań, pochowany na cmentarzu wojennym w Bolonii, sektor 21- F , miejsce 11, poległ 15 grudnia 1944 roku, strzelec Słowik Stanisław, syn Józefa ur. 30 marca 1893 roku, oraz sanitariusz Jędruszczak Michał , który powrócił ,i zamieszkał w Teratynie, był przy śmierci i pochówku swojego kolegi Pawła Pąka.

Rodzina czyni starania, aby w Rozkoszówce, miejscu urodzin Pawła Pąka, została wmurowana tablica upamiętniająca bohaterskiego żołnierza.

Poniższa praca została opracowana przez uczennicę Marię Geryło z Warszawy w ramach konkursu „Póki nie jest za późno” organizowanego przez Centralne Muzeum Jeńców Wojennych. Praca zdobyła nagrodę Przewodniczącej Jury Konkursu.

 

CHWAŁA BOHATEROM

Mieczysław Zapała

 

P. S. Szanowni Państwo! Wszelkie osoby, które zamierzają wybrać się do Włoch w okolice Monte Cassino, Loretto czy Bolonii, czyli w okolice, gdzie spoczywają nasi bohaterowie, bardzo proszę o kontakt. Podamy dokładną lokalizację grobów z prośbą o zapalenie na mogile symbolicznego znicza.

 

***

 

Plutonowy Paweł Pąk – Bohater z Rozkoszówki

Paweł Pąk na pewno jest najbardziej znanym bohaterem z Rozkoszówki, ale w trakcie poszukiwań zrozumiałam, że bohaterów w tej wsi było wielu. Ojciec Pawła zginął w Oświęcimiu, jego matka Marianna przenosiła meldunki między grupami powstańców. Brat Adam był partyzantem, który po wojnie zmarł na gruźlicę, jego siostra Katarzyna i Stefan ukrywali się w czasie II wojny światowej po wysiedleniu. Brat Stanisław został wysłany transportem śmierci do Mord, gdzie został uratowany przed śmiercią głodową przez przypadkową rodzinę. Po drodze do Mord cierpiał bardzo z powodu wielkich mrozów – odmroził sobie palce u stóp. Podobne historie słyszałyśmy w każdym rozkoszowskim domu – o dzieciach, które ukrywały się za piecem, o matkach, które błagały strażników o możliwość ucieczki, o ukrywaniu się dzieci w budzie groźnego psa. Wszyscy mieszkańcy Rozkoszówki byli bohaterami.

Rodzice Pawła

Małżeństwo Marianny Wojtasiuk i Pawła Pąka (ojciec miał tak samo na imię jak syn) było zawarte w 1907 roku w miejscowości Uchanie, na Zamojszczyźnie. Marianna pochodziła z Rozkoszówki a Paweł z położonych obok Glinisk. Akt ślubu został spisany cyrylicą – w języku rosyjskim. Zarówno Marianna jak i Paweł byli niepiśmienni. Małżonkowie żyli spokojnie aż do czasów I wojny światowej, kiedy to brat Marianny, Franciszek został zaciągnięty do armii (najprawdopodobniej rosyjskiej) i ślad po nim zaginął. W 1915 roku przez Rozkoszówkę przeszła epidemia tyfusu, którą przynieśli żołnierze i która spowodowała śmierć wielu osób – m.in. rodziców Marianny (zmarli kolejno w styczniu i w marcu 1916roku). Młoda mężatka zaopiekowała się dwójką swojego osieroconego rodzeństwa – Władysławą i Józefem. Była dla nich jak matka.

Marianna miała jeszcze dziesięcioro własnych dzieci, niestety przeżyło tylko sześcioro: Eleonora, Paweł, Adam, Katarzyna, Stanisław i Stefan.

 

Losy Pawła Pąka, żołnierza Armii Andersa

Paweł był najstarszym synem Pąków. Urodził się 10 lat po ślubie. Bardzo trudno było zdobyć akt urodzin Pawła syna. Urząd Stanu Cywilnego w Uchaniach przechowuje dokumenty 100 lat a my nasze poszukiwania rozpoczęłyśmy pod koniec 2018 roku. Aby zdobyć dokument musiałyśmy się udać do Archiwum Państwowego w Zamościu.

Rodzice nie podpisali aktu ślubu – wynika z niego, że nie potrafili pisać, później okazało się, że Marianna Pąk potrafiła się podpisać i umiała czytać drukowane pismo. Chrzestnymi byli Michał Pąk i Franciszka Pająk, ale świadkami zgłaszającymi byli sami mężczyźni.

Paweł chodził do szkoły w Rozkoszówce w latach 1925-31 – dowiedziałam się tego czytając akta radzieckie w Wojskowym Instytucie Historycznym, po skończeniu szkoły pracował na roli. Ludzie z Rozkoszówki wspominali, że matka uważała go za bardzo mądrego. Jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej Paweł został powołany do wojska. W sierpniu tego roku, gdy przebywał na urlopie w Rozkoszówce dostał powołanie na wojnę. Kilku świadków wciąż pamięta tę chwilę. Profesor Maria Stopa-Boryczka, wnuczka Marianny Pąk wspominała młodego mężczyznę w mundurze płaczącego wraz z matką, która już wtedy przeczuwała, że widzi go po raz ostatni. – On już do nas nie wróci – powiedziała Marianna Pąk, gdy za synem zamknęły się drzwi.

Odtworzyłam losy Pawła – wraz z mamą odwiedziłam wiele rozkoszowskich rodzin a także archiwa państwowe. Według Instytutu Pamięci Narodowej Paweł został aresztowany 19 września 1939 we Włodzimierzu Wołyńskim. Jak to się stało, że Paweł został aresztowany? Od lokalnego historyka pana Senkowskiego dowiedziałyśmy się, że jego teść opowiadał o szczegółach tego wydarzenia. Paweł został zwolniony we Włodzimierzu do domu – dowództwo uznało, że żołnierze nie będą walczyć z Rosjanami. Po drodze został aresztowany przez Sowietów, a następnie przesłuchany. Ktoś mądrze doradził Pawłowi, żeby nie zdradzał się z tym, że wcześniej służył w wojsku.

Niestety nie zachowało się zdjęcie Pawła ale za to Rosjanie dokładnie podali jego rysopis: 165 cm (wtedy był to średni wzrost), niebieskie oczy i blond włosy. Paweł był piśmienny, stąd zachował się jego podpis pod przesłuchaniem. Z danych IPN wynika, że jeniec kilkakrotnie zmieniał obóz.

Paweł na początku trafił do obozu Karakub w Doniecku, było to największy obóz pracy przymusowej. Razem z Pawłem został uwięziony jego kolega Michał Jędruszczak, który pochodził z okolicznego Teratyna. Odwiedziłyśmy jego córkę, która przekazała nam wspomnienia ojca z tego czasu. Żołnierze największy problem mieli z wszami, które wchodziły w oczy, w usta, wygryzały skórę – były bardzo agresywne. Po ciężkiej zimie, w czerwcu 1940 roku jeńcy zostali przewiezieni na Syberię, do obozu Siewżerdorłag, gdzie pracowali przy budowie linii kolejowej. Paweł był tam rok, a potem został przetransportowany do obozu tymczasowego w Juży i na początku września 1941 roku dostał się do nowopowstającej polskiej armii w Tatiszczewie. Żołnierz trafił do 5 Wileńskiej Dywizji Piechoty.

Poszukiwania zdjęcia Pawła Pąka trwały długo. Gdy pytałam rodzinę o jakiekolwiek pamiątki po bohaterze, okazywało się, że niestety nic nie ma. Żadnego choćby zdjęcia. Podejrzewałam, że wszystkie zginęły w pożarze w 1959 roku, kiedy to spłonął rodzinny dom Pawła. Aż w końcu wpadłam na pomysł i prosiłam rodzinę o pokazanie wszystkich starych zdjęć, które fotografowałam i przesyłałam dalej. W poszukiwaniach bardzo pomogła Krystyna Stopa z Rozkoszówki. Na jednym, ze zdjęć rozpoznała narzeczoną Pawła i stwierdziła, że stojący obok mężczyzna to na pewno on. Informację potwierdziły jedyne dwie żyjące krewne, które pamiętały Pawła: Maria Stopa-Boryczka – siostrzenica oraz Stanisława Wojtasiuk, kuzynka.

Paweł przeszedł cały szlak Andersa – aż do Włoch, gdzie wraz z 13 Batalionem Rysiów został przetransportowany pod koniec lutego. Tam Paweł kupuje sobie słownik włosko – polski i uczy się języka.

Z dokumentów, które otrzymaliśmy z Ministerstwa Obrony Narodowej Wielkiej Brytanii, wynika, że Paweł Pąk ukończył szkołę podoficerską w Dżalalabadzie w 1942 roku z 27-mą lokatą. Nieźle jak na chłopskiego syna.

W dniu 13 maja, w czasie szturmu na Widmo starszy kapral Paweł Pąk niestety ginie. Jego ciało widzi kolega z armii – sanitariusz Michał Jędruszczak, który po śmierci Pawła odwiedza matkę żołnierza o opowiada jej o synu. Wraz z mamą w grudniu ubiegłego roku odwiedziłyśmy córkę sanitariusza, ale ona niestety niewiele nam mogła opowiedzieć o Pawle. Wiedziała tylko, że był kawalerem i że jej ojciec widział po bitwie ciało żołnierza.

Paweł, zanim wyruszył na bitwę, przekazał swojemu szefowi, aby w razie śmierci jego rzeczy oddać ojcu i matce. Tymczasem ojciec Pawła żołnierza, także Paweł, nie żył już od ponad roku (zginął w Oświęcimiu). Paweł do końca nie wiedział o losach ojca.

Świadkowie z Rozkoszówki twierdzą, że matka Pawła dowiedziała się o śmierci syna z oficjalnego zawiadomienia. Wydaje się jednak, że dowiedziała się tego wcześniej od Michała Jędruszczaka. Wiem, że odwiedzał ją po wojnie. W Archiwum Wojskowym znalazłam pismo matki Pawła z grudnia 1946 rok z prośbą o przesłanie rzeczy syna. Podaje w nim błędną nazwę Monte Cassino i nieprawdziwą datę śmierci.

Udało nam się znaleźć trochę pamiątek po Pawle Pąku – cała rodzina była bardzo pomocna.

Zaginęły niestety pozostałe pamiątki, w tym medale. Pewien urzędnik z Uchań wypożyczył je od matki Pawła i niestety już ich nie oddał. Jego dom spłonął w Rozkoszówce 20 lat temu. Matka Pawła dostała z Londynu jeszcze 2 pamiątki – biały koc, z którego jej wnuczka uczyła sobie płaszcz oraz spadochron, z którego córka uszyła sobie suknię ślubną.

Matka do końca życia wspominała swojego syna – często płakała i mówiła, że był jej ukochanym dzieckiem. Medale, które dostała po śmierci syna niestety przepadły – matka przekazała je urzędnikowi ZBOWiD-u, który miał pomóc w zorganizowaniu renty dla matki bohatera spod Monte Cassino. Niestety nie pomógł pomógł a medale przepadły.

 

Maria Geryło

 

Plutonowy Paweł Pąk – Bohater z Rozkoszówki – plik do pobrania >>

 

tekst i fot. nadesłane

 


 

Zobacz też:

WIADOMOŚCI – Hrubieszów: Odsłonięcie odnowionych mogił żołnierzy-legionistów

WIADOMOŚCI – Hrubieszów: Odnowione mogiły policjantów i sanitariuszki

WIADOMOŚCI – Zmarł kapitan w st. sp. Stefan Zieliński