Niecodzienny wyczyn dr Tomasza Josse z Hrubieszowa!

W sobotę 3.03.2012 r. na trasie Szklarska Poręba – Jakuszce odbył się narciarski 36 Bieg Piastów na dystansie 50 km, w którym po raz pierwszy w historii wystartował mieszkaniec miasta Hrubieszowa i jego powiatu, a jest nim znany pasjonat biegów maratońskich dr Tomasz Josse. Po raz piąty ten bieg zaliczył hrubieszowianin z urodzenia Krzysztof Gidziński!

Reklamy

Czołówka Biegu Piastów – 50 km

 

1 MICHAŁEK MARIUSZ ISTEBNA POL 2:13:06 godz.

2 SEIFERT BENJAMIN OBERWIESENTHAL DEU 2:13:27

3 STARĘGA MACIEJ SIEDLCE POL 2:13:38

4 ROCAREK JIRI CZE 2:14:55

5 SRETR RADEK CZE 2:14:55

6 GAZUREK SEBASTIAN SAWORZYNKA POL 2:15:49

7 JANOSEC MIROSLAV POL 2:16:04

8 KRSKA JAN CZE 2:16:46 21.95

9 KYNCL TOMAS CZE 2:18:11

10 SLECHTA DAN HARRACHOV CZE 2:19:12

973. GIDZIŃSKI KRZYSZTOF LIBERTÓW POL 4:50:32

1192. JOSSE TOMASZ HRUBIESZÓW 5.20:43 godz.

Ukończyło 1496 osób.

 

***

 

Międzyczasy dr Tomasz Josse

 

7 km – 43:20 min

15,5 km – 2.22:09 godz.

32 km – 4.17:08

39,5 – 4.49:51

 

***

 

Krzysztof Gidziński

 

Bardzo dobrze w tym biegu, wypadł również hrubieszowianin z urodzenia, obecnie mieszkający w Krakowie Krzysztof Gidziński, który Bieg Piastów pokonał po raz piąty:

 

Międzyczasy:

 

7 km – 37:59 

15,5 km – 2:07:02

32 km – 3:50:32

39,5 km – 4:20:48

 

***

 

Relacja dr Tomasza Josse

 

Moja przygoda z narciarstwem biegowym zaczęła się 2 lata temu, kiedy mój przyjaciel z Leżajska, z którym biegam maratony zachęcił mnie do uprawiania tego  sportu. Niestety możliwości uprawiania tej dyscypliny ogranicza matka przyroda i tak naprawdę dobre warunki do biegania na nartach są przez 2 miesiące w roku. W tym sezonie udało mi się 10 razy pobiegać na nartach po 2 – 3 godziny. Większość treningów miała miejsce w Hrubieszowie. Samochód zostawiałem na końcu ulicy Chmielnej i stamtąd biegłem w kierunku poligonu. Proszę mi wierzyć w Hrubieszowie można uprawiać ten sport. Ku mojemu zaskoczeniu spotykałem jeszcze inne osoby biegające na nartach. Oczywiście, żeby przygotować się do zawodów musiałem jeszcze włączyć ćwiczenia siłowe, jazdę na rowerze stacjonarnym, no i oczywiście klasyczne bieganie. Odwiedzałem portale internetowe o bieganiu na nartach, na których można dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy /nabiegowkach.pl/.

Bieg Piastów jest imprezową międzynarodową. Połowa startujących to obcokrajowcy – Norwegia, Szwecja, Francja, Czechy, Włochy, Słowacja, Niemcy. Obok mnie na starcie stał „starszy” pan z Rosji. Organizacja imprezy doskonała. Niczego nie brakowało. Co 8 km punkty z żywnością /czekolada, rodzynki, suszone jabłka/ i napojami /izotoniki i gorąca herbata/. Na mecie gorące posiłki /grochówka/.

Najważniejsze, że pogoda dopisała. Piękne słońce, bezwietrznie i temperatura 2 – 3 stopnie poniżej zera. Trasa przygotowana perfekcyjnie. Niestety nie zdążyłem posmarować odpowiednio nart. Do punktu smarowania była za duża kolejka. Pierwszy raz w życiu biegłem po profesjonalnych torach narciarskich. Na starcie duża trema i pytanie czy dam radę. Najbardziej obawiałem się zjazdów. Plamy krwi na śniegu utwierdzały mnie w przekonaniu, że trzeba uważać. Na szczęście skończyło się na 2 niegroźnych upadkach.

Tak jak przypuszczałem kryzys przyszedł około 39 – 40 km, kiedy rozpoczął się morderczy 6 kilometrowy podbieg. Myślę, że wtedy doświadczenie i wydolność z biegowych maratonów bardzo mi pomogły. Biegnąc, a właściwie powoli posuwając się pod górę myślałem, jaką morderczą pracę musi wykonywać Justyna Kowalczyk i oczywiście niesamowita Marit Bjoergen. 50 kilometrową trasę pokonałem w 5 godzin i 20 minut. Szczęśliwy minąłem linię mety i  odebrałem medal. Kiedy minęło pierwsze zmęczenie obiecałem sobie, że za rok przyjeżdżam do Jakuszyc i poprawiam wynik z tego roku.

Bieganie na nartach tak jak bieganie „tradycyjne” należy do sportów wytrzymałościowych, ale w pierwszym przypadku bardzo ważna jest technika biegu, przygotowanie nart i przygotowanie siłowe. Jednocześnie jestem przekonany, że gdyby nie moje przebiegnięte maratony to nie odważyłbym się pobiec na Polanie Jakuszyckiej.

Pozdrawiam Tomasz Josse.

P.S. Za 3 tygodnie półmaraton warszawski a potem zobaczymy. Co do kontuzji ubiegłorocznej, dokładnie nie wiem, co to było… Podejrzewam, że zbyt szybko zwiększyłem ilość i czas trwania treningów. Kilkumiesięczne zmniejszenie ilości przebiegniętych kilometrów było najlepszą rehabilitacją.

 

***

 

Krzysztof Gidziński

 

Zgodnie z obietnicą dzielę się wynikami, jakie udało mi się osiągnąć w sezonie 2011/2012.

Zaczęło się kiepsko z powodu braku śniegu odwołano pierwsze zawody wchodzące do punktacji Mistrzostw Polski Amatorów, w następnych nie udało mi się wystartować, ponieważ byłem na nartach w Dolomitach (zabrałem biegówki i zrobiłem kilka świetnych tras m.in. z Cortiny do Dobiacco, jest to odcinek, na którym biegano podczas Tour de Ski). Nareszcie wystartowałem podczas Mistrzostw Polski Amatorów w Sprintach, gdzie zdobyłem brązowy medal w stylu łyżwowym, w kategorii 50-lat. Następnego dnia byłem 6-ty na 10 km klasykiem. Zawody odbyły się w Jakuszycach. Wystartowałem również w Biegu Podhalańskim w Nowym Targu na dystansie 30 km. Z czasu jestem zadowolony 2.20 godz., z miejsca mniej – pod koniec 3 dziesiątki. Z 7. zawodów wchodzących do punktacji Mistrzostw Polski Amatorów wystartowałem w 3. i zajmuję w rankingu miejsce 6. w kategorii 50-lat. Zostały jeszcze zawody nr 8 w Piwnicznej w najbliższą niedzielę. Zobaczymy, ile uda mi się ugrać punktów. Wystartowałem oczywiście w Biegu Piastów na dystansie 50 km klasykiem i w stosunku do ubiegłego roku poprawiłem się o około 350 miejsc. W biegu wystartował przedstawiciel Hrubieszowa Tomek Josse, którego miałem przyjemność poznać. Pozdrawiam Krzysiek.

 

***

 

Zdjęcia na moją prośbę, przekazali bohaterowie relacji, czyli dr Tomasz Josse i fizjoterapeuta Krzysztof Gidziński, za co serdecznie dziękuję, tym bardziej, że zdjęcia z Biegu Piastów trzeba było wykupić.

 

***

 

Wysłuchał, poczytał, poskanował i opracował – Marek Ambroży Kitliński (mak)

Na zdjęciu – dr Tomasz Josse