Aneta i Małgorzata Muzyczuk

Najpierw w sobotę 13 IX 2008 r. w Łodzi wystartowała Aneta, kwalifikując się do pierwszej 10-ki najładniejszych kobiet w Polsce i Polonii, w niedzielę maratoński dystans biegiem we Wrocławiu pokonała Małgorzata. Co za rodzina?

Reklamy

***

Aneta Muzyczuk

Aneta Muzyczuk aby zakwalifikować się tak wysoko musiała przejść dość długą drogę, casting do finałów wojewódzkich, finał wojewódzki, półfinały, obóz w Juracie i wreszcie finał wśród 20 najładniejszych kobiet z Polski, które przeszły podobną drogę oraz pięciu z Polonii. Tutaj po prezentacji w różnych strojach, jak i odpowiedzi na pytania, Aneta „wpadła w oko” jury i spokojnie awansowała początkowo do pierwszej piętnastki, następnie dziesiątki.

Troszeczkę zmartwił się leader zespołu De Mono, który zadał pytanie, kogo Aneta by wybrała czy takiej postury jak on (niski) czy „koszykarza” – no cóż Aneta z racji swoich 175 cm wzrostu, przeprosiła jurora i powiedziała, że jednak „koszykarza”.

Podczas dalszej prezentacji zostającej w konkursie dziesiątki, dziewczęta jeszcze raz przedstawiały się, większość miała szczęście, ponieważ pochodziły z miejscowości z województw, które reprezentowały, więc spokojnie przekazały co i jak, niestety panie reprezentujące woj. łódzkie to studentki z poza tego województwa, więc sponsorzy (a trochę to wszystko kosztuje) zastrzegli sobie, co ich przedstawicielki mają powiedzieć i myślę, że oni jak i ich reprezentantki na tym straciły, ponieważ też bym z przyjemnością usłyszał nazwę swojego rodzinnego miasta, nie mówiąc o innych mieszkańcach naszej miejscowości czy rozsianych po całym kraju, a nawet świecie i z większą ochotą by chwycili za telefony.

I kto wie, może by „nasza” Aneta odniosłaby jeszcze większy sukces, który i tak jest ogromny. Mało tego, mam nadzieję, że jeszcze jej to wielkie osiągnięcie zaprocentuje i będzie miała okazję zaprezentować w mediach swoje rodzinne miasto, a także pokazać, że i w naszej miejscowości rodzą się piękne, zgrabne dziewczyny, co doda im odwagi i zaczną liczniej brać udział w przyszłych konkursach z sukcesami.

Obecnie Aneta Muzyczuk kończy pisać pracę magisterską i czeka ją jej obrona, więc w komentarzach dodajmy jej otuchy, aby i tutaj poszło wszystko dobrze, bo o ile ją znam to jestem pewien, że przejęła się tymi „wyparła się” komentarzami, a tu czasami – co masz powiedzieć? – decyduje siła wyższa.

***

Małgorzata Muzyczuk

Ciocia Anety – razem mieszkały w domu rodzinnym w Hrubieszowie, od kilkudziesięciu lat znana biegaczka na Lubelszczyźnie i w kraju, sama sponsorująca swoje przygotowania i udział w zawodach, chwali się swoim miastem, gdzie się da i chwalą ją wszędzie za ten patriotyzm, ale nigdy tego nie usłyszała od klubu Unia czy władz lokalnych.

Już wcześniej zakupiła bilet na kurs nocny PKS-em do Wrocławia i w piątek po przeprowadzonych lekcjach w Zespole Szkół nr 4 w Hrubieszowie, gdzie jest nauczycielką wf i wychowawczynią maturalnej klasy, późnym wieczorem ruszyła w drogę przez całą noc, rano w biurze zawodów we Wrocławiu dopełniła różne formalności związane ze startem i noclegiem.

Pomimo, że wiedziała o transmisji z konkursu Miss Polonia, w którym bierze udział jej bratanica, już o 21.30 była w łóżku, aby porządnie się wyspać, ponieważ rano w niedzielę 14 IX o godzinie 9.00 czekał ją start, jakby nie było na dystansie ponad 42 km.

Wstała o szóstej rano, przecież trzeba dowiedzieć się, jak poszło Anecie, rozbudzić organizm, coś zjeść, przygotować strój do rozgrzewki i zawodów oraz dotrzeć na miejsce startu, wykonać rozgrzewkę. Polska jest coraz bardziej rozbiegana, więc na starcie pojawiło się ponad 1100 osób. Okazało się, że są nawet Kenijczycy i zawodnicy z wielu innych krajów.

Do biegu ruszyła w tempie średnim, jak na jej aktualne możliwości (5.45 na 1 km), ale takie było zaplanowane razem z trenerem. Dlaczego tak wolno, ano dlatego, że pani Małgosia postawiła sobie za cel, że w bieżącym roku pokona 4 maratony i to był już trzeci, a za 2 tygodnie czeka ją już następny w Warszawie, więc trzeba oszczędzać siły i zdrowie.

Po co tyle maratonów? Jeżeli ktoś śledził LubieHrubie to wie, że chodzi o zdobycie dla specjalistów od biegów multidługich „Honorowej Odznaki Maratonu”. Aby ją otrzymać w ciągu 2 lat należy pokonać w dowolnym czasie wytypowane przez centralnych organizatorów 5 maratonów w naszym kraju i hrubieszowska zawodniczka zaliczyła ich już cztery.

Oprócz maratonów w bieżącym sezonie udanie startowała w Szwajcarii na dystansie 100 km, zdobyła brązowy medal w półmaratonie podczas Mistrzostw Polski Nauczycielek w Krakowie, przed maratonem wrocławskim przebiegła 21 raz Bieg Pokoju (w 4 dni 100 km), meldowała się na mecie na ogół w czołówce w wielu innych biegach ulicznych.

Bieg ukończyła na 583 miejscu zarówno wśród pań i panów, w swojej kategorii wywalczyła wysoką 5 lokatę w czasie 4:00,15 godz. i był to 17 bieg maratoński w pani Małgosi karierze. Na trasie, jak zwykle słyszała od kibiców wiele słów uznania, ale „laska” ho ho.

Po biegu otrzymała piękny symboliczny medal ukończenia oraz koszulkę z logo biegu. Następnie kilka godzin spędzone na dworcu i całonocna podróż do Hrubieszowa PKS-em (bilet normalny 70 zł.) Na drugi dzień do pracy, i na … trening, bo trzeba przynajmniej się rozruszać, wyprostować, porozciągać, wyrzucić z mięśni zakwasy, bo już niedługo następny start. Ale jak się coś lubi i ma się jakiś cel to wszystko robi się łatwo, lekko i przyjemnie.

Pani Małgosiu – do zobaczenia na trasach następnych biegów. A LubieHrubie życzy obu paniom spełniania się jak największej ilości ich marzeń.

Opracował – mak