Małgorzata Todd: Lekcja pokera odc. 138

Genia była zadowolona z podjętych decyzji. Widziała mnóstwo filmów o porwaniu dla okupu i wiedziała, czego należy uniknąć, żeby nie wpaść. Policja ściga najbardziej za morderstwa, a ona przecież żadnej krzywdy swojemu gościowi nie robi. Nawet odwrotnie – przyczynia się przecież do ujęcia groźnego przestępcy, poszukiwanego przez policję.

Reklamy


Lekcja pokera

odcinek 138

Genia była zadowolona z podjętych decyzji. Widziała mnóstwo filmów o porwaniu dla okupu i wiedziała, czego należy uniknąć, żeby nie wpaść. Policja ściga najbardziej za morderstwa, a ona przecież żadnej krzywdy swojemu gościowi nie robi. Nawet odwrotnie – przyczynia się przecież do ujęcia groźnego przestępcy, poszukiwanego przez policję. A że przy tej okazji ona się trochę wzbogaci, a rodzina posła niewiele zbiednieje, to tym lepiej. Lepiej oczywiście dla niej, dla Geni. Bardzo dobrze, że się pozbędzie kryminalisty z domu.

Ale będą mieli miny, kiedy zamiast posła znajdą poszukiwanego listem gończym przestępcę! Ona w tym czasie dobrze ukryje pieniądze, które będzie wydawała rozsądnie. Nikt się nie zorientuje, że zaczęło jej się lepiej powodzić.

Pozostała najtrudniejsza do zrealizowania część planu – odbiór łupu. Gdyby coś poszło nie tak, powinno wyglądać jakby pieniądze znalazła przypadkowo. Każe je przywieźć nad Łynę i zrzucić z mostku, ale nie do rzeki, tylko tak, żeby worka nie było widać z szosy. Jest takie miejsce, gdzie można podjechać żukiem, przedzierając się przez las. Ale czy na pewno? Jeżeli teren jest podmokły, może stać się prawdziwą pułapką. Teraz jest mróz, ale jak będzie w chwili przekazywania okupu, nie wiadomo. Lepiej wszystko sprawdzić, zanim wyznaczy miejsce zostawienia pieniędzy. Spojrzała na zegar. Dochodziła jedenasta. To była odpowiednia pora na małą wycieczkę. Nikt nie powinien jej o tej porze zobaczyć. Rano będzie niewyspana, ale co tam dojenie krów wobec fortuny, jaką zdobędzie!

Założyła buty i czapkę, zgasiła światło i zanim sięgnęła po kurtkę, zerknęła przez okno, żeby się upewnić, że nie ma żywej duszy w zasięgu wzroku. Otóż myliła się, myśląc, iż tylko ona wpadła na pomysł nocnej przejażdżki. Przed stodołą zatrzymał się samochód. Czekała. Nikt jej nie uprzedzał o wizycie, lepiej więc się nie wtrącać. Drzwi na górkę mógł otworzyć jedynie lokator, jeśli gość był jakoś z nim umówiony. A co, jeśli przyjechał go zabrać? Genia pozostawiła rozważanie nad taką ewentualnością na później. Teraz trzeba się tylko modlić, żeby jej brodacz nie wyjechał razem z odwiedzającym go mężczyzną. A może kobietą? Tego też nie wiedziała. Płeć gościa nie miała tu jednak nic do rzeczy.

Upłynęło nie więcej niż dwadzieścia minut, kiedy gość opuścił jej dom i wyjechał. Sam!

 

CDN…


Czytaj i pobierz ten odcinek powieści w pliku PDF. Już teraz można zamówić całość w formie e-booka za jedynie 20 zł wpłacając należność na konto Wydawnictwa TWINS (dane w stopce na blogu) oraz podając e-mail do wysyłki.


Małgorzata Todd

mtodd.pl/blog