Wywiad z Pawłem Szostakiem – wicemistrzem Polski Juniorów na 3000 m.

Start w Rzeszowie traktowałem bardziej jako sprawdzenie formy po roztrenowaniu. Jestem w miarę zadowolony, ponieważ wygrałem w swojej kategorii wiekowej ze sporą przewagą. Każdy start to nowe doświadczenie – Wywiad z Pawłem Szostakiem – wicemistrzem Polski Juniorów na 3000 m. po XXIII Międzynarodowym Nocnym Biegu Ulicznym „Solidarności” w Rzeszowie.

Reklamy

Wywiad z Pawłem Szostakiem – wicemistrzem Polski Juniorów na 3000 m!.

Jak ci się udał start w Rzeszowie?

– Start w Rzeszowie traktowałem bardziej jako sprawdzenie formy po roztrenowaniu. Jestem w miarę zadowolony, ponieważ wygrałem w swojej kategorii wiekowej ze sporą przewagą. Każdy start to nowe doświadczenie.

Podobno był kłopot ze startem?

– Na początku planowałem biegać główny dystans (6km) wraz z Arturem, lecz zmieniłem zdanie w ostatniej chwili z dwóch powodów. Po pierwsze nie byłem pewny swojej dyspozycji, ponieważ brakuje mi jeszcze sporo treningów, aby złapać właściwą formę. Po drugie obstawa w tym biegu wydawała się naprawdę mocna. Artur, dwóch Kenijczyków, i jeszcze kilku innych miało wpływ na moją decyzję. Problem z zapisaniem się do biegu polegał na tym, że w biegu głównym mogli startować urodzeni w roku 1992 i starsi a ja jestem rocznik 1993.

Jak oceniasz start Artura Kerna?

– Artur jak zwykle pokazał, na co Go stać 🙂 Po połowie dystansu odważnie ruszył, co się opłaciło. Do końca biegu był już niezagrożony.

Może wiesz, kto był za nim?

– Za Arturem, jeśli dobrze pamiętam był chyba, któryś z Kenijczyków.

A kto za tobą?

– Szczerze mówiąc nie pamiętam z nazwiska. Wiem, że legitymował się życiówką poniżej 9-ciu min. na 3km.

Jak się biega późniejszą porą?

– Biegi nocne bardziej sprzyjają, ponieważ nie jest już tak gorąco. Tego wieczoru w Rzeszowie panował naprawdę świetny klimat do biegania 🙂

 

Co otrzymałeś na nagrodę?

– Nagrodą byłem trochę zaskoczony. Był to wiklinowy kosz pełny przysmaków mięsnych 🙂 Pierwszy raz zdarzyło mi się wygrać coś takiego, aczkolwiek przysmaki były naprawdę dobre 😀

– Na czyj koszt jeździliście, klubu czy swój, jak swój to czy zwróciły się Tobie koszty, ponieważ niektórzy zazdroszczą, że tyle zarabiacie, a samemu nie chcą biegać, lub wręcz się brzydzą?

– Na takie biegi jeździmy prywatnie. Tym razem koszty mi się nie zwróciły, chociaż to zdarza się rzadko. Wiadomo… czasem się dołoży do wyjazdu, jednak częściej się zarobi. Są zawody, na których zarobi się tylko na koszty, a są i takie, na których zarobi się trochę więcej. Zawsze wygra się jednak nowe doświadczenie, co też jest bardzo ważne oraz można poznać wielu ludzi:) Na takich biegach nie są to „nie wiadomo jakie pieniądze”…, choć miło jest zarobić na tym, co się kocha robić i czemu poświęca się czas każdego dnia.

Co dalej ze startami we wrześniu?

– We Wrześniu prawdopodobnie ostatni raz w tym roku wystartuję na bieżni w Hrubieszowie o ile zawody odbędą się. Poza tym – to będzie czas na mocny trening i może kilka ulicznych lub przełajowych biegów. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych oraz wszystkich czytelników, LubieHrubie!


Więcej o biegu w Rzeszowie…

Kern i Szostak wygrywają w Rzeszowie!


 

Opracował – mak

Na zdjęciu – Marek Kitliński przeprowadza wywiad z Pawłem Szostakiem po Biegu Herbowym w Hrubieszowie.