Pisali o Złote Pióro

Werbkowice

Reklamy

Pankracy chichotał, jadąc wzdłuż rzeki Nelson swoim rozklekotanym samochodem marki „Ford”. Był nieco odurzony alkoholem i z trudem uniknął zderzenia z nadjeżdżającym z naprzeciwka wehikułem.

Dnia 30.10.2008 r. w Gminnym Ośrodku Kultury w Werbkowicach odbył się konkurs ortograficzny „O Złote Pióro Wójta Gminy Werbkowice”.

W konkursie udział wzięły 4 osoby. Spośród uczestników dyktanda najlepszym wynikiem było siedem błędów ortograficznych. Mistrzem Ortografii i Gramatyki okazał się Pan Feliks
Kuna z Woli Radzięckiej (pow. Biłgoraj). Drugie miejsce zajęła Pani Ewa
Banaszek z Werbkowic.

Tekst dyktanda:

Pankracy chichotał, jadąc wzdłuż rzeki Nelson swoim rozklekotanym samochodem marki „Ford”. Był nieco odurzony alkoholem i z trudem uniknął zderzenia z nadjeżdżającym z naprzeciwka wehikułem. Wracał właśnie z wernisażu znanego dziewięćdziesięciopięcioipółletniego pejzażysty, cieszącego się niesłabnącym uznaniem wśród pół-Francuzek i półkrwi Murzynów. Bardziej jednak od bohomazów przewiezionych przez artystę z Japonii wzrok Pankracego przykuwały siedzące w akwarium rzekotki, objadające się świeżą rzeżuchą, czy fruwające nad sztuczną rzeczułką jaskółki, poszukujące pod półkopułą tej minimenażerii nie wiadomo czego.
Z tego zafascynowania przyrodą wyrwał go nagle pewien pseudoreportażysta i quasi-poeta, proponując mu wypicie pucharka coctailu, po którym nasz bohater poczuł się rześki i żwawy jak kozacki watażka. „Wyjeżdżasz czy zostajesz?” – spytała go skrzecząca papuga ara. Nie odpowiedział jej nic, nawet że niezadługo wróci. Wyszedł pospiesznie, wsiadł do auta i ruszył chyżo przed siebie. Postanowił ni stąd, ni zowąd wrócić z zagranicy do kraju macierzystego i osiąść w powiecie mazowieckotomaszowskim. Tego niby-Amerykanina poczęła już bowiem nudzić praca w ONZ-ecie i ciągłe oglądanie Statui Wolności. Ale i w kraju nie zamierzał pisać tylko o Pustyni Błędowskiej ani tym bardziej przewodniczyć jury konkursu „Miss Polonia”. Zaczął myśleć natomiast, czyby nie należało zadbać wreszcie o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Odpowiedź przyszła nad podziw szybko i była jednoznaczna: tak. Odtąd zaczął pić soki Horteksu, napary z szałwii i aronii, jeść kotlety z soi, analizować malarstwo Goi, a weekendy zaczął regularnie spędzać w Warszawie na spacerach po Alejach Jerozolimskich lub po Ogrodzie Saskim.

info:
GOK Werbkowice

zobacz zdjęcia >>