Konie zrzuciły z siodeł pijanych jeźdźców i galopowały środkiem drogi

Zgłoszenie o galopujących w stronę miasta koniach bez jeźdźców, otrzymał wczoraj dyżurny zamojskiej komendy. Jednego z rumaków zdołały ująć postronne osoby. Drugiego schwytali policjanci. Jak się okazało, wcześniej konie zrzuciły z siodeł swoich jeźdźców i popędziły przed siebie.

Reklamy

 

Wczoraj wieczorem dyżurny zamojskiej komendy otrzymał zgłoszenie o dwóch rumakach bez jeźdźców, które galopowały w stronę miasta. Jeden z nich ujęty został w okolicy ul. Szczebrzeskiej przez przypadkowe osoby, które przywiązały rumaka do drzewa.

Kolejne zwierzę biegnące całą szerokością jezdni i manewrujące między samochodami kierowało się w stronę ul. Męczenników Rotundy. Tam dostrzegli go policjanci. Asekurując radiowozem spłoszonego konia, mundurowi schwytali go i przywiązali do przydrożnego znaku.

Wezwany na miejsce pracownik schroniska dla zwierząt, przejął od policjantów opiekę nad zwierzęciem i przetransportował do stadniny.

Jak się okazało, galopujące konie, wcześniej zrzuciły z siodeł swoich jeźdźców. Z ustaleń policjantów wynika, że do zdarzenia doszło w okolicach miejscowości Mokre. J

ako pierwszy spadł z konia 59-letni mieszkaniec gm. Zamość. Spłoszone zwierzę uciekło. W pościg za nim udał się drugi jeździec 22-letni zamościanin, który nie dość, że nie poskromił uciekającego rumaka, to również zakończył swoją przejażdżkę, lądując na jezdni.

Na miejsce wezwana została karetka pogotowia. Młodzieniec z urazem głowy przebywa w szpitalu.

Przeprowadzone przez policjantów badanie stanu trzeźwości pokazało, że obaj panowie byli pod działaniem alkoholu. Starszy w organizmie miał promil alkoholu, młodszy ponad 1,5.

Amatorom konnych przejażdżek na „podwójnym gazie” przypominamy, że zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym zabrania się jazdy wierzchem osobie w stanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu.

 

 

źródło i fot. KMP Zamość