Kuzyni na najwyższym podium

W niedzielę 20 IV 2008 r. w Lubartowie odbyły się w obsadzie międzynarodowej XIV Biegi Lewarta. Na najwyższym podium stanęli: Małgorzata Muzyczuk (kuzynka Łukasza) w biegu głównym i Łukasz Krakowiak (kuzyn p. Małgosi) w biegu młodzieżowym.

Reklamy

Na tym przyjemnym dla sportowca podwyższeniu również stanęły: Ilona Steciuk i Maja Hojda.

Bieg główny został rozegrany na dystansie około 6 km. W kategorii kobiet zdecydowanie 1 miejsce zajęła rekordzistka Polski juniorek na dystansie 5 km. Izabela Trzaskalska z Terespola, przed Jewgienią Koźluk z Ukrainy i Małgorzatą Żółkiewską z Łaszczowa. Pani Małgorzata Muzyczuk reprezentująca ostatnio szkołę w której uczy, czyli ZS nr 4 w Hrubieszowie, biegnąc rozsądnie (tydzień wcześniej) po maratonie, uplasowała się na 8 miejscu, ale ta kolejność pozwoliła stanąć jej z pięknym pucharem, dyplomem, medalem, suwenirami reklamującymi Lubartów i skromną nagrodą na najwyższym podium w kategorii powyżej 36 lat.

Wśród mężczyzn wygrał najlepszy od 8 lat biegacz uliczny z Lubelszczyzny Dariusz Kuzdra z Agrosu Zamość przed dwoma Ukraińcami Sergiejem Oksyniukiem i Mykolą Juchymczukiem, piąty przybiegł Artur Jabłoński i 14 – ty Łukasz Lipski obaj reprezentujący Unię Hrubieszów. Były zawodnik Unii Mateusz Markiewicz obecnie pobierający nauki wyższe w Zamościu dobiegł do mety na 9 miejscu.

Razem z biegiem głównym, ale kończąc bieg po pierwszym okrążeniu (ok. 3 km.) wystartowały osoby reprezentujące swoje rodziny. Niestety pomimo,że moja rodzina byłaby zdecydowanym faworytem do zwycięstwa, nie uczestniczyła m.in. z tego powodu, że jak wygraliśmy tę klasyfikację kilka razy, to taka fala krytycznej złośliwości przewinęła się w komentarzach na lubiehrubie, że nie chcą biegać. Więc jeszcze będąc działaczem LOZLA w Lublinie wystartowałem w biegu Vip-ów (też ok. 3 km.) plasując się na 7 pozycji, niestety ostatniej, która i tak mnie zadowala. Za bieg jak wszyscy otrzymałem medal ukończenia i dyplom oraz karteczkę na posiłek.

Przed biegiem głównym odbyły się biegi młodzieżowe, w kategorii wiekowej 19/18 lat doskonale spisał się wspomniany wcześniej Łukasz Krakowiak z ZS nr 3 w Hrubieszowie pokonując wszystkich rywali, jego kolega szkolny Adrian Mielniczuk dobiegł 7 – my. W tej samej kategorii, ale wśród dziewcząt, na 2 miejscu uplasowała się Ilona Steciuk z ZS – LO w Horodle. W roczniku 1993/94 trzeci stopień na podium po biegu zajęła Majka Hojda z Gimnazjum nr 2 w Hrubieszowie, 10 – ta była Wiktoria Pawlos. Czwartą lokatę, ponoć najgorszą dla sportowców (ale nie zawsze) wywalczyła Joanna Wala, tuż przed swoją koleżanką Beatą Koszałka.

Odbyły się jeszcze biegi dla przedszkolaków oraz szkół podstawowych od klasy I do VI, ale z Hrubieszowa i jego okolic nikt nie startował. W biegu głównym uczestniczyła duża grupa niepełnosprawnych na wózkach czy o kulach. Z tego powodu widziałem wielu kibiców wzruszonych. Takie nieszczęście, a ONI jeszcze rywalizują, jak by nie było – na 6 kilometrów.

Organizacja zawodów znakomita, mnie szczególnie zadziwiło to, że po ostatniej dekoracji był już pełny komunikat z wszystkich biegów, a było ich wiele i licznie obstawione.

Jak to ostatnio z Hrubieszowiakami bywa, były i nieprzyjemne chwile, ponieważ wynajęty za pieniądze podatników przez Unię czternastoosobowy bus, wypełniony zaledwie prze 10 osób z kierowcą, przyjechał sobie pod kierownictwem trenera p. Andrzeja Kulczyńskiego na wspomniane zawody, ale jak zwykle nie zawiadomiono o tym tak zasłużonych dla klubu zawodników jak Małgorzaty Muzyczuk, Artura Jabłońskiego czy mnie Marka A. Kitlińskiego (rekord życiowy np. na 1000 m 2:29,8, proszę bardzo pobijcie go). Więc przyjechaliśmy swoim samochodem, jak zwykle na swój koszt.

Zdumiony p. Kulczyński, kiedy zobaczył nas w kolejce, aby pobrać numery startowe, udając, że nie widzi p. Małgosi i mnie, zaczął tłumaczyć się A. Jabłońskiemu, że dzwonił do niego kilkakrotnie, ale nie uzyskał połączenia. Uważam, że kłamał, ponieważ w telefonie komórkowym zostają numery telefonu nieodebranego, a takich nie było. A. Jabłoński, kulturalny zawodnik, nie odmówił p. Kulczyńskiemu reprezentowania barw Unii, pomimo od pewnego czasu jego lekceważenia.

Pan A. Kulczyński wspaniałomyślnie wpychając się w kolejkę zapłacił za niego wpisowe, oczywiście mnie i p. Małgosi nie widział dalej, więc zwróciłem mu uwagę proszę stanąć do kolejki, spojrzał na mnie groźnie (wszyscy stojący w kolejce przestraszyli się, a ja szczególnie, ponieważ kiedyś rzucił się na mnie z pięściami, ale zarząd Unii tę sytuację zbagatelizował) i zrobił swoje. Całe szczęście – zawody poszły nam dobrze i czy nas ludzie rządzący obecnie Unią (nie mylić z nazwą klubu, który kochamy) chcą czy nie, będziemy startować dalej.

A za tydzień w niedzielę, kolejny bieg w bliskich Werbkowicach. Można startować, jak i kibicować.

Opracował – mak

Na zdjęciu – Małgorzata Muzyczuk w dalszym ciągu utrzymuję dobrą formę i cieszy się, że jej kuzyn Łukasz Krakowiak poszedł w jej ślady.