Polskie tradycje na afgańskiej ziemi

Święta w Afganistanie nie mogą być takie, jak te w kraju. Żołnierze Polskich Sił Zadaniowych White Eagle (z ang. Biały Orzeł) każdego dnia ryzykują życie. Jednak nawet tutaj znalazło się miejsce na wypełnienie kilku świątecznych tradycji.

Reklamy

Już w piątkowy wieczór zrobiło się uroczyście, kiedy dzięki łączom satelitarnym żołnierze Polskiego Kontyngentu Wojskowego (PKW), pochodzący w większości z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, mogli połączyć się ze swoimi rodzinami zgromadzonymi w klubie żołnierskim w Międzyrzeczu. Po życzeniach dowódcy PKW gen. Sławomira Wojciechowskiego w bazie w Ghazni oraz dowódcy zgrupowania bojowego Bravo ppłk. Tomasza Biedziaka w bazie Warrior, był czas na osobiste spotkania żołnierzy z najbliższymi. Był śmiech, ale i łzy wzruszeń, chwilami słowa więzły w gardłach, bo święta to nie najłatwiejszy czas dla tych, którzy mają bliskich daleko.

Być może dlatego sobotnia msza rezurekcyjna w bazie w Ghazni przyciągnęła sporą grupę polskich i amerykańskich żołnierzy oraz pracowników cywilnych. Odbyła się ona późnym wieczorem, bo tylko wtedy wielu z nich mogło oderwać się od codziennych obowiązków. Zupełnie jak na podobnych mszach w kraju, odbyło się tu święcenie ognia i procesja wokół świątyni. Niezwykły był chrzest jednego z amerykańskich żołnierzy, który postanowił zostać chrześcijaninem właśnie tego dnia, a także wielkie zaangażowanie uczestników w prowadzenie mszy. Był śpiew, gra na gitarach i organach. St. plut. Piotr Góral zdecydował się na grę na gitarze w kościele, gdyż dla niego jest to odskocznia od dnia codziennego, okazja, aby miło spędzić czas. Nie zabrakło również słów otuchy i życzeń szczęśliwego powrotu do domu od księdza pułkownika Jerzego Sucheckiego dla tych, „którzy wypełniają powołanie niesienia światełka pokoju”.

Święta Wielkanocne to też tradycyjne święcenie pokarmów. W sobotni ranek w bazie Ghazni nie zabrakło też tego obrządku. Koszyczkami na święconki w większości przypadków były przemyślnie zamaskowane hełmy. W ich wnętrzu, obok artykułów dostępnych codziennie w bazowym DIFAC-u ( z ang. dinning facility – stołówka) znalazły się też prawdziwie polskie akcenty, jak kabanosy, czy cukrowy baranek. Na uwagę zasługują również misyjne pisanki, kolorowe, zdobione różnorodnymi wzorami, które cieszyły oczy i przypominały miłe chwile spędzane w kraju. „Mamy troszeczkę domu na tej afgańskiej ziemi i to jest dziś najważniejsze” – podsumował chor. Aleksander Mikołajczyk, dowódca sekcji PRT (z ang. Provincial Reconstruction Team – zespół odbudowy prowincji), który przygotował jedną z najpiękniejszych święconek.

W niedzielny ranek żołnierze w polskich bazach zjedli uroczyste śniadanie. W Ghazni musiało się ono odbyć w trzech turach, gdyż tu stacjonuje przeważająca część polskiego kontyngentu. Największym uznaniem cieszył się świąteczny żurek przygotowany przez kucharzy kompanii logistycznej. Ale na stołach nie zabrakło też krokietów i barszczu czerwonego, polskich wędlin i makowca, który z rodzimych produktów został przygotowany na afgańskiej ziemi. Była to też dla zaczynającej swoją misję IX zmiany PKW Afganistan pierwsza okazja, aby spotkać się w swobodnej atmosferze i oderwać od codziennych zadań.

Chociaż święta Wielkanocne to szczególny czas, większość żołnierzy w Afganistanie nie mogła w te dni odpoczywać. Ppor. Piotr Sromala, dowódca 1. plutonu 2. kompani zgrupowania bojowego Alfa, wraz ze swoimi ludźmi, pełnił w te święta dyżur jako QRF ( z ang. quick reaction forces – siły szybkiego reagowania), a także patrolował rejon odpowiedzialności. Podobnie żołnierze z innych pododdziałów wykonywali swoje codzienne zadania, aby w innych zakątkach świata ich bliscy mogli spędzać święta bezpiecznie.

***

Tekst: ppor. Anna Wisłocka
Foto: ppor. Anna Wisłocka, Artur Weber