Gen Przywództwa

Historia

Reklamy

Miał autorytet i zdolności przywódcze. Mimo że przed wojną był tylko kapralem, zawodowi oficerowie bez obiekcji oddawali się pod jego komendę. Stanisław Basaj już od dzieciństwa chciał zostać zawodowym żołnierzem…

Złożył podanie o przyjęcie do Korpusu Kadetów numer 1 imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego we Lwowie. Ale jako chłopski syn, nawet wyjątkowo uzdolniony, miał małe szanse dostać się do tej elitarnej szkoły. Wybrał więc inny sposób – w 1933 roku jako szesnastolatek, po ukończeniu zawodowej szkoły mechanicznej w Zamościu, zgłosił się do wojska jako ochotnik. Ze względu na uzdolnienia muzyczne i absolutny słuch komisja wojskowa zakwalifikowała go do orkiestry i skierowała do 23 Pułku Piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim.

WALKA ZAMIAST GRANIA

Jako muzyk nie czuł się spełniony i marzył o ukończeniu szkoły podoficerskiej. Wzorowa służba, doskonała opinia przełożonych, a także upór i determinacja sprawiły, że po dwóch latach służby w pułku został skierowany do upragnionej szkoły podoficerskiej przy 2 Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie. Ukończył ją z najwyższą lokatą i rozkazem dowódcy pułku został wyznaczony na dowódcę drużyny. Postawa kaprala Basaja sprawiła, że był najpopularniejszym podoficerem w pułku. Nie zamierzał na tym poprzestać i postanowił zdawać do Szkoły Podchorążych dla Podoficerów w Bydgoszczy. Niestety, ten plan pokrzyżowała w 1937 roku choroba ojca. Musiał odejść z wojska i zająć się gospodarstwem rodziców. Działał w Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”, aż do sierpnia 1939 roku, kiedy jako kapral rezerwy otrzymał kartę mobilizacyjną z miejscem stawiennictwa w koszarach 2 Pułku Strzelców Konnych. W kampanii wrześniowej walczył między innymi w bitwie pod Mokrą, w której wziął do niewoli niemieckiego oficera. Następnie, cofając się razem z pułkiem od granicy przez Puszczę Kampinoską, dotarł w rejon Krasnobrodu, gdzie 2 PSK został rozproszony. Stanisław Basaj uniknął niemieckiej niewoli i wraz z resztą kawalerzystów z 27 Pułku Ułanów i 2 Pułku Strzelców Konnych, którym udało się wyrwać z okrążenia, pod komendą generała Władysława Andersa ruszył ku granicy rumuńskiej. 26 września uczestniczył w ostatniej szarży polskiej kawalerii pod wsią Morańce koło Jaworowa. Po niej ocalali ułani i strzelcy konni się rozproszyli. Wśród nich był także Basaj. Młody podoficer na czele około dwudziestu strzelców pochodzących z powiatu hrubieszowskiego postanowił wrócić do rodzinnego Małkowa. Przybycie umundurowanego, z bronią i na koniach, zwartego pododdziału Wojska Polskiego pod koniec września, gdy wojna z Niemcami była już praktycznie przegrana, a od wschodu nadchodzili Sowieci, dowodziło odwagi oraz talentów dowódczych kaprala. Wzbudziło też ogromną sensację, ale i stworzyło niebezpieczeństwo dla mieszkańców. Dlatego Basaj wraz z kolegami opuścił rodzinną wieś i przeniósł się do położonej nieco na uboczu kolonii Karczunek. W tym czasie kawalerzystom pomagał miejscowy gajowy – dostarczał im żywność i paszę dla koni. Największym problemem był jednak brak wiadomości o sytuacji w kraju – Niemcy skonfiskowali wszystkie radia. Krążyły pogłoski o mającej ruszyć na wiosnę ofensywie aliantów. W oczekiwaniu na nią kawalerzyści pod dowództwem Basaja krążyli po południowej części powiatu hrubieszowskiego i atakowali patrole Grenzschutzu oraz kurierów polowej poczty Wehrmachtu. Od października 1939 roku do stycznia 1940 roku oddział kaprala stoczył kilka zwycięskich potyczek. Niemcy po chwilowym zaskoczeniu postanowili go zlikwidować. Wysłali w teren silne, zmotoryzowane patrole. Pod koniec stycznia 1940 roku jeden z nich przypadkowo natknął się na oddział Basaja. Zaskoczeni kawalerzyści po krótkiej i gwałtownej walce zostali rozproszeni. Po tym doświadczeniu kapral uznał, że prowadzenie walki przez mały oddział w sposób właściwy regularnemu wojsku nie ma już szans powodzenia. Po rozbiciu oddziału przez dwa miesiące ukrywał się na poddaszu rodzinnego domu. Równocześnie starał się skontaktować z organizacjami konspiracyjnymi. W tym czasie działała już w powiecie hrubieszowskim konspiracyjna Służba Zwycięstwu Polski, która przekształciła się następnie w Związek Walki Zbrojnej, a potem Armię Krajową. Basajowi udało się nawiązać z nią kontakt na początku 1940 roku. Pod pseudonimem „Kraska” włączył się w jej działalność. Jego najważniejszym zadaniem było tworzenie struktur organizacji w terenie oraz gromadzenie broni i amunicji. Rok później, po powstaniu Batalionów Chłopskich, Basaj uznał, że chłopska organizacja wojskowa jest mu bliższa i pod pseudonimem „Ryś”, przeszedł do niej za zgodą dowództwa AK. Komendant BCh Obwodu Hrubieszowskiego powierzył mu werbowanie i szkolenie żołnierzy placówek terenowych, a następnie tworzenie bojowego oddziału pod własną komendą. Oddział pod dowództwem „Rysia” powstał w pierwszej dekadzie maja 1942 roku. Początkowo składał się z czterech plutonów i liczył około 80 ludzi. Jako były kawalerzysta, ze względu na duży obszar działania, „Ryś” stawiał na ruchliwość i szybkość, dlatego oddział przemieszczał się konno i na rowerach, a do walki ruszał spieszony. Głównym zadaniem podkomendnych „Rysia” oprócz akcji antykontygentowych była obrona ludności powiatu przed brutalnymi akcjami pacyfikacyjnymi prowadzonymi przez niemiecką żandarmerię, Grenschutz oraz kolaboracyjną policję ukraińską. Z czasem najważniejsza stała się walka z nacjonalistami spod znaku Ukraińskiej Samoobrony Narodowej i Ukraińskiej Powstańczej Armii, dążącymi do eksterminacji ludności narodowości polskiej zamieszkującej tereny między Bugiem a Huczwą. Oddział walczył też ze wspierającymi UPA oddziałami SS-Galizien i Ortschutzu oraz stawiał opór regularnym jednostkom Wehrmachtu, choćby w wielkiej bitwie w Puszczy Solskiej w czerwcu 1944 roku. Z wielu zwycięskich akcji „Rysia” można wymienić atak na bazę ukraińską w Kryłowie, rozbicie oddziału Kozaków we wsi Małków, zlikwidowanie posterunków ukraińskich w Modryniu i Łaskowie, uratowanie przed wymordowaniem polskiej ludność we wsi Modryń, rozbicie w kolonii Prehoryłe oddziału UPA i żandarmerii niemieckiej czy wykolejenie obok stacji w Krasnobrodzie pociągu z amunicją.

PRAWIE BEZ KLĘSKI

Aby prowadzić skuteczną walkę, oddział cały czas się rozrastał. Dlatego w Komendzie BCh Obwodu Hrubieszowskiego w lipcu 1943 roku podjęto decyzję o przekształceniu go w I Batalion Hrubieszowskich Oddziałów BCh, a Stanisława Basaja, ze względu na jego zdolności organizacyjne i talenty dowódcze, awansowano na porucznika i wyznaczono na dowódcę. Ze względu na specyfikę terenu „Ryś” wykonywał zadania, operując poszczególnymi plutonami, składającymi się z około 50 ludzi. Przeważnie nie rzucał do walki całego oddziału. Batalion nieustannie się rozrastał i już w kilka miesięcy od powstania w jego szeregach było czterech oficerów, 59 podoficerów i około 670 szeregowych – w sumie dziesięć plutonów bojowych plus pluton ochrony. Jednostka miała kwaterę główną oraz doskonale zorganizowane służby, a nawet szkołę podoficerską. Jej program szkolenia był wzorowany na przedwojennych regulaminach polskiej armii. Oddział partyzancki Basaja działał w trudnym, bezleśnym terenie, a mimo to jego akcje bojowe były dobrze zorganizowane i skuteczne. Tylko w dwóch przypadkach batalion „Rysia” poniósł klęskę. Basaj, inaczej niż większość dowódców partyzanckich, był zwolennikiem kolegialnego planowania akcji bojowych. Ostateczny rozkaz, który zatwierdzał osobiście, musiał być jednak wykonany bezwzględnie. Styl dowodzenia, spokój, opanowanie, szczególna dbałość o podwładnych oraz znakomita znajomość żołnierskiego rzemiosła sprawiały, że cieszył się ogromnym szacunkiem i poważaniem. Autorytet oraz zdolności dowódcze spowodowały, że mimo iż przed wojną miał tylko stopień kaprala, zawodowi oficerowie przedwojennego wojska polskiego działający w konspiracji nigdy nie dawali mu odczuć starszeństwa w stopniu. Co więcej – bez obiekcji oddawali się pod jego komendę. W sierpniu 1944 roku Stanisław Basaj, już w stopniu majora, na czele swego oddziału wkroczył do Hrubieszowa i oddał się do dyspozycji komendantowi NKWD. Mianowano go komendantem powiatowym Milicji Obywatelskiej i polecono tworzenie posterunków MO na terenie powiatu, z zadaniem obrony ludności polskiej przed nasilającymi się napadami UPA. 24 grudnia został jednak aresztowany przez NKWD – zarzucono mu, że zakładając posterunki MO, obsadzał je głównie żołnierzami BCh i przejął tym samym władzę w powiecie na rzecz ekipy Stanisława Mikołajczyka oraz że czyni to na polecenie delegata rządu londyńskiego.

KRWAWA NIEDZIELA

Z powodu tych zarzutów po dwutygodniowym pobycie w areszcie major Basaj został zwolniony z funkcji komendanta. Zachował stopień, ale pozostawał w dyspozycji komendanta powiatowego MO w Hrubieszowie. Dla władzy ludowej był niewygodny i niebezpieczny, ciągle mógł mieć do dyspozycji około 750 zaprawionych w bojach byłych podkomendnych, wśród których cieszył się ogromną popularnością. 25 marca 1945 roku upowcy przebrani w mundury żołnierzy Armii Czerwonej podstępem opanowali posterunek MO w Kryłowie, odnieśli też upragniony sukces – w jednym z domostw pojmali majora Basaja, a za ukrywanie „wroga Ukrainy” urządzili mieszkańcom tak zwaną krwawą niedzielę. Zamordowali 17 funkcjonariuszy milicji i 28 cywilów. Pobitego do nieprzytomności Basaja bojownicy o „samoistną Ukrainę” wywieźli w nieznanym kierunku. Co do jego dalszych losów nie ma pewności. Jedna z relacji na podstawie zasłyszanych przekazów podaje, że bestialsko okaleczony, był przez pewien czas przetrzymywany w nieludzkich warunkach i zamordowany w okrutny sposób – zmiażdżony żywcem w kieracie. Pochowano go w nieznanym do dzisiaj miejscu. W sprawie wydarzeń z 25 marca 1945 roku śledztwo przeprowadziła Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, ale z wyjątkiem przesłuchania dwóch świadków w 1966 roku i jednego w 1972 żadnych czynności procesowych w sprawie nie prowadzono. W sprawozdaniu ze śledztwa zapisano: „Jedna z założonych w tej sprawie wersji śledczych przyjmuje, iż dla pozbycia się majora S. Basaja i rozproszenia wiernych mu oddziałów Batalionów Chłopskich NKWD i UB wykorzystało zbrodniczą działalność UPA na terenie powiatu hrubieszowskiego. Nastąpiło to w drodze inspiracji odpowiedniej akcji – mordu dokonanego na milicjantach i mieszkańcach Kryłowa – zaaranżowania jej i przeprowadzenia, sprawowania kontroli nad jej realizacją oraz szeregiem działań i zaniechań po jej wykonaniu”. Po wojnie mieszkańcy Małkowa wybudowali szkołę podstawową, którą nazwali imieniem żołnierza. Imię Stanisława Basaja nosi też ulica i osiedle w Hrubieszowie.

Broń i logistyka

Był to jeden z większych polskich oddziałów partyzanckich.

Uzbrojenie batalionu „Rysia” w okresie największego rozwoju oddziału stanowiły: ciężki karabin maszynowy na taczance, 16 ręcznych karabinów maszynowych, dwa lekkie karabiny maszynowe, około 30 pistoletów maszynowych oraz kilkaset karabinów różnych typów. Do tego spora ilość amunicji i granatów ręcznych. Sekcja taboru i zaopatrzenia dysponowała ponad 20 wozami taborowymi i amunicyjnymi, a oprócz tego każdy pluton posiadał dwa wozy taborowe na sprzęt, aprowizację i amunicję.

***

Autor:
Dariusz Ogórek

Źródło:
POLSKA ZBROJNA NR 50 | 12 GRUDNIA 2010

Info: B