Otrzesiny w Bursie Miedzyszkolnej

Środowy wieczór w bursie nie należał do zwyczajnych. Wprawdzie już po 22:00 ustawiły się kolejki osób czekających na wolny prysznic i pozornie dzień ten nie różnił się niczym szczególnym od pozostałych dni tygodnia, ale trzeba uczciwie przyznać, że dla niektórych mieszkańców bursy wieczór w środę 25 października 2006 r. był pełen wrażeń.

Reklamy

br />Mowa oczywiście o OTRZĘSINACH. Długo planowana przez starszych kolegów i budząca pewne obawy pierwszoklasistów tradycja stała się faktem.

Jak co roku, cała impreza miała charakter dobrej, towarzyskiej zabawy, a jej przebieg nadzorowały wychowawczynie bursy z dyrektor na czele.

Na naszych kociaków czekało mnóstwo zadań, jednak ku zdumieniu wszystkich, pierwszoklasiści wywiązali się z nich nadzwyczaj dobrze. Najpierw każdy pierwszak zyskał piękną ozdóbkę – na ich kocich czółkach namalowano dumny tytuł KOT, a z tyłu doczepiono symboliczne ogonki.

Następnie nasze kociaki skorzystały usług zakładu fryzjerskiego – starsze koleżanki, Sylwia i Justyna, zadbały o ich "piękne" fryzury.

Później czekały ich wymagające nie lada sprytu konkurencje: wyławianie piłeczek pingpongowych z miski z wodą (oczywiście ustami), trafianie piłką do minibramki, bieg między krzesłami z jajkiem na łyżce trzymanej w ustach.

Nad wszystkim czuwała opieka medyczna w składzie: lekarz (Aneta), i pielęgniarka (Justyna), które aplikowały kotkom smaczne witaminki (kwasek cytrynowy + woda).
Po tych zmaganiach pierwszoklasiści podnosząc do góry prawą "łapę", złożyli przysięgę, a następnie wręczono im dyplomy Pełnoprawnego Mieszkańca Bursy.

Mimo zmęczenia i ogólnego rozgardiaszu, pół godziny później na dyskotece rozbrzmiewała głośna muzyka i rozbawienie tańcem głosy uczniów.
Aby osłodzić pierwszakom trudy otrzęsin i umilić zabawę pozostałym, częstowano wszystkich rogalikami i oranżadą.

Tekst: Phoenix

zobacz zdjęcia >>