Mieć własny przebój – Sylwia z ZS nr 1 rozmawiała z Jago Young

Muzyka disco polo ma tulu gorących fanów co i przeciwników. Disco polo spotykało się z ostrą krytyką ze strony zwolenników innych gatunków muzycznych, którzy zarzucali mu prymitywność muzyki, naiwność tekstów, niski poziom wykonawstwa. Sami zwolennicy tego gatunku i zespoły go wykonujące argumentują, że aktualnie następuje profesjonalizacja disco polo, warstwa muzyczna i tekstowa poprawia się, a wykonawcy coraz częściej unikają śpiewania z playbacku, co potwierdza nasz hrubieszowski zespół Jago Young, który wygrał talent show „DISCO STAR”.

Reklamy

Czterech młodych, przystojnych chłopców, a są to: Kamil „Kulczyk”: perkusja, managment, Daniel „Maciek”: wokal, gitara basowa, Arek „Franek”: wokal, gitara solowa, Bartek „DJ SEX”: konsola dj’ska, sample, wokal zechciało porozmawiać ze mną o życiu, muzyce i karierze.

Wywiad przeprowadzono na przełomie listopada i grudnia 2012 roku.

 

Sylwia Nizio: Kiedy i w jakich okolicznościach powstał skład Waszego zespołu?

Daniel: Skład zespołu zawiązał się jakiś rok temu, kiedy to … dokończy kolega Kamil…

Kamil:  Kiedy to graliśmy wcześniej w innym zespole, tudzież tak jakby skład się rozleciał. Ja, niejako wyszedłem z inicjatywą, aby z Danielem – wokalistą stworzyć coś dalej nowego. I tak powstał zespół Jago Young.

Arek: Ja dołączyłem równo w święta Bożego Narodzenia. Wtedy zagrałem pierwszy koncert z chłopakami. A ściągnęli mnie w trakcie adwentu, zadzwonili do mnie i zapytali, czy nie zechciałbym zagrać. Była to bardzo uroczysta chwila. Byłem w kościele, słuchałem kazania…

Skąd pomysł na założenie i nazwę tego zespołu?

Arek: Pierwszy człon Jago pisane dawniej przez „y” to było wino z Pewexu, towar eksportowy, który zapadł mojej matuli w pamięci. Zespół zakładał mój ojciec chrzestny wraz z Mariuszem Telickim. Mamusia podsunęła im pomysł na nazwę Jago. Jako, że my jesteśmy przynajmniej 20 lat młodsi od nich dodaliśmy człon Young, który z języka angielskiego oznacza młodzi, pracowici, energiczni.

Z jaką agencją artystyczną współpracujecie?

Kamil: Z agencją DecoArt Media z Kielc – Paweł Kwiecień. Kiedyś mieliśmy okazję pracować z Panem Leszkiem Kwiatkowskim, który 20-40 lat temu organizował koncert w Jarocinie. Także jak na razie teraz szersza współpraca to jest właśnie z tą agencją z Kielc. Co dalej, to zobaczymy, bo może uda się coś nowego niebawem zawiązać.

Czy utwory sami komponujecie?

Daniel: To jest na takiej zasadzie, że w tym momencie pomysły na piosenki są wymyślane przez nas wspólnie, zazwyczaj to jakoś tam wspólnie wymyślamy, ale najczęściej  wspomagamy się różnymi ludźmi, którzy zajmują się tym zawodowo, którzy doradzają swoim profesjonalizmem. Pomagają, żeby to wszystko brzmiało na wysokim poziomie. Jeśli chodzi o teksty utworów to staramy się je robić sami. Mama Kamila deklaruje pomoc, ale nie mamy odwagi tam pójść i zapytać. Marek Danilczuk pomógł nam w ostatnim naszym utworze pt. „Sam na sam”, do którego powstał klip. Już niedługo premiera.

Jeśli komponujecie, to ile macie już na swoim koncie piosenek?

Daniel: Mamy już cztery utwory w pełni autorskie z naszą muzyką, z naszym słowami, które już się ukazały i oczywiście planujemy więcej. Jeszcze są cztery w produkcji.

Kiedy i gdzie one powstawały?

Daniel: Zazwyczaj naszym takim studium nagraniowym jest pokój w domu Kamila. Tam powstawały wszystkie hity zespołu Jago Young.

Czy to jest Wasze specjalne miejsce do tworzenia tych piosenek?

Daniel: Tam mamy cały sprzęt nagraniowy, profesjonalny do odsłuchu tego wszystkiego. Także to jest jedyne miejsce, które się do tego w pełni nadaje i pomaga nam uzyskać właśnie odpowiednią jakość.

Kamil: Jeżeli w przyszłości uda się nam coś więcej osiągnąć, to na pewno planujemy jakieś bardziej profesjonalne studio, aby nie przeszkadzać już komuś w domu.

Czy Wasze wykształcenie łączy się z tym, co robicie, czy po prostu jest to tylko Wasza pasja?

Kamil: Generalnie to nikt z nas, z obecnego składu zespołu nie posiada muzycznego wykształcenia. Zarazem to może jest i złe, ale wydaje mi się, że i dobre. Nie musimy się jakoś za bardzo spinać, że wszyscy są po jakiejś szkole nie wiadomo jakiej i musimy dążyć do nie wiadomo czego.

Arek: Przez to, że nie mamy wykształcenia nie znaczy, że nie mamy żadnych horyzontów. Mamy szeroki horyzont i nie ograniczamy się.

Kamil: Każdy z nas praktycznie ma inne wykształcenie. Ja skończyłem politologię, kolega Franek kończy politechnikę, Daniel jest masażystą, a Bartek dj’em.

To jest Wasz sposób na życie, czy oprócz zespołu pracujecie gdzieś jeszcze? 

Arek: Tak, oczywiście, że daje nam to jakieś korzyści, pieniądze. Ja na przykład cały tydzień czekam po to, żeby w sobotę spotkać się z chłopakami i pojechać  na imprezę. Zagrać, pobawić się, bo jest to jakiś sposób na życie, to weszło nam już w krew, w nawyk.

Daniel: Tak, to jest sposób na życie. W tym momencie ja chociaż mogę pracować, to mi się nie chce. Bo wiem, że to jest lepsze i na pewno bardziej mnie to interesuje, niż zwykła praca. Oprócz tego, że daje nam to radość, sposób na rozrywkę, to oczywiście też pieniądze i sławę.

Kamil: Pieniądze są nieodzowną częścią tego, co robimy. Bo wiadomo bycie w zespole, bycie członkiem to nie tylko pokazanie się ludziom, ale tak samo cała praca tygodniowa nad komponowaniem, kupieniem sprzętu, który jak wiadomo nie jest dosyć tani. Zazwyczaj ludzie podchodzą do tego tak, że przyjadą, po prostu popatrzą i myślą, że ktoś nam to kupił i samo się z siebie wzięło. A wiadomo koszty z roku na rok zwiększają się, sprzęt się psuje, zużywa, tak jak wszystko. Także to, co zarobimy wiadomo jakaś część zostaje inna z kolei eksploatowana z powrotem w to, co się włożyło.  Po to, abyśmy mogli później dalej przez resztę sezonu zarabiać.

Daniel: Zespół to naprawdę jedyna, wielka inwestycja, która się nigdy nie skończy. Ile zarobisz tyle musisz w to włożyć, żeby miało to ręce i nogi. Albo nawet czasami się dokłada. Albo można też usiąść i nie robić nic, zostać tam na jakimś poziomie. My idziemy z prądem i robimy coś nowego.  

A co mi powiecie o waszym udziale w telewizyjnym show „Disco Star”? Jaki osiągnęliście wynik?

Arek: Poznaliśmy ShazzęJ

Daniel: Bardzo fajny etap w naszym życiu, który przyszedł nagle.

Arek: Zdecydowaliśmy się na wyjazd na casting w przeciągu dosłownie dwóch dni.

Daniel: Byliśmy pomiędzy dwoma imprezami. W czwartek graliśmy imprezę koła Janowa, nawet nie spaliśmy, od razu przyjechaliśmy do domu, rozpakowaliśmy busa…

Arek: Tyle, że Kamil był tak uprzejmy i pozwolił nam się umyć u siebie w domuJ

Daniel: Tak, umyliśmy się i pojechaliśmy w piątek na casting do Katowic. Potem wróciliśmy do Hrubieszowa, tam graliśmy jeszcze dwudniową imprezę. Także maraton był niezły. Było bardzo miło. Następny etap był we wrześniu, w Warszawie. Tam wystąpiliśmy przed jury, czyli przed Pawłem „Mastersem” Jasionowskim, Shazzą i Grzegorzem Halamą znanym z kabaretu. Przeszliśmy do kolejnego etapu, czyli do ćwierćfinału, który odbył się miesiąc później. Ćwierćfinał polegał na tym, że było sześć osób. Z tych osób zajęliśmy pierwsze miejsce. Także teraz jesteśmy aktualnie w półfinale. Odcinek półfinałowy nagrywamy już niebawem – 5 grudnia. Mamy nadzieję, że będzie fajnie, dobrze i uda nam się dojść dalej. A co będzie dalej, to już zobaczymy. Należy oglądać POLO TV w każdą sobotę o godzinie 18.

Arek: Program prowadzi Marcin Miller, którego piosenki każdy dobrze zna. Wiadomo jest on autorytetem. Spotkanie z takimi ludźmi jak: Grzegorz Halama, Shazza, z ikoną polskiego disco polo (Boys) jest dla nas niekoniecznie szokiem, bo już mieliśmy okazję wcześniej współpracować. Ale jest dla nas takim miłym dodatkiem do całej otoczki tego programu. Kamery też robią swoje. Mam nadzieję, że wejdzie nam to w nawyk i przez ten program jakoś pójdziemy dalej. Ktoś nas zauważy, polubi, może ktoś nas zechce jakoś promować. Być naszym menadżerem.

Bartek: Podoba mi się udział w „Disco Star”. Fajna zabawa, rozrywka jak dla mnie na razie. Jesteśmy na tym etapie, że jeszcze się tym bawimy, a jak wygramy to wtedy będzie fajnie.

Arek: Najprzyjemniejsze w tym programie jest to, że nie musimy rozkładać sprzętu i wszystko jest gotowe.

Daniel: A poza tym jako, że jesteśmy w telewizji to robią nam makijaż. Frankowi to się bardzo spodobało. J Od tamtej pory także na co dzień lubi sobie położyć troszkę pudru, różu oraz cieni na powieki.

Jak Wam się razem pracuje?

Bartek: Współpracuje nam się dobrze, o ile nie trzeba rozkładać sprzętu i nie trzeba czegoś zrobić. Bo ktoś to musi zrobić.

Arek: Ja pamiętam, że byłem zaskoczony mnogością utworów jakie mamy zagrać i że one wszystkie są podobne do siebie. Byłem zaskoczony tym, że chłopaki znają tyle piosenek na pamięć. Ja przez ten krótki okres, jakim jest adwent, musiałem się tego wszystkiego nauczyć. Występy na scenie nie były dla mnie jakąś tam szczególną nowością. Tyle, że sprawiało mi trudność, że nie wiedziałem jaką piosenkę następną gramy. Bo to wszystko wychodzi spontanicznie i nie mogłem sobie przygotować ściągawek z jakimiś tam nutami, chwytami na gitarę, z rozpisanymi piosenkami. A miałem takie coś swego czasu.  Jeszcze miesiąc wcześniej nosiłem z sobą coś takiego. Chłopaki się ze mnie śmieli.

Daniel: Ten rodzaj muzyki polega na tym, że główną rzeczą, która jest naprawdę najważniejsza w tym wszystkim, która sprawia, że jest fajne – to jest improwizacja. Stoi się na scenie i to, co akurat przyjdzie nam do głowy, to wykorzystujemy. Jeśli jest to dobre, to jest super. A jeśli to jest słabe to już więcej tego nie robimy. A improwizacja jest bardzo ważna.

Kamil: Najważniejszą rzeczą w tym wszystkim jest to, żeby dobrze się bawić, nic nie robić na siłę, aby każdy czuł się swobodnie. Wracając do domu mógł miło powspominać i coś zapamiętać na przyszłość. Nasz zespół jest o tyle w porządku, że nic, co robimy nie jest nam narzucone. Co chcemy, to robimy.

Arek: Wychodzi to często ze wspólnej inicjatywy. Nie mamy takiego jednolitego szefa, który powie: Ty robisz to, Ty podskoczysz, a Ty klaśniesz.

Daniel: Ja jeszcze chciałbym dodać ze swojej strony, że współpraca jako tako się układa tylko dlatego, że jesteśmy różni. Każdy z nas jest inny.  

Jak spędzacie swój wolny czas? Czy poza imprezami spotykacie się? Jeśli tak, to gdzie?

Arek: Musimy się spotykać poza imprezami. Przecież jakbyśmy spotykali się tylko w sobotę, to nie wiem, czy to miałoby jakiś sens.

Daniel: Poza tym, że gramy razem. Każdy mieszka w sumie gdzie indziej, ale staramy się w miarę możliwości spotykać tutaj w Hrubieszowie, czy gdziekolwiek jesteśmy. Wybieramy się wspólnie na imprezę, chcemy porozmawiać, dowiedzieć się co, u kogo wydarzyło się przez ostatni czas.

Kamil: Staramy się łączyć nasze wolne chwile z planami na przyszłość.

 Czym jest dla Was muzyka?

Daniel: Muzyka to jest coś cudownego, sól tej ziemi. Jedyna rzecz, która powoduje, że moje serce jeszcze bije. Piękniejsza od muzyki jest tylko cisza. A poza tym muzyka to jest coś fajnego. Coś, co nam zajmuje czas, sprawia, że się uśmiechamy, a czasem denerwujemy.

Arek: Jest czymś, co nas łączy.

Kamil: Łączy nas przyjaźń. Nie da się stworzyć zespołu bez więzi przyjacielskiej, aby to wszystko miało sens. Wiadomo czasami zdarzają się kłótnie, ale po to one są, aby je rozwiązywać i iść cały czas do przodu. Nie ma związku bez kłótni tak samo i zespołu. Bo gdyby zespół nie kłócił się, to byłoby coś dziwnego, wręcz nudnego. Wydaje mi się, że popadlibyśmy w taką durną, chorą rutynę, która do niczego nie prowadziłaby. Ale jeżeli są jakieś zawirowania, to wpływa to korzystnie na całe nasze działanie.

Jakie są wasze plany na przyszłość?

Daniel: Czekamy jak rozwinie się nasza kariera po programie Disco Star. Zobaczymy, co będzie potem, czy będziemy uderzać gdzieś dalej, czy to po prostu zgaśnie i  już nie da się z tym nic zrobić. Poza tym chcemy dalej współpracować, grać. Zobaczyć, czy to będzie miało kiedyś jakiś sens. Jeśli za dwa lata obudzimy się i będziemy robić to samo i nam wyjdzie to znaczy, że nam się udało. A jeśli każdy będzie robił coś złego i będzie sfrustrowany, że musimy się spotykać co sobotę tylko po to, żeby jechać na imprezę, to trzeba będzie zastanowić się co dalej.

Arek: Mamy swoje plany związane z muzyką. Cały czas czekamy jak rozwinie się nasza przygoda                  w Disco Star. Jako, że jest to telewizja naziemna, która jest dostępna praktycznie w każdym domu to, liczymy na pięć minut popularności. 

Kamil: Już przez ten sam program Disco Star, zostaliśmy bardziej zauważeni przez dwa największe festiwale muzyki disco polo w Polsce, w Kobylnicy i Ostródzie. Czekamy na odpowiedź z Kielc. Także samo to, że ktoś się nami zainteresował już jest dla nas motywacją i tak jakby sukcesem programowym, że jeszcze jakby nie weszliśmy do półfinału, a już ktoś z branży wiąże z nami przyszłość. Także dopóki będzie nam to sprawiało radość, przynosiło korzyści i pieniądze, bo jak wiadomo o to w tym wszystkim chodzi, to będziemy to robić. Co będzie dalej, okaże się na pewno nie dosyć szybko, może z biegiem czasu, może każdy pójdzie w inną stronę, a może będziemy dalej to robili w miarę na odpowiednim poziomie, które zapewni nam dostatnie życie, tak jak i inna praca.

Arek: Moim marzeniem związanym z muzyką i z tym zespołem jest to, żeby za 15- 20 lat powiedzieć: tak gram w Jago, cały czas jesteśmy w tym samym składzie. Powiedzieć, że zrobiłem w życiu to, co uważałem za słuszne i być dumnym z tego, co robiłem, robię i będę robić dalej. I mam takie cichutkie marzenie, że jeżeli ktoś pomyśli Jago Young to skojarzy nasz przebój. Tak jak ktoś myśli zespół Boys to ma na myśli „Jesteś szalona”, jeśli zespól Weekend – „Ona tańczy dla mnie”, itd. Chcielibyśmy też być taką ikoną i mieć własny przebój, kilka takich przebojów, żeby ludzie nas troszeczkę poznali, nie tylko w Hrubieszowie, ale i w całej Polsce.

            Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!



Sylwia Nizio klasa IIT4d, Zespół Szkół nr 1 w Hrubieszowie