Zimowe ptasie królestwo za Cukrownią Werbkowice

5 stycznia 2020 roku wybraliśmy się pierwszy raz w tym roku z Maćkiem (amator ornitolog), żeby podejrzeć ptaki w najpiękniejszym miejscu moim zdaniem w gminie Werbkowice.

Reklamy

 

W okresie zimowym liczyliśmy na spotkanie się, głównie z kaczkami i tak się też stało, aczkolwiek udało nam się spotkać z innymi ciekawymi ptakami i zwierzętami.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do odstojnika przy Cukrowni, z nadzieją spotkania się z łabędziami, ale niestety odleciały w siną dal, pewnie powrócą z nadejściem wiosny. Wiał bardzo silny wiatr (Cyklon Fabian) i woda w odstojniku falowała niczym wzburzone morze.

Zaskoczyła nas wymowna cisza i spokój, Cukrownia Werbkowice jakby zapadła w zimowy sen, nie słychać było, jak podczas kampanii buraczanej, odgłosu maszyn i urządzeń, nie buchała z kominów para i dym, i nie było słodkiego zapachu produkcji cukru.

Mieliśmy szczęście spotkać i sfotografować z ukrycia przecudne sarenki, w krzakach tarniny zobaczyliśmy ptaszki o nazwie mazurki – to są malutkie hałaśliwe ptaki, które są kuzynami wróbelków.

W drodze powrotnej też na krzaku tarniny, leżał lis który już nie mógł uciekać… Silny wiatr sprawił, że niektóre ptaki pochowały się gdzieś w zaroślach i nie udało się spotkać zimowych ptaków takich, jak: trznadel, gawron, zięba, dzwoniec, sroka, czyż, sójka i szczygieł.

Natomiast u podnóża Cukrowni, na rozlewiskach, udało się nam zobaczyć około 2 tysiące kaczek, widok był zjawiskowy. Wyglądało to, jak „kacza zupa”, kaczki pływały, niektóre stały na lodzie, a jeszcze inne fruwały. Pośród nich udało się nam dojrzeć rzadko spotykane kaczki o nazwie „sołtys”. Różnią się od wszystkich tym, że mają białe piersi i ciemne boki.

Nad rozlewiskiem fruwały jeszcze czaple siwe i o dziwo 2 czajki się zawieruszyły, jeden myszołów przeleciał szybko i bardzo wysoko.

Swoją terenową wędrówkę przenieśliśmy do lasu, który rozciąga się po drugiej stronie rozlewiska. Przy ścianie frontowej lasu zaprasza już z daleka, piękna i gościnna leśniczówka. Z wielką nadzieją wchodziłam do lasu, marzyłam o tym, że zobaczę, jak będzie dzięcioł w drzewo stukał. Ale niestety nie było w lesie ani jednego ptaszka, zastaliśmy przerażająca ciszę i spokój. Spacerowaliśmy po lesie i oprócz trzasku łamanych suchych gałązek, nie było innych odgłosów. Spotkaliśmy natomiast paśnik dla ptactwa i lizawkę solną dla zwierząt kopytnych.

Zaciekawiły mnie oryginalne pniaczki porośnięte mchem i drzewo z dziwną naroślą na korze, pewnie to jakaś choroba. Bystre oko Maćka „zobaczyło” liść dębu, który został zaatakowany przez owada zwanego galasówką, liście broniąc się, wytwarzają taką obronną kulkę.

Na koniec naszej wędrówki moje marzenie się spełniło, bowiem przy posesji położonej blisko lasu, na ulu siedział dzięcioł duży i sobie stukał dziobem. Został sfotografowany i jestem pod wrażeniem jego urody, po prostu jest piękny!

Jak zwykle jestem zauroczona tym, pięknym zakątkiem za Cukrownią Werbkowice, tam jest pięknie o każdej porze roku. Żałuję, że tak późno odkryłam ten piękny raj fauny i flory w gminie Werbkowice.

Zachęcam do obejrzenia zdjęć, które są potwierdzeniem tego co zobaczyłam i napisałam.

 

Danuta Muzyczka

Fot. Maciej Wasilewski