Hrubieszów: Zmarła Teresa Zuzanna Kitlińska

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 6 grudnia 2018 r. o godz. 19.15 w wieku 95 lat zmarła Teresa Zuzanna Kitlińska z d. Gontarz. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się dnia 9 grudnia br. o godz. 13.45 pożegnaniem zmarłej w Kaplicy przy szpitalu. Msza Święta Żałobna odprawiona zostanie w Kościele pw. MBNP w Hrubieszowie dnia 9 grudnia o godz. 14.00, po której kondukt żałobny wyruszy na cmentarz parafialny. Ciało będzie wystawione w Kaplicy przy szpitalu w dniu 8 grudnia od godz. 14.00. Dla uczestników pogrzebu będzie podstawiony autokar. O uczestnictwo i modlitwę proszą Dzieci, Wnuki, Prawnuki, Rodzina i Przyjaciele…

Reklamy

 

O zmarłej…

 

Teresa Zuzanna Kitlińska o pseudonimie w Armii Krajowej „Zet”

Córka Franciszka Gontarza i Magdaleny Olesiewicz, urodziła się 5 marca 1923 r. w Raciborowicach. Chrzest Zuzi (bo tak od początku do nie mówiono) odbył się w kościele w Buśnie a chrzestnymi byli Julia Olesiewicz (ciocia) i Zygmunt Dutkiewicz (zarządca majątku Wydżgów).  Mając 3 lata rodzina przeniosła się do majątku Wydżgów w Wożuczynie, gdzie ojciec został kierownikiem Cegielni Parowej. Mając 7 lat zaczęła uczęszczać do Szkoły Powszechnej w Wożuczynie. Po ukończeniu 6 klas, 7 klasę rozpoczęła w SP w Rachaniach, ok.5 kmod domu, gdzie chodziła pieszo z koleżankami. Ukończyła klasę z bardzo dobrymi ocenami. W szkołach należała do harcerstwa, prowadziła sklepik szkolny, występowała w akademiach, reprezentowała szkołę i klasę w siatkówkę oraz w dwa ognie. Miała udać się do szkoły odzieżowej w Hrubieszowie (którą ukończyła siostra Jadwiga), ale 1 września wybuchła wojna zawróciła będąc już na stacji, ponieważ już latały samoloty i był bombardowany Tomaszów Lub.

Aby nie być zabranym na roboty do Niemiec w 1942 r. zamieszkała w Sahryniu, gdzie pracował i mieszkał z rodziną mąż siostry Jadwigi, Julian, który był kolczykarzem trzody chlewnej. Przy nim prowadziła ewidencję, pomagając gospodarzom tak, aby im zostawała na ubój dla wyżywienia rodziny, w przypadku przyłapania przez Niemców, groziła śmierć.

W 1943  razem z rodziną Lenardów przeniosła się do Hrubieszowa.  Tam odwiedziła z koleżankami dom Kitlińskich stojący na Kolonii Urzędniczej, gdzie poznała przyszłego męża Tadeusza, który wrócił z Majdanka po odsiadce, jako zakładnik z Hrubieszowa po zabiciu „Blondynka”. Na kolędę 1943 r. odbył się ślub w Hrubieszowie w kościele św. Mikołaja (ks. Drzazga), niestety w drodze na ślub zmarł ojciec panny młodej, o czym dowiedzieli się po ślubie. Młodzi małżonkowie zamieszkali W Hrubieszowie w domu rodzinnym Kitlińskich. Za jakiś czas do budynku wprowadził się oficer niemiecki wraz z ochroną, którzy na okrągło stali przy furtce a w innym pokoju zamieszkała volgsdoiczka.

W tym czasie mąż Tadeusz i jego brat Eugeniusz należeli do Armii Krajowej. W domu były zbiórki AK pod kierownictwem komendanta ”Osterwa” (Ochman), Tadeusza Grodyńskiego, Stanisława Gajewskiego, przy których i Teresa Zuzanna złożyła przysięgę Do mieszkającego Niemca przywożono broń w samochodzie, Akowcy częściowo zabierali tę broń, samochód odjeżdżał spod domu i nigdy nikt nie wrócił, co się stało z bronią. W końcu broń została zakopana przez Teresę Zuzannę z teściową, która została odnaleziona i zabrana przez saperów dopiero w latach 80 – tych.  Będąc w ciąży z pierwszym synem zmarła nosiła pistolety do czyszczenia (w teczce) do domu przy ul. Piłsudskiego. W domu było radio i akowcy słuchali informacji Radia Błyskawica, w tym czasie nasza bohaterka szyła na maszynie, ponieważ, przypomnijmy za drzwiami zastawionymi szafą mieszkał Niemiec i volgsdoiczka.

Po zakończeniu wojny zaczęły się represje m.in. mąż Tadeusz ukrywał się w innych miejscowościach przez kilka lat, a na świecie było już dwóch synów, dlatego podjęła pracę w Młynie na ul. Przemysłowej, jako laborant zbożowy. Następnie prowadziła sklep, do którego towar przywoziła siedząc na dachach wagonów.

Wreszcie od 2.05.1952 r. została zatrudniona w Powiatowym Polskim Czerwonym Krzyżu, jako instruktor, kończąc w tym kierunku kilka kursów w Ośrodku Centralnym w Warszawie. Praca polegała m.in. na organizowaniu kół PCK w powiecie przy zakładach pracy i szkołach wszystkich typów, dlatego była znaną osobą. Do różnych wiosek udawała się piechotą, rowerem czy furmankami, ale skuteczność była imponująca.

W życiu rodzinnym postawiła z mężem na kształcenie i wychowanie dzieci, i cała trójka pokończyła wyższe studia. Dlatego dorabiała również w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, m.in. organizowała na wsiach popularne wówczas dziecińce, także w Lidze Obrony Kraju, jako sekretarz i księgowa. Ukończyła kurs sióstr pogotowia I pomocy i pracowała przez 5 lat pomagając starszym, schorowanym osobom. Działała też w PTTK Hrubieszów.

Do domu, jak wracała nie było odpoczynku, bo czekała dalsza praca przy dzieciach oraz sporym ogrodzie, trzodzie, itp… i tak przez wiele lat od świtu do zmroku, a nawet dłużej. Będąc na emeryturze podjęła pracę w Biurze Emerytów i Rencistów pracowała tam do 88 roku życia.

Za swoje wielkie zaangażowanie w pracy i znaczące jej efekty została m.in. odznaczona: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Odznaką Tysiąclecia, Odznaką Za Zasługi Dla Województwa Zamojskiego, Odznaką Zasłużonego Działacza TPD, medalem im. dr Henryka Jordana, wiele honorowych odznaczeń PCK, Kryształowym Sercem Honorowych Dawców Krwi, Odznaką „Zasłużony Działacz” Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, Odznaką Honorowa Za Zasługi Dla Związku Inwalidów Wojennych i inne.


Mamo, Mamusiu dla nas byłaś NADZWYCZAJNA, twoje zaangażowanie i tytaniczna praca w nasze wychowanie i wykształcenie, troska o nas do ostatnich Twoich chwil życia była niezwykła, dlatego wierzymy, że jesteś w niebie i nadal już w niebiańskim nastroju nadal będziesz nas wspomagała.

My modlimy się za Ciebie i będziemy do końca i naszych dni brać z Ciebie nadal Wzór…

Spoczywaj w spokoju!

 

Dzieci z Rodzinami

 

Foto – archiwum rodzinne