Listy z Hrubieszowa…

Kochani Kuzyni, wiem, że wiele obaw wzbudziła w Was nasza decyzja przeniesienia się do Hrubieszowa, ale myślę, że ten list Was uspokoi.

Reklamy

 

Hrubieszów okazał się miastem bardzo gościnnym. Byłam zaskoczona miłym przyjęciem i co prawda, nie witano nas hucznie, ale dało się odczuć, że ludzie są tu gościnni i przychylni przybyszom.

Dostaliśmy tu dom piękny, trochę zabytkowy, ale wystarczyło nieco posprzątać po poprzednich lokatorach i wprowadzić swoje rządy, by stał się przytulnym gniazdkiem dla naszej rodziny. Ważne jest to, że jest za darmo i w pięknej okolicy. Drobne niedociągnięcia nie przeszkadzają nam w wiciu sobie tutaj gniazdka rodzinnego, a wiecie przecież, że mój Edzio poradzi sobie ze wszystkim. Od czasu, kiedy oczekujemy potomstwa stał się bardzo odpowiedzialny, troszczy się o mnie i w zasadzie sama niewiele robię. Moim zadaniem jest dbanie, by w domu było przytulnie, a Edzio odpowiada za resztę; troszkę remontuje, zapełnia spiżarnię, chociaż nie ma takiej konieczności, bo wszystko jest w zasięgu wzroku i nie wymaga wielkiego wysiłku.

To miasto wydaje się wręcz idealne, bo dom, który dostaliśmy w Hrubieszowie jest na działce, zajmuje się nią ogrodnik z rodziną. Rzadko mamy kontakt, bo oni są dziwni, jak to ludzie, ale nie wchodzimy sobie w drogę. Nie miałam jeszcze okazji z nimi rozmawiać, bo skupiałam się na urządzaniu domu, ale cieszy mnie, że pracują u nas, też za darmo. Rozumiecie teraz, że trudno znaleźć lepsze miejsce do założenia rodziny.

Z rodziną Ogrodnika trudno nam się spotkać również z tego powodu, że mamy chyba inny tryb życia. Kiedy Edzio leci po śniadanie oni jeszcze śpią, a wieczorem każdy zajmuje się swoimi sprawami, jednak nie przeszkadzają nam. Dom Ogrodnika znajduje się w kącie działki i rzadko tam bywam. Choć przyznać muszę, że raz zajrzałam przez okno i doszłam do wniosku, że nic ciekawego, ale skoro im jest wygodnie to… ich wybór. Widzimy się, kiedy kosi trawę w naszym ogrodzie i dogląda roślin. Nie mogę mieć do niego pretensji, że czasem hałasuje, ale muszę przyznać, że dba o trawnik i całe obejście. Podobny jest trochę do mojego Edzia, szpakowaty brunet i pracowity jak on.

Dziwni to nieco ludzie, bo chyba mało podróżują. Wydaje mi się, że nigdy nie latają bo przecież spotkalibyśmy się gdzieś w trasie, a ja zupełnie ich nie kojarzę. Z drugiej strony, z tego cudnego miasteczka nie ma po co wylatywać gdziekolwiek, bo jest tak czarujące, że tylko korzystać z jego uroków.

Życie tutaj mamy spokojne i doczekać się nie mogę, kiedy dzieci zaczną stawiać swoje pierwsze kroki. Duża działka zapewni im wygodę i miejsce do zabawy, a to ważne. I co jeszcze!!! Jest tu bezpiecznie. W zasadzie do nas zagląda tylko kot sąsiadów, ale nie mam ochoty wpuszczać go do domu.

Nie pytałam jeszcze nikogo, ale wydaje mi się, że niedaleko jest jeszcze kilka domów do zajęcia, więc może sami chcielibyście przenieść się bliżej nas. Jeśli nie teraz, to może w następnym roku. My skorzystaliśmy z okazji WIOSNA 2020, ale myślę, że w kolejnym roku też będzie taka możliwość. Co ciekawe, niedaleko nas mieszka dosyć przyjazna rodzina, ale oni wybrali miejsce bliżej rzeki. Trochę narzekają, bo wędkarze wchodzą im na podwórko i zakłócają intymność, ale ostatecznie stwierdzili, że nie będą się przenosić, choć mieli już takie plany. Mówią, że mają w Hrubieszowie dużo rodziny, a z tego, co się dowiedziałam, rodzin o nazwisku Bóbr jest w tej okolicy dużo.

Uśmiałam się, kiedy dalsza sąsiadka powiedziała mi, że też mają na nazwisko Szpak. Zaczęłyśmy szukać wspólnych krewnych, ale zabrakło nam czasu i każda ruszyła do swoich obowiązków. Myślę, że kiedy wszystko doprowadzę do porządku, to jeszcze do niej zalecę.

Zatem, sami widzicie, że wszystkie obawy i lęki były niepotrzebne, gdyż miejsce Hrubieszów wydaje się być doskonałym. Mam nadzieję, że uśmiechniecie się czytając mój list z Hrubieszowa. Odpiszcie, kiedy znajdziecie czas. Adres podaję na dole.

 

Pani Szpak

Z Dziupli na Starej Gruszy

Hrubieszów