Czuję presję! – Karolina Złomańczuk, młodzieżowa reprezentantka polski w piłce ręcznej specjalnie dla LubieHrubie.pl

Choć ma zaledwie 16 lat już stanowi o sile Padwy Zamość. O klasie tej zawodniczki świadczy nie tylko wysoka pozycja w klasyfikacji strzelczyń, ale przede wszystkim powołania do kadry biało-czerwonych, gdzie również często pokonuje bramkarki rywali.

Reklamy


Dlaczego zajęłaś się piłką ręczną, a nie czymś bardziej ‘’damskim’’?

– Od najmłodszych lat uwielbiam sport. Odnosiłam sukcesy w wielu dyscyplinach sportowych, m.in.: w piłce nożnej, lekkoatletyce, siatkówce. Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się w czwartej klasie szkoły podstawowej, gdy nauczyciel od wychowania fizycznego mgr Wojciech Groniewski , a obecnie mój trener postanowił stworzyć szkolną drużynę piłkarek ręcznych. Było to dla niego nie lada wyzwanie biorąc pod uwagę fakt, że nigdy nie trenował tej dyscypliny. Przez trzy lata spędzone w szkole podstawowej uczył nas zasad, techniki, a także gry zespołowej. Po objęciu tytułu wicemistrza województwa lubelskiego w mini piłce ręcznej dziewcząt w 2010 roku, dostałyśmy możliwość reprezentowania klubu zamojskiego w rozgrywkach sportowych. Jako młodziczki w rozgrywkach ligowych 2010/2011r. zajęłyśmy piąte miejsce w województwie. Nie był to udany początek. Jednak nie poddaliśmy się. Wraz z trenerem postawiliśmy sobie cel, by w następnych rozgrywkach zająć czołowe miejsce. To było kolejne wielkie wyzwanie dla naszego trenera. Musiał nami pokierować, co było trudne, gdyż nie posiadał wystarczającej wiedzy. Miał mnóstwo pracy domowej do odrobienia. Czytał książki, analizował mecze, zasięgał porad innych trenerów. Byłam dumna, że trenuje mnie ktoś komu na nas zależy, kto stara się byśmy były najlepsze oraz kto wkłada całego siebie w to co robi .To właśnie Trener Wojciech Groniewski nauczył mnie kochać ten piękny sport i walczyć do końca niezależnie od wyniku. Nasza praca przyniosła efekt, gdyż w rozgrywkach 2011/2012r. zajęłyśmy pierwsze miejsce w lidze! Co dało nam możliwość uczestnictwa na Mistrzostwach Polski.


Właśnie ze szczypiorniakiem chciałbyś wiązać swoją przyszłość?

– Moje serce zawsze będzie związane ze sportem, a zwłaszcza z piłką ręczną. Byłoby mi łatwiej podjąć decyzje związaną z moją przyszłością, gdybym nie miała drugiego równie ważnego dla mnie celu w życiu. Od dłuższego czasu myślę nad studiami medycznymi, co nie pozwala mi jednoznacznie podjąć decyzji. Będąc rok w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Gliwicach posmakowałam życia zawodowej piłkarki ręcznej. Do domu wróciłam nie tylko z dużym doświadczeniem oraz umiejętnościami, które wciąż staram się poszerzać, by być nietuzinkową zawodniczką, ale i kontuzją pleców, które długo leczyłam. Trenując profesjonalną piłkę ręczną zrozumiałam jak trudne, pełne wyrzeczeń, stresu i niepewności jest życie każdego sportowca.


Jesteś jedyną reprezentantką Padwy Zamość w piłce ręcznej, która gra w kadrze, w związku z tym ciąży na tobie większa presja, odpowiedzialność? A może tak jest łatwiej, bo rywalkom uginają się nogi?

– Owszem ciąży na mnie większa presja. Czuję się odpowiedzialna za swój zespół. Drużyny przeciwne zazwyczaj przygotowują się, przez co zazwyczaj jestem kryta indywidualnie, co nie ułatwia mi zdobywania bramek. Jednak zawsze mogę liczyć na moje koleżanki z zespołu, które pomagają mi się ‘’uwolnić”.

W tabeli strzelczyń juniorek młodszych masz zaledwie sześć bramek (dane z 6.12.2013r.) do pierwszej zawodniczki. Masz apetyt na ten tytuł?

– Bycie pierwszą zawodniczką w tabeli strzelczyń juniorek młodszych nie jest moim priorytetem. Wystarczy mi fakt, że jestem zawodniczką o największej ilości bramek w kategorii juniorek, co jest dla mnie dużym sukcesem.

 

Z drugiej strony zaraz za Tobą jest koleżanka z drużyny Sylwia Burdzy. Czy czujesz jej oddech za plecami? Jest między wami jakaś rywalizacja wewnątrz klubowa?

– Jak wcześniej wspomniałam, nie zależy mi na strzeleniu jak największej liczby bramek, po to by, być pierwszą zawodniczką w tabeli strzelczyń, z Sylwią podejrzewam jest podobnie. Zdobywamy bramki drużynowo, wspólnie stwarzając sobie sytuacje bramkowe, by wygrywać spotkania, a w przyszłości mam nadzieję- mistrzostwo.


Z perspektywy niedzielnego kibica szczypiorniak to brutalny sport. Zgodzisz się z tym?

– Szczypiorniak to gra twarda, czasami wręcz brutalna. Każda z drużyn walczy o wygraną, nie ma miejsca na ‘’delikatność’’.

 

A jakie twoim zdaniem są różnice pomiędzy żeńską, a męską odmianą handballa ?

– Kobiety grają znacznie wolniej oraz skaczą niżej, ale mimo to gra jest tak samo brutalna i niebezpieczna jak u mężczyzn. Generalnie uważam, że nie powinno się porównywać żeńskich i męskich odmian dyscyplin sportowych, gdyż różnice pomiędzy tymi odmianami wynikają z odmiennej fizjologii kobiet i mężczyzn.

 

Pytam ponieważ w tym momencie są rozgrywane mecze ME w Dani. Jak oceniasz występ Polaków? Zaskoczył Cię ktoś oprócz Piotrka Wyszomirskiego?

– Mistrzostwa Europy dostarczyły nam wielu emocji. Nasi szczypiorniści grali wyrównane spotkania, a o wygranej decydowały detale. Szóste miejsce na tak dużej imprezie jest satysfakcjonujące. Mile zaskoczył mnie prawoskrzydłowy reprezentacji Jakub Łucak, który zadebiutował na tych Mistrzostwach.

 

W grudniu piłkarki ręczne zajęły 4 miejsca na MŚ. Mogło być lepiej zważywszy na fakt, że długo nie grały na takiej imprezie ?

– Uważam, że nasze dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty. Jeszcze nigdy w historii polskie piłkarki ręczne nie dotarły tak daleko w Mistrzostwach Świata. Owszem, szkoda tego meczu z Danią ale nie ma co rozpaczać. Jestem dumna z naszych szczypiornistek.

Dziękuje ślicznie za odpowiedzi

– Ja również bardzo dziękuję.

 

Wywiad przeprowadził Krystian Jużwiak.