Refleksje sportowe p. Andrzeja Pawlosa

Otrzymałem wiele maili, telefonów, itp. na temat wydanej książki dotyczącej hrubieszowskiego sportu, napisał do mnie (mak) również były, bardzo prężny powiatowy działacz LZS oraz Zorzy Mieniany p. Andrzej Pawlos, oprócz słów o książce, jest w nich wiele refleksji na temat byłego i aktualnego sportu, dlatego zdecydowałem się go opublikować.

Reklamy

i>Na zdjęciu – Andrzej Pawlos z okresu intensywnej działalności sportowej w LZS

Do Marka Ambrożego Kitlińskiego, autora książki „Antologia sportu hrubieszowskiego”.

Dziękuje za zaproszenie na promocję książki, ale dziękuje przede wszystkim za to, że ją pan napisał, jestem pod wrażeniem ile zgromadził pan materiału, do ilu źródeł musiał dotrzeć, ile osób musiał nagabywać, aby powstało to dzieło w moim odczuciu – dokument historyczny sportu.

Wydarzenia sportowe, jakie miały miejsce w drugiej połowie XX wieku zasługują na uwagę, takiej intensywności uprawiania sportu, tyle drużyn piłkarskich, tyle imprez sportowych i startujących zawodników niebyło chyba nigdy w historii.

W tym roku w powiatowym turnieju halowym w piłce nożnej startowało 8 drużyn, a w systematycznych rozgrywkach ligowych w piłce nożnej uczestniczy 7 drużyn z całego powiatu.

Wspominam sobie lata 80-dziesiąte XX wieku, kiedy organizowaliśmy podobnej rangi turnieje, na których startowało ponad 70 drużyn LZS, a w rozgrywkach ligowych brało udział 70-80 drużyn z Rejonu dzisiaj Powiatu Hrubieszów. Nasze zespoły startowały w rozgrywkach klas okręgowej, A i B prowadzonych przez OZPN w Zamościu oraz w klasach C dwie grupy i D cztery grupy prowadzonych przez społeczną sekcję piłki nożnej przy Radzie Rejonowej LZS w Hrubieszowie.

Ten sport masowy był motorem napędowym dla sportu wyczynowego, piłkarze Unii walczyli o III ligę (niewiele brakowało), prowadziły walkę równorzędną z takimi klubami jak Hetman, Tomasovia czy Chełmianka. Pamiętam rok jak wygrali rywalizację na szczeblu wojewódzkim o Puchar Polski, a następnie na szczeblu centralnym wyeliminowali Iglopol Dębica oraz II ligowy Ursus Warszawa, w trzeciej rundzie odpadli po przegranej z Wigrami Suwałki.

Lekkoatleci Unii nadawali ton na Lubelszczyźnie, Agros Zamość zawsze pozostawał w tyle.

W historii sportu i walk były różne okresy, w starożytności były organizowane walki na śmierć i życie, walka trwała dopóki jeden z uczestników nie stracił życia, później igrzyska ery starożytnej gdzie rozgrywano między innymi wyścigi rydwanów, w czasie trwania wyścigu można było rywalom przeszkadzać, zniszczyć rydwan, okaleczyć konie a nawet rywala. Organizowane były też walki bokserskie, uczestnicy tych walk stali w jednym miejscu niewolno było odrywać nóg od podłoża tylko balansem ciała unikać uderzeń, wyposażeni byli w rzemienne rękawice przyozdabiane w elementy ze stali i ołowiu, w tych walkach wypadały często zęby a nawet całe szczęki. Igrzyska ery starożytnej upadły.

Prawie półtora tysiąca lat później Baron Pier de Coubertin wskrzesił igrzyska ery nowożytnej, sport miał być fair plamy, czyli czysty bez podstępów, nie zawodowy, nie na dopingu, liczył się sam udział i współzawodnictwo. Taki sport był w hrubieszowskim LZS.

Podobno łabędź tylko raz w życiu wydaje piękny głos, śpiew, a potem umiera. Myślę, że ten masowo uprawiany sport w drugiej połowie XX wieku w LZS to był „łabędzi śpiew” sportowej idei Coubertin’a. Dzisiaj sport stał się narzędziem w rękach biznesu do tworzenia kapitału i w służbie „złotemu cielcowi” zmierza do czasów obyczajów starożytnych

Kiedy słyszę o transferach zawodników za ogromne miliony, kiedy słyszę o organizacji walk bokserskich lub „boksopodobnych” za wielkie sumy, napawa mnie przerażenie, dokąd zmierzamy? Kto nam da gwarancję, że za x lat ktoś nie wymyśli walki na śmierć i życie dla pieniędzy a właściwie już mamy tego oznaki takie jak „rosyjska ruletka”.

Sport masowy i rekreacyjny wprawdzie nie przynosi materialnych zysków, dlatego jest dzisiaj „w odstawce”, ale na zasadzie naczyń połączonych przynosi ogromne zyski także materialne, ponieważ społeczeństwo masowo uprawiające sport dłużej zachowuje aktywność fizyczną i zawodową, co zmniejsza obciążenia emerytalno-rentowe i socjalne, mniej wydamy na walkę z otyłością i z nią związanymi chorobami oraz naturalna potrzeba aktywności fizycznej u młodzieży powoduje zmniejszenie innych form aktywności fizycznej niepożądanej.

Panie Marku był pan sportowcem jak wielu z nas, był pan nauczycielem, trenerem, organizatorem sportu jak wielu z nas, ale jest pan jedynym, który ochronił od zapomnienia to, co wielu z nas tworzyło. Książka ta jest świadectwem wydarzeń sportowych z poprzedniego okresu hrubieszowskiego sportowego środowiska, za to wielkie słowa uznania i podziękowania.

Z poważaniem Andrzej Tadeusz Pawlos – były działacz sportowy i Inspektor WZ LZS w Zamościu

PS. Słowa uznania, także za oprawę muzyczną na promocji książki w szczególności dla pana Kondraka, to perełka w hrubieszowskiej ziemi zrodzona, ten śpiew, ten głos jest tak radosny jak radosny był sport w LZS, myślę, że władze powiatu lub miasta winni zorganizować koncert temu panu p.nz. ”Hrubieszowianin dla Hrubieszowian” z biletami!!!