Małgorzata Todd: Obowiązkowa demokracja, Werbunek, Lekcja pokera odc. 50

Za PRL-u mawiało się, że najpierw odbywają się wybory, a później idzie się już tylko głosować. Wydawać by się mogło, że to sytuacja, w której nie warto się fatygować. Nic bardziej mylnego. Obywatel nie odhaczony na liście wyborczej stawał się podejrzany i słusznie, bo skoro nie poparł jedynego kandydata, jedynej partii, to znaczy się wróg, a wrogowi ani awans, ani paszport się nie należały.

Reklamy

Tusk przyjął tę samą taktykę przy próbie odwołania HGW ze stanowiska prezydenta Warszawy, tylko odwrócił zasadę. Dał wyraźnie do zrozumienia, że wzięcie udziału w referendum, tj. hak na liście, świadczą dobitnie, że nie popiera się jedynej słusznej sprawy lansowanej przez jedynie słuszną partię. Nie po to zwielokrotnił ilość urzędników pobierających pensje za odsiadkę w biurach, żeby mu ta rzesza nie była wierna.

Niebawem czeka nas seria wyborów i już niektórzy namawiają do ich bojkotu. To ryzykowny pomysł, żeby nie powiedzieć – po prostu infantylny. Że niby niska frekwencja ma uświadomić rządzącym brak naszego poparcia? Partia rządząca ma to w… głębokim poważaniu. Tylko przy jak najliczniejszej frekwencji mamy szanse wybrać ludzi, od których w przyszłości możemy czegoś wymagać.

Kiedy będzie szansa na zmianę ordynacji wyborczej, to ja byłabym za bezwzględnym obowiązkiem brania udziału we wszystkich wyborach pod karą 1000zł. W ten sposób jeśli urny się nie zapełnią, to przynajmniej zapełni się kasa.

Jeśli już koniecznie musimy mieć tę demokrację, to niech wreszcie będzie obowiązkowa!

 

Małgorzata Todd  

www.mtodd.pl

 


Komentarz do poprzedniego felietonu pt. Ale jaja!

Szanowna Pani Małgorzato

Obawiam się, że alarmowy dzwonek w mózgu, który powinien się włączać w chwili, gdy ktoś zbyt nachalnie i prymitywnie chce nam „wcisnąć” swoją „prawdę”, przestał u wielu naszych rodaków działać lub nigdy nie działał. Pokolenie pamiętające KOMUNĘ wykształciło w sobie swoistą czujność pod tym względem (okazuje się, że KOMUNA mała również swoje dobre strony). Natomiast młode pokolenie tego cennego przystosowania niestety nie posiada – łyka „ową prawdę” w całości bez przeżuwania. „Produkcja” takich „połykaczy” to  znak czasu – proces zachodzący nie tylko w naszym kraju, ale również we wszystkich krajach należących do tzw. cywilizowanego świata.

 

Z wyrazami szacunku – E D-S

 

Zobacz:

Małgorzata Todd: Ale jaja!, Logika specjalnej troski, Lekcja pokera odc. 49 

 


 

50 odcinek „Lekcji pokera” » 

 


 

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Werbunek

 

Występują: Oficer prowadzący i Kandydat.

 

Oficer – Przypomnij mi z czyjego jesteś polecenia.

Kandydat – Samego towarzysza…

Oficer – Bez nazwisk. 

Kandydat – Ksywka: Towarzysz.

Oficer – Aha. No,  ale powiedz mi tak sam z siebie dlaczego mielibyśmy umieścić cię na liście płac?

Kandydat – Zwerbowałem pokaźną listę popierających Władimira.

Oficer – Widziałem, ale to sami idioci.

Kandydat – Dlatego nie pretendują do listy płac.

Oficer – Podoba mi się twoja odpowiedź. Jak ich wyłoniłeś?

Kandydat – Głównie dzięki słownictwu.

Oficer – A wiesz, że Putin ostatnio zabronił wyrażania się w miejscach publicznych?

Kandydat – Tu taka ściema nie przejdzie. Od dawna przecież mamy zakaz i nikt go nie przestrzega.

Oficer – A co myślisz o otwarciu przejścia granicznego z obwodem kaliningradzkim?

Kandydat – Konkurencja. Dość mamy nielagałów. No, chyba że chodzi o zasilenie zbrojnego ramienia rewolucji.

Oficer – Maładziec. Jesteś przyjęty. 

 

KURTYNA