ZS nr 1: Zawodnicy Unii Hrubieszów o klubie, nauce i przyszłości

Ich pasją jest sport, w którym osiągają sukcesy. Obecnie są zawodnikami MKS Unia Hrubieszów i uczniami Zespołu Szkół nr 1 w Hrubieszowie. Krzysztof Garbacz, Adrian Oleszczuk, Tomasz Smoła i Kacper Kazan, bo o nich mowa, odpowiedzieli na kilka pytań, które dotyczą ich sukcesów, porażek, szkoły i przyszłości.

Reklamy

 

– Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

 

Krzysztof Garbacz: Moja przygoda z piłką zaczęła się od momentu, gdy kolega z  klasy, trenujący w Unii, zaproponował mi, abym spróbował swoich sił na treningu. Spodobało mi się. Gdy przyszedł czas na pierwszy mecz, miałem okazję od razu zagrać w pierwszej jedenastce. Podczas tego debiutu zdobyłem też pierwszego gola.

 

Adrian Oleszczuk: Miałem wtedy chyba 10 lat, gdy graliśmy z kolegami na osiedlu między blokami, ale nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy stłukli szybę (śmiech). Gdy byłem nieco starszy, chodziłem grać na boisko przy szkole ze starszymi od siebie kolegami. W wieku 12 lat poszedłem na swój pierwszy trening w Unii.

 

Tomasz Smoła: Moja przygoda z piłką zaczęła się, gdy miałem 8 lat. Od  dziecka byłem fanem tej dyscypliny sportowej. Gdy chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 2 w Hrubieszowie, koledzy namówili mnie, żebym uczęszczał na treningi do klubu MKS Unia Hrubieszów. I tak to się zaczęło.

 

Kacper Kazan: Uczęszczałem na treningi do klubu MKS Unia Hrubieszów oraz dodatkowe zajęcia sportowe w Szkole Podstawowej nr 3 w Hrubieszowie.

 

 

– Czym jest dla Ciebie trenowanie w Unii? Co zawdzięczasz treningom?

 

KG: Trenowanie w Unii daje mi niesamowitą satysfakcję, dużo radości, rozwija charakter – szczególnie pewność siebie. Uczy także współpracy w grupie, dyscypliny, co wpływa na moje zorganizowanie. Treningi budują psychikę, powodują, że z każdym kolejnym nabieramy nowych umiejętności. Jest to także odcięcie od codziennych obowiązków i porządna dawka adrenaliny!

 

AO: Trening sprawia, że rozwijam swoje umiejętności i kształtuję charakter. Przeważnie daje mi to dużo radości, bo robię to, co naprawdę lubię. Oczywiście trzeba włożyć w to także dużo wysiłku.

 

TS: Trenowanie w klubie jest dla mnie rozwijaniem swoich umiejętności piłkarskich, hobby, superprzygodą życiową oraz rodzajem codziennej pracy. Treningi pozwalają utrzymać mi aktywność fizyczną i psychiczną. Taki codzienny trening, czy też mecz bardzo dużo uczy w życiu, m.in.: zachowania, kultury i szacunku wobec rówieśników czy też zawodników, ale też wiadomo, że z każdym treningiem rozwijam swoje umiejętności: szybkość, siłę, koordynację, technikę itp.

 

KK: Trenowanie w Unii daje mi dużo satysfakcji oraz kształtuje charakter. Treningi pozwalają rozwijać moje umiejętności oraz uczą współpracy w drużynie.

 

 

– Z czego jesteś najbardziej dumny? Myślę zarówno o osiągnięciach sportowych jak i  życiowych.

 

KG: W kwestii osiągnięć sportowych jestem dumny z tego, że awansowaliśmy z juniorami do I ligi wojewódzkiej. Jeszcze bardziej cieszy mnie awans do IV ligi i fakt, że mogę dumnie reprezentować ten klub.

 

AO: Każde zwycięstwo daje mi radość. Niestety, w sporcie są też porażki, to one dają mi dużą motywację, aby się podnieść i walczyć dalej. W życiu chyba nie osiągnąłem jeszcze  nic szczególnego.

 

TS: W osiągnięciach sportowych jestem jak najbardziej dumny z tego, że reprezentuję ten klub i  mam wspaniałych trenerów, wychowanków i w tak młodym wieku mogłem dołączyć do kadry seniorskiej. Cieszę się z tego, że mogę uczyć się dużo od trenera i od starszych, bardziej doświadczonych zawodników, którzy grali na co dzień na wysokim szczeblu piłkarskich lig.

 

KK: Najbardziej jestem dumny z reprezentowania klubu MKS Unii Hrubieszów w IV lidze lubelskiej oraz ze srebrnego medalu zdobytego wraz z kolegami w gimnazjum na szczeblu wojewódzkim za rozgrywki w koszykówce.

 

 

– Czy zdarzyły Ci się porażki? Czym są dla Ciebie?

 

KG: Porażki zdarzają się każdemu zawodnikowi. Nie każdy mecz się wygrywa. Przegrana jest dla mnie motywacją do cięższej pracy na treningach, by udowodnić, kto jest lepszy na boisku – ”co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”.

 

AO: Porażki? Chyba każdemu się one zdarzają. Ja swoich nie zauważam (śmiech).

 

TS: W życiu miałem wiele wspaniałych meczy, ale zdarzają się też porażki. Mimo czasem gorszych dni podnoszę się, umiem pogodzić się z porażką, umiem pogodzić się z tym, że ktoś był lepszy ode mnie. Zaciskam zęby i ciężko trenuję na następnych spotkaniach, aby być coraz lepszym i jak najrzadziej zaliczać wpadki …

 

KK: Owszem, porażki są nieuniknione i gorzko smakują. Dają mi jednak dużo do myślenia oraz motywują do ciężkiej pracy.

 

 

– Ulubione i nieulubione przedmioty w szkole?

 

KG: Każdy z przedmiotów ma w sobie coś interesującego. Mimo wszystko, bardziej rozumiem matematykę niż przedmioty humanistyczne, jednak wolałbym cały dzień grać w piłkę (śmiech).

 

AO: Wychowanie fizyczne jest moim ulubionym przedmiotem, za resztą przedmiotów nie przepadam.

 

ST: Ulubione przedmioty to wychowanie fizyczne, język polski i język rosyjski. Słabiej radzę sobie z przedmiotami ścisłymi.

 

KK: Moim ulubionym przedmiotem w szkole jest oczywiście wychowanie fizyczne, ale lubię też matematykę. Piętą Achillesa są dla mnie języki obce.

 

 

 

– Czy z piłką nożną wiążesz swoje dalsze plany? Jeśli tak, o czym marzysz?

 

KG:  Chciałbym związać swoją przyszłość z piłką nożną, ale na razie o tym nie myślę. Czas pokaże, a życie zweryfikuje.

 

AO:  Myślę, że raczej nie, ale mam jedno marzenie – spotkać swojego idola – Lionela Messiego. Może się spełni (śmiech).

 

TS: Jasne, że chciałbym związać swoją przyszłość z piłką nożną. Chciałbym założyć w przyszłości rodzinę oraz grać zawodowo. O czym jeszcze marzę? Chyba zagrać kilka minut  w swoim ulubionym klubie – Real Madryt. Czy marzenie się spełni? Czas pokaże.

 

KK: Oj, to trudne pytanie. Bardziej wolałbym przejąć rodzinny interes, chociaż nie ukrywam, że piłka  nożna mogłaby być sposobem na życie.

 

Naszym młodym sportowcom życzymy sukcesów i spełnienia marzeń!

 

 

 

Rozmawiał: Daniel Buchowiecki

Zdjęcia: LubieHrubie.pl