Atak na Hrubieszów – ZDJĘCIA

Czas „od rzezi wołyńskiej do Akcji Wisła” to jeden to najbardziej bolesnych okresów w dziejach stosunków polsko – ukraińskich. Jednak nawet wtedy Ukraińcy i Polacy próbowali się porozumieć.

Reklamy

Kiedy w 1944 roku na tereny dawnej Rzeczypospolitej wkroczyła zwycięska Armia Czerwona, a władzę przejęli komuniści,  dla polskich i ukraińskich patriotów szybko stało się jasne, że walka na dwa fronty nie ma sensu. Po stronie polskiej gorącym orędownikiem porozumienia polsko-ukraińskiego był inspektor Inspektoratu Zamość AK Delegatury Sił Zbrojnych kpt. Marian Gołębiewski „Ster”. Do porozumienia coraz aktywniej dążyli także Ukraińcy. Na początku 1945 r. granicę polsko-sowiecką przekroczył Jewhen Sztendera „Prirwa”, który od płk. Woronyja, komendanta lwowskiego okręgu wojskowego UPA, otrzymał zadanie nawiązania kontaktu z AK.

Do rozmów doszło 21 maja 1945 r. we wsi Ruda Różaniecka. Pośrednikami byli katoliccy i prawosławni księża. Zawarto wtedy lokalne porozumienie pomiędzy WiN (Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość”) i UPA(Ukraińska Powstańcza Armia). Obie strony zobowiązały się do zaprzestania ataków na ludność cywilną. Postanowiono także współpracować w walce z UB, NKWD i KBW. Już 27 maja 1945 r. przeprowadzono pierwszą wspólną akcję AK-DSZ i UPA przeciwko posterunkom milicji w Warężu i Chorobrowie. Dużym echem odbiła się także wspólna  akcja bojowa  z 6 kwietnia 1946 r. na stację kolejową  w Werbkowicach. Jednak najbardziej spektakularną  wspólną  akcją oddziałów WiN i UPA był atak na Hrubieszów w nocy z 27 na 28 maja 1946 r.

Dlaczego akurat to prowincjonalne, liczące wówczas ok. 8 tys. mieszkańców miasteczko na Lubelszczyźnie obrano za cel wspólnego ataku? Jego znaczenie polegało na tym, że ulokowały się w nim powiatowe władze komunistyczne. Na południe od rzeki, w centrum miasta swoje siedziby miały PUBP, komenda MO, komitet powiatowy PPR oraz Ukraińska Komisja Przesiedleńcza. Reprezentacyjny dworek Du Chateau zajęło NKWD. Dodatkowo na północnym brzegu rzeki znajdowały się koszary 5. pułku LWP i komenda 32. odcinka WOP. Głównym celem ataku  było rozbicie więzienia UB (WiN) i likwidacja sowieckiej komisji przesiedleńczej zajmującej się wywożeniem Ukraińców do ZSRR (UPA).

Koncentrację oddziałów zarządzono dzień wcześniej w lesie między wsiami Trzeszczany i Podhorce, oddalonym od Hrubieszowa o 6 km. Odbyła się tam narada dowódców – po stronie ukraińskiej funkcję tę pełnił Jewhen Sztendera „Prirwa”, po polskiej najprawdopodobniej por. Wacław Dąbrowski „Azja”, komendant hrubieszowskiego obwodu WiN. Omówiono zadania i ustalono hasła. Niedawni wrogowie, a dziś sojusznicy z rozsądku, niezbyt sobie ufali. Do oddziałów UPA dołączyło czterech żołnierzy WiN obeznanych z terenem. Byli przewodnikami i zakładnikami jednocześnie. Polacy zabezpieczyli się, wcielając na czas akcji do jednego z pododdziałów dwóch upowców. Zakładnicy mieli gwarantować, że żadna ze stron nie zdradzi.

Tuż przed północą 27 maja partyzanci opuścili leśne obozowisko. Ponad połowę oddziałów polskich – m.in. 25 partyzantów por. „Kalifa”, 20-osobową grupę Józefa Jasińskiego „Groma”, 25 partyzantów Edwarda Sekulskiego „Nożyce”, oddział ppor. Mariana Horbowskiego „Kota” – wydzielono do zabezpieczenia głównych traktów biegnących w stronę miasta. Siły ukraińskie liczące około 200 ludzi (m.in. cztery sotnie UPA Semena Prystupa „Dawyda”, Eugeniusza Jaszczuka „Dudy”, Wasyla Krala „Czausa”, Wasyla Jarmoła „Jara”) oraz pozostałych kilkudziesięciu żołnierzy polskich (w tym oddział chełmski „Młota”, któremu wyznaczono najtrudniejsze zadanie – atak na PUBP) ruszyło w stronę uśpionego i tonącego w ciemnościach Hrubieszowa. Sygnałem ataku dla wszystkich grup miał być wystrzał z ukraińskich „rakiet”, Ukraińcy mieli kłopot z odpaleniem rakiety (według wspomnień ukraińskiego dowódcy były to zdobyczne niemieckie pociski Wurfgranate), planowana akcja znacznie się opóźniła.

Około godziny 1.30 Hrubieszowem wstrząsa potężny wybuch. Pocisk co prawda nie uderza w cel, ale wywołuje zamieszanie, które wykorzystuje „Młot” ze swoimi żołnierzami i wdziera się do budynku. Ubecy kręcą korbami aparatów, próbują wezwać pomoc, telefony jednak milczą, bo partyzanci zapobiegliwie przecięli kable. Ukraińcy wystrzeliwują drugą rakietę, tym razem celnie – trafia wprost w gabinet szefa PUBP. Wybucha pożar. Obrońcy budynku wpadają w panikę, stawiają słaby opór żołnierzom „Młota”. Partyzanci spodziewają się, że więźniowie przebywają jedynie na parterze budynku. Tymczasem część z nich jest ulokowana także na piętrze. Wywiad WiN nie ustalił, że w dniach 26 i 27 maja PUPB przeprowadził masowe aresztowania i więźniowie przebywali, z braku miejsc w celach, w pomieszczeniach biurowych  a nawet na korytarzu budynku UB.  W zamieszaniu dochodzi do tragicznej pomyłki,  ginie dwoje  więźniów a jeden zostaje ciężko ranny. Współpracujący z hrubieszowskim podziemiem klucznik PUBP Władysław Wasylczuk otwiera cele. Uwolnieni (według różnych szacunków od 22 do 50 osób) są sprawnie ewakuowani z miasta.

Pozostałe oddziały walczą ze zmiennym szczęściem. Pododdział plut. Witolda Poteruchy „Szczerbatego” po krótkiej walce zdobywa budynek miejscowej PPR i zabiera ze sobą wszystkie znajdujące się tam dokumenty. W tym samym czasie oddział por. Czesława Hajduka „Ślepego” zgodnie z planem otacza budynek Szturmówki przy ul. Górnej. Specjalny oddział Jana Trusia „Gaika”, złożony z 10 Polaków i 2 Ukraińców, likwiduje funkcjonariuszy UB w prywatnych mieszkaniach. Niepowodzeniem kończy się natomiast atak na komendę MO. Milicjanci bronią się zaciekle. Partyzanci kilka razy zajmują parter budynku i kilkakrotnie są stamtąd wypierani. Ostatecznie muszą ustąpić. Nie najlepiej wiedzie się także Ukraińcom. Większość sotni UPA szturmuje dwór Du Chateau – siedzibę NKWD. W budynek trafia kilka „torped”. Sowieci jednak nie ustępują. Wymiana ognia trwa półtorej godziny. W końcu sotnie się wycofują. Ukraińcy zażarcie szturmują także siedzibę Komisji Przesiedleńczej. Zależy im na zdobyciu znajdujących się tam dokumentów. Niestety, 20-osobowa bojówka UPA natrafia na silny opór. Zaskoczenie jest spore, ponieważ polski wywiad donosił przed walką, że ochrona komisji posiada jedynie pistolety, tymczasem partyzantów zatrzymują serie z broni maszynowej.

Hrubieszów trzęsie się od wybuchów i wystrzałów. Nad miastem unosi się łuna pożaru. Alarmuje to żołnierzy 5. pułku LWP, którzy stacjonują w koszarach na północnym brzegu Huczwy. Nie mają łączności z miastem, nie wiedzą, co się dzieje i jak duże siły partyzantów wkroczyły do Hrubieszowa. Jego dowódcy wysłali zwiad, aby sprawdzić, co dzieje się w mieście, ale nie podjęli walki – dowódcą zwiadu był porucznik Wojciech Jaruzelski. Dopiero około 3.30 wojsko wysyła silniejszy oddział z transporterem opancerzonym, ale zaskakuje on jedynie grupkę partyzantów, którzy zamarudzili przy przekraczaniu mostu.

Żołnierze WiN wycofują się z Hrubieszowa bez problemu i w zwartej formacji. Na polach pod miastem czekają na nich furmanki, które ewakuują ich w bezpieczne miejsce. Natomiast za żołnierzami UPA, którzy swoim atakiem rozsierdzili enkawudzistów, rusza pościg. Sowieci doganiają część sił ukraińskich, ale upowcy stawiają na tyle silny opór, że grupa pościgowa rezygnuje z dalszej walki. Straty oddziałów biorących udział w ataku na Hrubieszów były niewielkie. UPA straciła pięciu ludzi. Po stronie WiN nie było zabitych.

Akcja miała duże znaczenie propagandowe. Rabując i niszcząc wiele dokumentów władz komunistycznych, partyzanci na długie miesiące zdezorganizowali ich pracę. Wojsko i UB jak ognia bało się kolejnego ataku – ograniczono wyjazdy w teren, okopano i ogrodzono drutem kolczastym budynki MO, nocami pełniono warty w okopach. Panował strach, który spowodował, że w połowie roku kilku funkcjonariuszy miejscowego PUBP z obawy o własne życie zrezygnowało ze służby.

Atak na Hrubieszów był najmocniejszym, ale zarazem ostatnim akordem polsko-ukraińskiej współpracy. Przeciwny był jej rząd emigracyjny w Londynie. Poza tym sytuacja międzynarodowa i umacnianie władzy w kraju przez komunistów podważały sens dalszej walki w podziemiu. Większość członków WiN ujawniła się podczas ogłoszonej w 1947 r. amnestii.

Zarząd TRH

Bibliografia:
1. „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, numer 8, wrzesień 2001,[dostęp 2021-05-20]

2. Krzysztof Jóźwiak, AK i UPA razem na czerwonych, „Rzecz o Historii” 15 września 2017,[dostęp 2021-05-20]

3. Jerzy Masłowski , Rozbicie PUBP w Hrubieszowie 28.05.1946, „Biuletyn TRH” R. 44/2008, nr 3-4, s. 11-13

­

Fotografie pochodzą z Cyfrowego Archiwum Tradycji Lokalnej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Hrubieszowie.

Fotografia zbiorowa dowódców AK, wykonana w Nowokajetanówce w 1943 r. została udostępnione przez Jerzego Krzyżewskiego.

Pocztówka z okresu II wojny światowej, przedstawiająca ówczesną siedzibę administracji niemieckiej, późniejszą siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, jednego z miejsc wydarzeń z maja 1946 roku została udostępniona przez Jana Kalisza.


Zobacz też:

Co nieco z hrubieszowskich wydarzeń – maj od 25 do 27

Co nieco z hrubieszowskich wydarzeń – maj od 25 do 27