Podziękowania od rodziny śp. Teresy Zuzanny Kitlińskiej

W dniu 9 grudnia 2018 r. odbył się pogrzeb Teresy Zuzanny Kitlińskiej, który rozpoczął się w kaplicy przy szpitalu, a następnie została odprawiona Msza żałobna w kościele pw. M.B.N.P w Hrubieszowie, którą osobiście na najwyższym poziomie celebrował ks. prałat Andrzej Puzon.

Reklamy

 

Rodzina zmarłej składa podziękowania księdzu i organiście za nadzwyczajną atmosferę i wielce pozytywne słowa o parafiance podczas Mszy św., jak i na cmentarzu.

Dziękujemy również naszej bliskiej kuzynce Joannie Lis za odczytanie w kościele informacji o swojej cioci.

Wyrazy wdzięczności kierujemy pod adresem firmy pogrzebowej Alom z Hrubieszowa oraz zakładu kamieniarskiego Piotra Kozielewicza za pełne profesjonalizmu wykonanie wszelkich prac.

Dziękujemy wszystkim, którzy tak licznie przybyli, by pożegnać naszą ukochaną Mamę, w tym dr mechaniki Andrzejowi Kulikowi, który na pogrzeb przybył aż ze Szwajcarii.

Składamy także serdeczne podziękowania personelowi z oddziału wewnętrznego hrubieszowskiego szpitala na czele z ordynatorem lek. n. med. Panem Waldemarem Tokarzem za wielokrotne w ciągu ostatnich miesięcy podtrzymujące przy zdrowiu profesjonalne działania i lek. n. med. Pani Magdalenie Gałeckiej – Josse, której pacjentka podlegała do ostatnich chwil życia.

Dziękujemy pracownikom Pogotowia Ratunkowego za transport oraz pracownikom przyszpitalnego prosektorium za przygotowanie ciała naszej zmarłej Mamy do jej ostatniej drogi, restauracji „U Chłopa” za przygotowanie smacznego posiłku, także portalowi LubieHrubie za podawanie informacji o tym smutnym wydarzeniu setkom internautów składającym kondolencje oraz pozostałym, którzy ewentualnie zostali pominięci!


Dzieci zmarłej:

Krystyna, Andrzej, Marek Ambroży z rodzinami i krewnymi!

 

***


O zmarłej


Teresa Zuzanna Kitlińska ps. Zet

5 III 1923 – 6 XII 2018

Córka Franciszka Gontarza i Magdaleny z domu Olesiewicz, urodziła się 5 marca 1923 r. w Raciborowicach. Chrzest Zuzi (bo tak od początku do niej mówiono) odbył się w kościele w Buśnie, a chrzestnymi byli Julia Olesiewicz (ciocia) i Zygmunt Dutkiewicz (zarządca majątku Wydżgów).  Kiedy Zuzia miała 3 lata, rodzina przeniosła się do majątku Wydżgów w Wożuczynie, gdzie jej ojciec został kierownikiem Cegielni Parowej. Mając 7 lat zaczęła uczęszczać do Szkoły Powszechnej w Wożuczynie. Po ukończeniu 6 klas, 7 klasę rozpoczęła w SP w Rachaniach, ok. 5 km od domu, które przemierzała pieszo z koleżankami. Ukończyła klasę z bardzo dobrymi ocenami. Należała do harcerstwa, prowadziła sklepik szkolny, występowała w akademiach, reprezentowała szkołę i klasę w siatkówkę oraz w dwa ognie. Następnie miała kształcić się w szkole odzieżowej w Hrubieszowie (którą ukończyła jej starsza siostra, Jadwiga), ale 1 września wybuchła wojna i zawróciła w podróży Zuzię będącą już na stacji, ponieważ już latały samoloty i był bombardowany Tomaszów Lub.

Aby nie być zabraną na roboty do Niemiec w 1942 r. zamieszkała w Sahryniu, gdzie pracował i mieszkał z rodziną mąż siostry Jadwigi, Julian Lenard, który na czas wojny był kolczykarzem trzody chlewnej. Przy nim prowadziła ewidencję, pomagając gospodarzom tak, aby zostawić im coś na własny ubój dla wyżywienia rodziny, chociaż wiedziała, że w przypadku przyłapania przez Niemców, groziła śmierć.

W 1943 razem z rodziną Lenardów przeniosła się do Hrubieszowa.  Tam odwiedziła z koleżankami dom Kitlińskich stojący na Kolonii Urzędniczej, gdzie poznała przyszłego męża Tadeusza, który wrócił z Majdanka po odsiadce, jako zakładnik z Hrubieszowa po zabiciu „Blondynka”. Na kolędę 1943 r. odbył się ślub w Hrubieszowie w kościele pw. św. Mikołaja (ks. Drzazga), niestety w drodze na ślub zmarł ojciec panny młodej, o czym państwo młodzi dowiedzieli się po ślubie. Małżonkowie zamieszkali W Hrubieszowie, w domu rodzinnym Kitlińskich. Za jakiś czas do budynku wprowadził się oficer niemiecki wraz z ochroną, a w innym pokoju zamieszkała folksdojczka.

W tym czasie mąż Tadeusz i jego brat Eugeniusz należeli do Armii Krajowej. W domu były zbiórki AK pod kierownictwem komendanta ”Osterwa” (Ochman), Tadeusza Grodyńskiego, Stanisława Gajewskiego, przy których i Teresa Zuzanna złożyła przysięgę Do mieszkającego Niemca przywożono broń w samochodzie. Akowcy częściowo zabierali tę broń, samochód odjeżdżał spod domu i nikt wówczas nie dowiedział się , co się stało z bronią. W końcu została zakopana przez Teresę Zuzannę i jej teściową. Została odnaleziona i zabrana przez saperów dopiero w latach 80 – tych.  Będąc w ciąży z pierwszym synem zmarła nosiła pistolety do czyszczenia (w teczce) do domu przy ul. Piłsudskiego. W domu było radio i akowcy słuchali informacji Radia Błyskawica, w tym czasie Zuzanna szyła na maszynie, ponieważ, przypomnijmy za drzwiami zastawionymi szafą mieszkał Niemiec i folksdojczka.

Po zakończeniu wojny zaczęły się represje m.in. mąż Tadeusz ukrywał się w innych miejscowościach przez kilka lat, a na świecie było już ich dwóch synów, dlatego podjęła pracę we Młynie  przy ul. Przemysłowej, jako laborant zbożowy. Następnie prowadziła sklep, do którego towar przywoziła siedząc na dachach wagonów.

Wreszcie 2.05.1952 r. została zatrudniona w Powiatowym Polskim Czerwonym Krzyżu, jako instruktor, ukończywszy w tym kierunku kilka kursów w Ośrodku Centralnym w Warszawie. Praca polegała m.in. na organizowaniu kół PCK w powiecie przy zakładach pracy i szkołach wszystkich typów, dlatego była znaną osobą. Do różnych wiosek udawała się piechotą, rowerem czy furmankami, ale skuteczność była imponująca.

W życiu rodzinnym postawiła z mężem na kształcenie i wychowanie dzieci, i cała trójka ukończyła wyższe studia. Dlatego dorabiała również w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, m.in. organizowała na wsiach popularne wówczas dziecińce, także w Lidze Obrony Kraju, jako sekretarz i księgowa. Ukończyła kurs sióstr pogotowia pierwszej pomocy i pracowała przez 5 lat pomagając starszym, schorowanym osobom. Działała też w PTTK Hrubieszów.

Gdy wracała do domu nie liczyła na odpoczynek, bo czekała tam dalsza praca przy dzieciach, zwierzętach oraz w sporym ogrodzie. I tak przez wiele lat od świtu do zmroku, a nawet dłużej. Będąc na emeryturze podjęła pracę w Biurze Emerytów i Rencistów. Pracowała tam do 88 roku życia.

Za swoje wielkie zaangażowanie w pracy i znaczące jej efekty Teresa Zuzanna Kitlińska została odznaczona m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Odznaką Tysiąclecia, Odznaką Za Zasługi Dla Województwa Zamojskiego, Odznaką Zasłużonego Działacza TPD, medalem im. dr Henryka Jordana, wiele honorowych odznaczeń PCK, Kryształowym Sercem Honorowych Dawców Krwi, Odznaką „Zasłużony Działacz” Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, Odznaką Honorową Za Zasługi Dla Związku Inwalidów Wojennych i inne.

Mamo, Mamusiu, Babciu, Ciociu dla nas byłaś NADZWYCZAJNA. Twoje zaangażowanie i tytaniczna praca w nasze wychowanie i wykształcenie, troska o nas do ostatnich Twoich chwil życia była niezwykła, dlatego wierzymy, że jesteś w niebie i nadal już w niebiańskim nastroju nadal będziesz nas wspomagała.

Modlimy się za Ciebie a do końca naszych dni wciąż  będziemy stawiać sobie Ciebie za Wzór… i uśmiechać się na myśl o Tobie tak, jak Ty zawsze uśmiechałaś się do nas.

– Spoczywaj w spokoju!


Dzieci ze swoimi Rodzinami i wszyscy krewni