Kern i Szostak wygrywają w Rzeszowie!

Dnia 1.09.2012 r. w Rzeszowie odbył się XXIII Międzynarodowy Nocny Bieg Uliczny „Solidarności”, trzeci raz z rzędu bieg główny na 6 km m.in. pokonując Kenijczyków wygrał Artur Kern. W biegu juniorów na 3km zwyciężył Paweł Szostak, obaj reprezentują Unię Hrubieszów!

Reklamy

Nowiny24: 

Lekkoatletyka. Artur Kern wygrywa XXIII Nocny Bieg Uliczny „Solidarności”

Autor: Miłosz Bieniaszewski

 

W XXIII Nocnym Biegu Ulicznym Solidarności, który odbył się w Rzeszowie ponownie wystartowało wielu amatorów oraz profesjonalistów. Znów na starcie stanęli obcokrajowcy, a wśród nich po raz pierwszy biegacze z Kenii. Ponownie najlepszy okazał się Artur Kern, dla którego było to trzecie zwycięstwo z rzędu.

W XXIII Nocnym Biegu Ulicznym „Solidarności” wystartowali również olimpijczycy z Londynu: Matylda Szlęzak, Paulina Buziak oraz Rafał Augustyn.

Trasa biegu przebiegała wokół rzeszowskiego rynku, a z każdą kolejną edycją rzeszowski bieg nabiera rozmachu. W tym roku w kategorii open wystartowało ponad 300 uczestników, co przerosło nawet oczekiwania organizatorów. – Liczba uczestników z każdym rokiem wzrasta, co mnie niezmiernie cieszy. Świadczy to o tym, że dbamy o swoje zdrowie – powiedział.

Zadowoleni olimpijczycy!

Co cieszy pojawili się również olimpijczycy z Londynu w postaci Pauliny Buziak i Rafała Augustyna z Mielca oraz Matyldy Szlęzak, która jest wychowanką Resovii. Rzeszowianka w kategorii open spisała się bardzo dobrze zajmując trzecie miejsce, a w kat. VIP-ów wygrała wśród kobiet. Mielczanie to, na co dzień chodziarze, a w Rzeszowie biegli wśród VIP-ów. Nasi olimpijczycy podczas biegu byli także ambasadorami kampanii na rzecz rozwoju transplantologii na Podkarpaciupołączonej z promocją zdrowia prowadzoną przez Fundację Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Hasłem tej kampanii jest „Tak dla transplantologii”.

Prawdziwym dominatorem Nocnego Biegu Ulicznego „Solidarności” staje się Artur Kern, który wygrał już trzeci raz z rzędu. Wydawało się, że tym razem będzie trudniej, gdyż na starcie stanęli również zawodnicy z Kenii, ale pochodzący z Hrubieszowa Kern nie dał nikomu szans.

– Można powiedzieć, że w tym roku było łatwiej, gdyż poprzednio wygrałem na samym finiszu, a teraz miałem zdecydowaną przewagę nad resztą rywali. Pierwsze dwa okrążenia były prowadzone w szybkim tempie i zostałem trochę z tyłu, ale udało mi się zaatakować i dobiegłem pierwszy. Ja zdecydowanie preferuję biegi nocne, bo zawsze towarzyszy nam sporo kibiców. Rzeszowski bieg uważam za jeden z lepszych w Polsce – mówił szczęśliwy zwycięzca.

 

Radio Rzeszów:

Setki uczestników zgromadził „Nocny bieg Solidarności” rozegrany po raz 23 w Rzeszowie. Na głównym dystansie 6 km wystartowała rekordowa liczba ponad 300 biegaczy (w tym po raz pierwszy sportowcy z Kenii).  Wcześniej na trasach 1,5 i 3 km startowali juniorzy, dzieci VIP-y a także osoby po transplantacji i zawodnicy niepełnosprawni na wózkach.

Najlepszym biegaczem w kategorii OPEN okazał się Artur Kern z Hrubieszowa, który wygrał także przed rokiem.  Wśród kobiet tryumfowała Swietłana Kuzelih a najlepsza polka Matylda Ślęzak była trzecia.

 

Wywiad z Pawłem Szostakiem – wicemistrzem Polski Juniorów na 3000 m!.

Jak ci się udał start w Rzeszowie?

– Start w Rzeszowie traktowałem bardziej jako sprawdzenie formy po roztrenowaniu. Jestem w miarę zadowolony, ponieważ wygrałem w swojej kategorii wiekowej ze sporą przewagą. Każdy start to nowe doświadczenie.

Podobno był kłopot ze startem?

– Na początku planowałem biegać główny dystans (6km) wraz z Arturem, lecz zmieniłem zdanie w ostatniej chwili z dwóch powodów. Po pierwsze nie byłem pewny swojej dyspozycji, ponieważ brakuje mi jeszcze sporo treningów, aby złapać właściwą formę. Po drugie obstawa w tym biegu wydawała się naprawdę mocna. Artur, dwóch Kenijczyków, i jeszcze kilku innych miało wpływ na moją decyzję. Problem z zapisaniem się do biegu polegał na tym, że w biegu głównym mogli startować urodzeni w roku 1992 i starsi a ja jestem rocznik 1993.

Jak oceniasz start Artura Kerna?

– Artur jak zwykle pokazał, na co Go stać 🙂 Po połowie dystansu odważnie ruszył, co się opłaciło. Do końca biegu był już niezagrożony.

Może wiesz, kto był za nim?

– Za Arturem, jeśli dobrze pamiętam był chyba, któryś z Kenijczyków.

A kto za tobą?

– Szczerze mówiąc nie pamiętam z nazwiska. Wiem, że legitymował się życiówką poniżej 9-ciu min. na 3km.

Jak się biega późniejszą porą?

– Biegi nocne bardziej sprzyjają, ponieważ nie jest już tak gorąco. Tego wieczoru w Rzeszowie panował naprawdę świetny klimat do biegania 🙂

 

Co otrzymałeś na nagrodę?

– Nagrodą byłem trochę zaskoczony. Był to wiklinowy kosz pełny przysmaków mięsnych 🙂 Pierwszy raz zdarzyło mi się wygrać coś takiego, aczkolwiek przysmaki były naprawdę dobre 😀

– Na czyj koszt jeździliście, klubu czy swój, jak swój to czy zwróciły się Tobie koszty, ponieważ niektórzy zazdroszczą, że tyle zarabiacie, a samemu nie chcą biegać, lub wręcz się brzydzą?

– Na takie biegi jeździmy prywatnie. Tym razem koszty mi się nie zwróciły, chociaż to zdarza się rzadko. Wiadomo… czasem się dołoży do wyjazdu, jednak częściej się zarobi. Są zawody, na których zarobi się tylko na koszty, a są i takie, na których zarobi się trochę więcej. Zawsze wygra się jednak nowe doświadczenie, co też jest bardzo ważne oraz można poznać wielu ludzi:) Na takich biegach nie są to „nie wiadomo jakie pieniądze”…, choć miło jest zarobić na tym, co się kocha robić i czemu poświęca się czas każdego dnia.

Co dalej ze startami we wrześniu?

– We Wrześniu prawdopodobnie ostatni raz w tym roku wystartuję na bieżni w Hrubieszowie o ile zawody odbędą się. Poza tym – to będzie czas na mocny trening i może kilka ulicznych lub przełajowych biegów. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych oraz wszystkich czytelników, LubieHrubie!


 

Opracował – mak

Na zdjęciu – Artur Kern i Paweł Szostak po Biegu Cukrownika w Werbkowicach w 2010 r.