Trzeci raz na Mistrzostwach Świata i …

HrubieszówBerlin

Reklamy

Po udanym zeszłorocznym starcie w Pekinie, trzeci raz Rafał Fedaczyński w barwach reprezentacji Polski wystąpił na Mistrzostwach Świata na dystansie 50 km chodem sportowym, tym razem na ulicach Berlina i niestety znowu wyszło źle, po 22 km nastąpiła po 2 ostrzeżeniach i złym samopoczuciu „załamka” i zawodnik zszedł z trasy.

Kto oglądał w telewizji relację z tej najbardziej wyczerpującej konkurencji, to widział co tam się działo na trasie, ponieważ tempo chodu było bardzo wysokie i wydawało się, że ci co są na czele to już będą do końca, ale to nie 5 czy 10 kilometrów i po pewnym czasie ci zawodnicy jednak nie wytrzymywali narzuconego przez siebie tempa i zostawali z tyłu lub opuszczali trasę. Innym z kolei buntował się układ pokarmowy i musieli udawać się do WC lub po prostu puszczali tzw. „pawia” i też ich za chwilę nie było widać w czołówce, a nawet trasie. Tym razem górę wzięło doświadczenie starszych zawodników, którzy też przeżywali kryzysy, ale jednak przełamywali się i w końcu zostali na czele.

Wspaniale siły rozłożył znany ze startów w Hrubieszowie Polak Grzegorz Sudoł, który na ostatnich kilometrach po prostu „połknął” wielu słabnących przeciwników i ulokował się na wysokim, dla niego najwyższym w historii startów w takiej imprezie – 4 miejscu, ustanawiając świetny rekord życiowy. Wcześniej miał podobny bilans, jaki obecnie posiada Rafał Fedaczyński, czyli 2 dyskwalifikacje i 22 miejsce, więc i przed Rafałem jest jeszcze wszystko możliwe, co udowadniał podczas innych międzynarodowych zawodów. Rekord życiowy Rafała Fedaczyńskiego z Pekinu uplasowałby Go podczas tych Mistrzostw na 9 miejscu, co świadczy o bardzo wysokim poziomie i wniosek może być z tego jeden – jak to napisał nasz wielki Wieszcz

„Trzeba z żywymi naprzód iść,
po życie sięgać nowe
a nie z uwiędłych laurów liść
z uporem stroić głowę”.

Czyli w tym przypadku należy bić dalej życiówki, wówczas miejsce będzie to samo lub wyższe.

***

Mnie, podczas oglądania relacji w telewizji urzekło jeszcze to, że grupa kibiców z Hrubieszowa, po całonocnej jeździe w celu dopingowania Rafała, zaprezentowała kilkakrotnie na ekranach TV dużych rozmiarów flagę narodową z napisem Hrubieszów, co mnie rdzennemu Hrubieszowianinowi bardzo pochlebiało i dziękuję im za to.

Zadałem pytanie Rafałowi na temat przygotowań i udziału w Mistrzostwach Świata. Odpisał:

Na temat mojego startu to nie ma o czym opowiadać. Na początku roku zmieniłem trenera z Krzysztofa Kisiela na Ilię Markowa – postanowiłem coś zmienić w treningu i dobrze się przygotować do Mistrzostw Świata. Pod koniec lutego zaczął mnie boleć brzuch – okazało się, ze mam przepuklinę i naciągnięty mięsień prosty brzucha. Lekarz zakazał mi ćwiczeń na siłowni.

Po konsultacji z kilkoma lekarzami, postanowiłem dalej trenować mimo bólu i dyskomfortu. Wykonywałem wszystkie treningi i szło mi bardzo dobrze, starałem się mało startować – tylko tam, gdzie miałem obowiązek np.: Akademickie Mistrzostwa Polski, liga czy Mistrzostwa Polski na 20 km. Z tych startów wywnioskowałem, że idzie mi dobrze i byłem dobrej myśli. Kolejne obozy spędziłem w górach i też szło mi tak, jak było w planie. Wykonałem więcej treningów, jak rok temu przed Igrzyskami, a mimo tego w dniu startu wszystko było nie tak. Na początku nawet szło mi się dobrze, ale po 14 km już miałem problemy z żołądkiem, ogromne spięcie, zła technika i brak sił. To zauważyli również sędziowie i otrzymałem dwa wnioski. To przesądziło i wycofałem się z zawodów.

Jestem rozczarowany. Tak mogę to podsumować. Ale nie daję za wygraną. Muszę zebrać myśli i odpocząć, a później czas zaplanować kolejny sezon. ( I to mi się podoba – mak). To też dużo zależy czy PZLA zapewni mi szkolenie i pozwoli dalej trenować do kolejnych zawodów na wysokim poziomie.

Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że jeszcze pokażę moim przeciwnikom, na co mnie jest stać.

Wyrazy uznania i wielkie gratulacje składam mojemu koledze z kadry – Grzegorzowi Sudołowi, który osiągnął dobry wynik i zajął wysokie czwarte miejsce. Jako jedyny z chodziarzy pokazał klasę.

Chciałbym podziękować mojej żonie i kibicom, którzy przyjechali aż z Hrubieszowa i zrobili mi bardzo miłą niespodziankę. Doping był głośny i motywujący. Serdecznie dziękuję, że są ze mną na dobre i na złe.

***

Czołówka MŚ – 50 km.

1. Sergey Kirdyapkin RUS 3:38:35 (WL)
2. Trond Nymark NOR 3:41:16 (NR)
3. Jesús Angel García ESP 3:41:37 (SB)
4. Grzegorz Sudol POL 3:42:34 (PB)
5. André Höhne GER 3:43:19 (PB)
6. Luke Adams AUS 3:43:39 (PB)
7. Jared Tallent AUS 3:44:50 (SB)
8. Marco De Luca ITA 3:46:31 (PB)
9. Jarkko Kinnunen FIN 3:47:36 (PB)
10. Matej Tóth SVK 3:48:35 (PB)

22. Rafał Augustyn POL 3.58:30 (SB)

Wystartowało 46 zawodników, ukończyło 31, 3 zdyskwalifikowano, 13 nie ukończyło.

***

Legenda symboli z nawiasu

WL – najlepszy wynik na świecie w 2009 r.
NR – rekord kraju
SB – najlepszy wynik w sezonie 2009
PB – rekord życiowy

***

Tak szedł Rafał:
5 km – 23:42 (33 miejsce)
10 km – 47:10 (33)
15 km – 1.10:14 (33)
20 km – 1.33:24 (31)
25 km – 1:56:54 (30)

***

Najlepsi w historii Polski
Chód 50 km

3.36.03 Robert Korzeniowski Wawel Kraków 2003 r.
3.40.08 Tomasz Lipiec Polonia Warszawa 1999
3.42.34 Grzegorz Sudoł AZS Kraków 2009
3.44.53 Roman Magdziarczyk AZS Gdańsk 2003
3.46.51 Rafał Fedaczyński Unia Hr./AZS Kat. 2008
3.49.30 Jan Kłos Resovia Rzeszów 1991
3.51.34 Jacek Bednarek ROW Rybnik 1988
3.51.34 Grzegorz Ledzion Śląsk Wrocław 1990
3.52.09 Artur Brzozowski Znicz Biłgoraj 2008
3.52.48 Jan Holender Flota Gdynia 1997

53. Daniel Herbin Unia/ AZS Biała P.4.20.33 2004
56. Zbigniew Sadlej Unia/ Wawel Kraków 4.21.44 1991

Opracował – mak

Zdjęcia »

***

Hrubieszow LubieHrubie 2009