Pożegnanie księdza Waldemara

HrubieszówHorodło

Reklamy

Ostatnie trzy miesiące dla mieszkańców parafii w Horodle były niezwykle trudne. Najpierw wiadomość o chorobie ich kochanego księdza, potem z dużym napięciem oczekiwanie na wiadomości płynące ze szpitala o stanie zdrowia. I najsmutniejsza z możliwych informacji. Ksiądz Waldemar już nie wróci do nas, choroba wygrała a On odszedł do domu Ojca.

***

Późną nocą 7 listopada zmarł kapłan którego znałem jeszcze z czasów seminaryjnej formacji. Zawsze otwarty, radosny i uśmiechnięty. Kochający życie i niezwykle dynamiczny we wszystkich wykonywanych czynnościach. Podziwiałem w nim zawsze to, że był otwarty na drugiego człowieka i jednocześnie bardzo konsekwentny w czynnościach które wykonywał.

„Nawet gdy umarł głosił Chrystusa” – Słów kilka o zmarłym kapłanie ks. Waldemarze Kowaliku »

***

(…) Kiedy 3 lata temu przyjechał do Horodła z nominacją na wikariusza parafii, wiedziałem, że będzie wszystko w porządku, bo to przecież uczeń wielkiego mistrza śp. Ks. kan. Edwarda Kłopotka, którego znałem i szanowałem. Bez obawy mogłem zaraz pojechać na urlop, bo przyszedł kapłan młody, ale dobrze przygotowany i odpowiedzialny.

Z miejsca zabrał się do pracy, a było jej wtedy sporo. Młodzi ludzie wyczuli w nim bratnią duszę i naprawdę do niego garnęli się. Nasze obowiązki podzieliliśmy w ten sposób, że ja otaczałem opieką część parafian przychodzących do świątyni parafialnej, natomiast Ks. Waldemar został z mego nadania „proboszczem” w trzech kościołach dojazdowych. (…)

Mowa pożegnalna ks. Henryka Krukowskiego »

_________________________________________________

Hrubieszow LubieHrubie 2009