Rocki z Werbkowic c.d. – ZDJĘCIA

13 lutego 2021 roku minął miesiąc, odkąd jestem w Werbkowicach i powoli zapominam traumatyczne wspomnienia, kiedy ktoś wyrzucił mnie z samochodu w okolicach Kotorowa w Gminie Werbkowice.

Reklamy

Już nie jestem przybłędą, bo zostałem adoptowany i mam nowe imię, nowy dom i nową miłość od moich nowych opiekunów.

Moja codzienność na podwórku wygląda tak, że biegamy sobie z Cyganem i obszczekujemy, przechodzących chodnikiem ludzi, spacerujących ze swoimi pieskami. Często chodzę, ze swoja panią na spacery – fajni ludzie są w tych Werbkowicach, wołają mnie po imieniu, podoba mi się to, czuję się wtedy taki ważny i akceptowany.

Na jednym z takich spacerów poznałem na ulicy Mickiewicza w Werbkowicach, piękną kremową labradorkę. I od tego czasu, codziennie przychodziłem pod bramę, żeby popatrzeć na nią. Kola jest taka milutka, łagodna i sympatyczna, dlatego też 14 lutego – w dniu święta miłości, poszedłem pod bramę z czerwonym serduszkiem (zdjęcie), ale niestety Koli na podwórku nie zastałem. Na wieczornym spacerze, z rozdartym sercem, zobaczyłem ją z dwoma małymi kundlami – pani mówiła że poszła na „wesele”.

21 stycznia 2021 roku ktoś strzelił z petardy, bardzo się przestraszyłem i wskoczyłem na łóżko do czystej pościeli (zdjęcie), jakież było zdziwienie moich opiekunów, kiedy mnie tam zastali!

Ostatnio poszedłem, ze swoją panią kupić świńskie nóżki, które uwielbiam, ale nie mogłem wejść do sklepu i zaopiekował się mną przez chwilkę pan, który był podobny do Chucka Norrisa. Pod sklepem wszystkim podawałem łapę, bo szanuję ludzi i jestem dżentelmenem.

Mój towarzysz Cygan bywa czasami bardzo nieznośny, pogryzł mi już trzy dywaniki, na których ucinałem sobie poobiednią drzemkę. Czasami w porywach jego próżności, gryzie mnie po nogach i wtedy muszę ostrzej warknąć na niego, pewnie myśli, że jest rottweilerem, a tak naprawdę to jest zwykłym kundlem.
Polubiłem tego drania, często sobie śpimy obydwaj w budzie, która ma dwa pomieszczenia.

Podziękowania

Ale przyszedł czas na podziękowania ludziom, dzięki którym jestem szczęśliwym psem, znam się na rzeczy bo w żyłach niemieckich owczarków płynie „niebieska” krew, mają klasę i gest.

W minionym tygodniu, z samego rana, pan mnie ładnie wyczesał, pani brylantyną nabłyszczyła mi sierść na grzbiecie, żebym do zdjęcia ładnie wyglądał.

Swoje pierwsze kroki z podziękowaniami skierowałem do pani Beatki, pracownika Urzędu Gminy w Werbkowicach, która bardzo szybko wysłała dwóch panów, żeby mnie zabrali z Kotorowa, chorego i zziębniętego, do gminnego kojca. Dałem jej białą różyczkę – za to, że ma dobre serce i empatię do skrzywdzonych zwierząt (zdjęcie). Moja nowa pani podpisała z Urzędem Gminy w Werbkowicach umowę adopcyjną (zdjęcie).

Następne kroki skierowałem do przychodni weterynaryjnej w Werbkowicach, żeby podziękować państwu doktorom, którzy nawet w nocy ratowali moje zdrowie i życie. Czerwoną różyczkę dałem pani doktor Tatianie, natomiast laurkę z podziękowaniami dałem panu doktorowi Tomkowi (zdjęcie).

Mam też ogromną wdzięczność i dużą czekoladę przy okazji (zdjęcie), dla pani Eli z Kotorowa – za to, że kiedy rano leżałem pod drzwiami jej domu, nie wygoniła mnie z podwórka. Tylko dała pić i jeść, a później zadzwoniła po pomoc.

Gdybym umiał mówić, to powiedziałbym, że mam klawe życie w Werbkowicach. Los tak chciał, że kiedy mnie wieźli do gminnego kojca, to w drodze powrotnej zgarnęli mnie pod swój dach moi obecni opiekunowie.

Nie jestem już młodzieniaszkiem, wczoraj nie miałem apetytu i coraz wolniej podnoszę się z ziemi, bo kości już bolą, potrzebuję więcej snu, spokoju i opieki człowieka.

Swoim nowym opiekunom patrzę w oczy czułością i wiem na pewno, że w dowód swojej miłości i wierności, wskoczył bym za nimi w ogień! „Bo przybłęda kocha najbardziej”.

Rocki z Werbkowic

Koniec

Danuta Muzyczka

(fot. DM)


Zobacz też:

Jestem Rocki z Werbkowic – ZDJĘCIA

Jestem Rocki z Werbkowic – ZDJĘCIA


LubieHrubie na Instagramie