Buraczarze rozjeżdżają hrubieszowskie wsie

Hrubieszów Zbliża się kampania buraczana, a z nią czas, kiedy drogami powiatu hrubieszowskiego zawładną tiry wyładowane burakami. Od kiedy cukrownie zaczęły likwidować place skupu i zaczęły przysyłać wielkie samochody pod pola, wielu rolników się ucieszyło, bo problem dowozu i straty czasu tkwiąc w kolejkach do skupu znikł, ale coś za coś.

Reklamy

***

Cukrownia nakazuje rolnikom składować pryzmy buraków przy utwardzonych drogach, ale prawie nigdy nie są to drogi przystosowane do ciężaru ponad 30 ton, zwłaszcza drogi gminne i powiatowe.

Często widzę w czasie kampanii, jak taki wyładowany samochód jedzie drogą, gdzie dopuszczalna masa pojazdu wynosi 6 lub 8 ton. Najpierw pojawiają się pęknięcia, a za niedługo wyrwy, że można koło urwać. Ludzie widzą, co się dzieje, narzekają, ale boją się zgłosić do odpowiednich służb. No… ja się zasadniczo nie dziwię, kiedy połowa rolników we wsi jest plantatorami buraka, ale druga część niestety będzie jeździć po dziurach.

Czy cukrownia nie mogła by zorganizować w każdej wsi jakiegoś zbiorczego punktu, gdzie rolnik by wywoził buraki, a wiadomo, że rolnicy najczęściej wożą przyczepami cztero lub dziesięciotonowymi. Każdy rolnik otrzymuje informację, że w danym terminie będzie miał odbiór buraków, więc taniej by było cukrowni wynająć działkę przy odpowiedniej drodze i wynająć stróża na czas kampanii. Bo remont drogi, która i tak najczęściej jest słabej jakości, to wydatek kilkuset tysięcy których najczęściej gmina nie ma i jeździ sie latami po dziurach.

Nie chciałbym się nikomu narazić, tylko przedstawić problem.

Mateusz Pobłocki z Sahrynia

_________________________________________________

Hrubieszow LubieHrubie 2009