Rozmowa z Filipem Pietrusiewiczem – piłkarską nadzieją Unii Hrubieszów

Filip Pietrusiewicz oglądając w telewizji mecze piłki nożnej w wieku 8 lat podjął decyzję o treningach w Unii Hrubieszów. Początki nie były za bardzo udane, ale nie poddał się, dodał sobie treningi oraz zaangażowanie i przyszły efekty. Mając 16 lat już gra, a nawet strzela bramki w I Unii, jak i w wojewódzkiej lidze juniorów. Poniżej rozmowa z tym młodym piłkarzem.

Reklamy

 

Rozmowa z Filipem Pietrusiewiczem piłkarską nadzieją Unii Hrubieszów

 

Imiona Twoich rodziców?

– Joanna i Marek.

 

Twój Wzrost, waga, pozycja na boisku?

– 177 cm, 79 kg, prawa obrona.

 

W jaki sposób trafiłaś na treningi w Unii?

– Od zawsze fascynowałem się piłką nożną oglądając ją w telewizji i sam postanowiłem pójść na trening do Unii w wieku 8 lat.

 

Trener (rzy) w karierze?

– Trenerzy: Mirosław Szuper, Piotr Wierzbicki, Łukasz Krakowiak, Andrzej Jaworski, Dariusz Herbin.

 

Czy były sportowe tradycje w rodzinie, jeżeli tak, to jakie?

– Mój dziadek był gimnastykiem, a tato również grał w piłkę nożną.

 

Pierwsze Twoje starty, pozycja, efekty…?

– Moje pierwsze starty z piłką nie były zbyt udane, ponieważ nigdy nie należałem do wyróżniających się spośród swoich rówieśników. Na dodatek miałem sporą nadwagę będąc mniejszy, co też obniżało mój poziom gry. Dlatego przez długi czas przesiadywałem na ławce. Zawsze grałem na pozycji bocznego obrońcy. Efekty wyszyły po długim czasie odkąd zacząłem trenować i zobaczyłem je dopiero, gdy uwierzyłem w siebie i zacząłem trenować więcej na własną rękę – siłownia, bieganie itp.

 

Inne Twoje ulubione sporty?

– Bardzo lubię grać w siatkówkę.

 

Twoje Hobby niezwiązane ze sportem?

– Lubię bardzo oglądać filmy, a tak, to nie mam zbyt rozbudowanych hobby.

 

Czy posiadasz inne talenty oprócz sportowych i czy próbowałaś je rozwinąć?

– Jeszcze najwyraźniej są wciąż nie odkryte.

 

Największe Twoje piłkarskie sukcesy, to…?

– Gra w drużynie seniorskiej Unii, ale nie zamierzam na tym poprzestać.

 

Czy należysz, należałeś do kadry wojewódzkiej?

– Łącznie byłem 3 razy na konsultacji kadry województwa. Za pierwszym razem mogę nazwać to katastrofą, ponieważ odstawałem chłopakom, np. z Lublina pod każdym względem. Chociaż ta konsultacja pokazała mi, że muszę jeszcze ciężej pracować. Po pół roku powołano mnie ponownie i wtedy już pokazałem się z dobrej strony, dlatego chciano mi się przyjrzeć bliżej i pojechałem ponowie, ale też niestety nie wyszło. Ale cieszyłem się z tego powodu, że naprawdę już nie odstawałem umiejętnościami od chłopaków z lepszych klubów.

 

Najlepszy Twój mecz w I zespole Unii i dlaczego?

– Na pewno miałem lepsze mecze pod względem gry, ale najbardziej zapadł mi w pamięć sparing z Włókniarzem Frampol, gdy zaczynałem przygodę z pierwszym zespołem rok temu i strzeliłem 2 bramki w 4 minuty.

 

A jakiś błąd, który ci się przypomina?

– Dużo by tu było trzeba napisać.

 

Najlepszy Twój mecz w lidze juniorów?

– Najlepszy mecz w juniorach miałem z Mosirem Lubartów, kiedy to po kadrze dowiedziałem się, że obrońca nie jest tylko od wykopywania piłki, ale też od grania w ofensywie i wtedy strzeliłem swoją pierwszą bramkę i również asystowałem.

 

I ten gorszy?

– Ten gorszy miałem z Lublinianką, z którą 2 razy asystowałem, ale przy bramkach… rywali.

 

Do których szkół uczęszczałaś, uczęszczasz, klasa o profilu?

– Do podstawówki chodziłem do szkoły numer 3 na Zamojskiej, do gimnazjum do Staszica, teraz również do Staszica – klasa 1 liceum o profilu ekonomicznym (matematyka i geografia).

 

Ulubiony przedmiot(y) oprócz wf?

– Angielski.

 

A jak Ci idzie w szkole?

– W szkole idzie mi dosyć dobrze biorąc pod uwagę ile mam zajęć pozalekcyjnych.

 

Pomagasz w pracach domowych…?

– Staram się pomagać, jak najwięcej, ale rzadko znajduję na to czas z powodu treningów i nauki.

 

Czy masz rodzeństwo, jeżeli tak czy coś trenują?

– Mam starszą siostrę Majkę, która jest na 3 roku studiów w Gdańsku. Siostra zajmuję się tańcem i tańczy w zespole Uniwersytetu Gdańskiego.

 

Czego oczekujesz w startach w roku 2018 ?

– Awans do 4 ligi i wygrana Pucharu Polski na szczeblu okręgu zamojskiego.

 

Twój piłkarski idol zagraniczny i polski?

– Marcelo i Piszczek.

 

A dalej, Twoje marzenia…

– Moim największym marzeniem jest granie w piłkę, niestety nie wiem czy będę na takim poziomie, żebym mógł z niej żyć, jeżeli nie to na pewno studia, ale nie wiem dokładnie, na co bym poszedł.

 

Chcesz, komuś podziękować…?

– Podziękować chciałbym głównie mamie, która pomimo tego, że czasami się nie pouczę czy nie pomogę jej w domu, bo jestem zmęczony po treningu, to potrafi to zrozumieć i zawsze we wszystkim mi pomoże, jak ją poproszę. Tacie, który dzieli ze mną pasję do piłki, siostrze, która zawsze mnie dopinguje w tym, co robię i moim trenerom.

Dziękuje za wywiad i pozdrawiam.

 

Dziękuję za odpowiedzi i życzę realizacji celów – mak

 

Wywiad i opracowanie Marek A. Kitliński (mak)

Foto – archiwum F. Pietrusiewicz, lubiehrubie.pl