Stanisław Eugeniusz Bodes – Z cyklu „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego – część 25 „Bitwa pod Obertynem” – 22 VIII 1531 roku

Będziemy rozmawiać o bitwie, która została stoczona w Mołdawii, z którą Polska przez trzy wieki miała wiele kontaktów. Często były to wojny już od połowy XV, aż po XVII wiek, czasami zawierano także sojusze. Dziwne się wydaje, że dzisiejsza historia tak niewiele poświęca miejsca współczesnej Mołdawii, która leży, co prawda na uboczu, ale nie zaszkodzi nikomu poznać, choć trochę fragment dziejów tego państwa, które przez wieki graniczyło z Rzeczpospolitą.

Reklamy

 

Stanisław Eugeniusz Bodes

Z cyklu „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego – część 25

Reklamy

„Bitwa pod Obertynem” – 22 VIII 1531 roku.

Działo się to 484 lat temu!

 

Chciałbym, przy okazji wielkiego zwycięstwa polskiego dowiedzieć się czegoś więcej o wydarzeniu, o którym swego czasu było bardzo głośno?

 

– Jak zawsze wymagasz odemnie za dużo. Żeby namalować obraz, obok wiedzy ogólnej potrzeba do pokazania w miarę wiarygodnej historii, znać wygląd wszystkich uczestników historycznego starcia, broni, chorągwi, artylerii i ekwipunku wojskowego, czasami wizerunków postaci, które występują w zdarzeniu. Inne zadanie jest, gdy muszę odpowiedzieć na różne pytania, które wykraczają poza stereotypowe wiadomości. Wtedy muszę sobie przypomnieć, poszukać wśród książek, od nowa prześledzić historię przed i po scenach, które występują w obrazie. Jednak jest to dla mnie bardzo ważne, że mogę w ten sposób wzbogacić własną interpretację faktów, które nie są racjonalnie przedstawione i w pełni wyjaśnione. Jednak w tym miejscu pod Obertynem o bitwie wiemy bardzo dużo, także o głównych postaciach konfliktu i o samym przebiegu batalii.

 

Gdzie leży Mołdawia i jak to wyglądało w XVI wieku?

 

– W omawianym okresie państwo mołdawskie graniczyło z królestwem polskim na południu, tam gdzie leżało Pokucie, o które ciągle toczyły się wojny, a którego stolicą była Kołomyja. Mołdawia, to ziemie leżące między Dniestrem i łukiem Karpat, a na południu sięgające terenami do Morza czarnego i po deltę Dunaju. Za to na północy graniczyła z ziemiami Rusi Czerwonej i Podola, które w tym czasie należały do Rzeczypospolitej. Od zachodu graniczyła z Siedmiogrodem. Tylko przez pewne lata była krajem suwerennym. Na ogół musiała lawirować pomiędzy mocarstwami jak Polska i Turcja, potem jeszcze Węgrami Habsburgów, które chciały wykorzystać jej zasoby naturalne. Już w drugiej połowie XV wieku Mołdawia popadła w polityczną niemoc względem Turcji. Dlatego mogła czasami dzięki poparciu sułtana najeżdżać tereny należące do Polski i innych okolicznych ziem. Pokucie leżało pomiędzy Dniestrem, Karpatami i granicą mołdawską, to powiaty śniatyński i kołomyjski, a na dodatek od płd. – wschodu bez przerwy grozili Tatarzy i Turcy, którzy sukcesywnie posuwali się w głąb kraju zdobywając miasta jako kolejne bazy wypadowe, a także porty czarnomorskie. Wielka Porta chciała mieć wpływ na politykę kraju, poprzez obsadzanie na tronie posłusznych sobie hospodarów. Również ciekawie są dzieje w drugiej połowie XVII wieku, ale to historia już zupełnie inna, a jak ktoś zechce, ten znajdzie w wielu publikacjach właściwą odpowiedź i bardzo ciekawe materiały dotyczące tego zakątka Europy.

Losy Mołdawii były zwykle tragiczne, od południa oprócz Turków, Tatarów, Węgrów, Polaków, a także Kozaków Zaporoskich. Wszyscy dookoła grozili bez przerwy najazdami. Tak w tym czasie wyglądała sytuacja geograficzna, a z punktu militarnego wszyscy w każdym momencie starali się skorzystać z okazji i spróbować oderwać część kraju lub sobie, chociaż podporządkować. Tak czyniła Turcja, której co roku trzeba było płacić haracz. Władcą państwa był hospodar, który rządził despotycznie całym narodem. Zresztą przez całe półwiecze XVI wieku hospodarowie zmieniali się tak często, że nie sposób było trwale traktować wszystkie pakta, przysięgi i zobowiązania poszczególnych władców.

Jedynym pozytywnym wyjątkiem były rządy największego władcy Mołdawii, hospodara Stefana Wielkiego (1457 – 1504), który uczynił najwięcej dla swojej Ojczyzny i który w całej historii jest chyba jej największym bohaterem narodowym.

 

Jaka jest sytuacja przed bitwą, kt6o rządzi w krajach ościennych i kto będzie dowodził dwoma wojskami?

 

– Węgrami rządzi Jan Zapolya, którego wybrali sami Węgrzy z poparciem Turków, buntując się przeciw traktatowi wiedeńskiemu, który po śmierci króla Ludwika Jagiellończyka pod Mohaczem miał przypaść Habsburgom, którzy wysunęli arcyksięcia Ferdynanda. Czechy i Węgry stanęły w ogniu wojny domowej po elekcji arcyksięcia 16 XII 1526 roku. Turcją rządzi wtedy znany z serialu sułtan Sulejman Wspaniały, który podnosi znaczenie Turcji na kontynencie europejskim do wielkiego znaczenia. Wygrywając wiele bitew, oblega nawet Wiedeń w 1529 roku.

            W tym gorącym okresie na tronie gospodarskim zasiadł nieślubny syn Stefana Wielkiego Piotr Raresz, zwany Petryłą, który głosami bojarów i ludu (boerii şi tara) został hospodarem zaakceptowanym przez Turcję, której zgodził się płacić większy haracz – 10 tys. dukatów rocznie. Rzeczpospolitą Obojga Narodów rządzi w tym czasie król Zygmunt Stary. Wojna Turcji z Austrią mimo zmiennych losów, jednak Turcy poparli Jana Zapolyę, aż dziwne, bo nie trafiono celnie, bowiem to hospodar Piotr Raresz poparł Habsburgów, który miał w razie austriackiego zwycięstwa wielką ochotę na opanowanie węgierskiego Siedmiogrodu. Tak mniej więcej wyglądała sytuacja na południu Rzeczypospolitej.

 

Jak doszło do wojny polsko – mołdawskiej w 1531 roku?

 

– W tym czasie doszło do pewnego zbliżenia Polski z Habsburgami, mimo pokoju z Turcją. Wtedy to hospodar uzyskał zgodę (cichą) na zajęcie spornego Pokucia, co nastąpiło w 1530 roku. Na całym terenie nie było wojsk polskich, więc łatwo zajęto ziemie. Trzeba było pół roku żeby machina wojenna przygotowała siły zbrojne do odzyskania Pokucia. Uzyskano także zapewnienie Turcji, że nie poprze Mołdawian podczas wojny. Król Zygmunt I mógł bez obawy nakazać wkroczenie wojsk polskich do Pokucia w celu pozyskania krainy.

Głównym wodzem wojsk polskich został hetman wielki koronny Jan Tarnowski (1527), 43-letni wojewoda ruski, człowiek o wybitnych talentach wojskowych, który wydawał liczne artykuły hetmańskie, dbał o zaopatrzenie twierdz i wojska, wprowadzał także wiele innowacji i najbardziej nowoczesne metody walk.

             Doświadczenie miał bardzo duże, bowiem brał udział w bitwie z Moskwą pod Orszą (1514), służył pod królem Portugalii Manuelem w walce z Maurami (1518), wziął udział w ostatniej wojnie z Krzyżakami (1520), a także dowodził odsieczą dla obrońców Belgradu, który oblegali Turcy.

            W 1524 roku pod Komarnem rozbił zagon tatarski liczący kilka tysięcy. Teraz widać, z jakim to wodzem wojsko polskie miało pokonać o wiele większą armię hospodara. Mało tego, hetman dobrał sobie dobrych dowódców niższego szczebla i wielce doświadczonych rotmistrzów takich jak: Jan Mielecki, Bernard Prettficz, Mikołaj Sieniawski czy Marcin Trzebieński i wielu innych.

            27 lipca w Rohatynie hetman dokonał przeglądu wojska, które, mimo, że nieliczne, bo składało się tylko z 4452 jazdy i 1136 piechoty, razem 5648 ludzi, ale znakomicie wyekspediowanych. Większość żołnierzy pełniła od dawna służbę w obronie potocznej, co było równoznaczne z wielkim doświadczeniem.

 

Jak potoczyły się działania, zanim doszło do głównej bitwy z hospodarem Piotrem Rareszem?

 

– Zanim dojdzie do finałowej bitwy, wcześniej zaczną się walki pod Gwoźdźcem. Rozrzucone po Pokuciu załogi mołdawskie liczyły około 1200 jazdy, którymi dowodził perkułab czerniowiecki Tomasz Barnowski. Mołdawianie zaczęli koncentrować duże wojska, jednak ubiegli ich Polacy, gdy w 1300 koni w ciągu trzech dni wojska nasze przepędziły wszystkich najeźdźców. Chorągwie polskie po wykonaniu zadania wróciły za Dniestr. Jedynie rotmistrz Włodek pozostał z własną chorągwią na zamku w Gwoźdźcu. Hetman Jan Tarnowski ruszył z powrotem do Lwowa, jednak w drodze otrzymał wieści, że duże siły mołdawskie wkroczyły na Pokucie i obległy 200 żołnierzy rotm. Włodka. Było tych nieprzyjaciół aż 6 tys., co jak widać na tym tylko jednym przykładzie, jest to niezła różnica.

W dniu 18 VIII hetman przeprawił się przez Dniestr i po nocnym marszu uderzył z zaskoczenia. Rozbił oblegających, którzy stracili 2 tys. ludzi i w panicznym odwrocie odstąpili od zamku..

21 VIII przybył „starszy nad armatą” Jan Staszkowski z 12 armatami. Sądzono, że to wystarczająca nauczka i zarządzono powrót do kraju. Pierwszy nocleg wypadł pod Obertynem nad rzeczką Czerniawą. W nocy przybył goniec informując hetmana o wielkich wojskach mołdawskich z hospodarem na czele. Za klęskę w ostatnim boju pod Gwoźdźcem Piotr Raresz kazał winnych dowódców zakuć w kajdany.

 

Już niewiele czasu czeka nas od bitwy, o której będzie głośno w całej Europie, albo jeszcze dalej. Co się dzieje w ostatnich godzinach, zanim dwa wojska staną oko w oko?

 

– Hospodar dysponuje jeszcze 17 tys. wojska i liczną artylerią (50 armat). Większość tych sił, to wyłącznie jazda, której 10 tys. wysyła w celu powstrzymania Polaków. Może w tym miejscu warto wymienić strukturę wojsk mołdawskich, którego poszczególne formacje mają odpowiednie rumuńskie nazwy. Więc: chorągwie jazdy to (steagurile), roty piechoty (cetele). Hufiec jazdy (palcuri) składa się chorągwi, które liczą 1000 ludzi. Sama kawaleria dzieli się jeszcze na zawodowych drużynników (curteni), drużyny zawodowe złożone z wolnych chłopów, to (hinsari), którzy służą tylko dla łupów wojennych, są także zaciężni cudzoziemcy (joldul).  Wydzielona jazda, którą dowodzi zaufany hospodara portar suczawski Mihuła, stanęła w Gwoźdźcu nie zastając Polaków, bo rotmistrz Włodek połączył się już z hetmanem. Mołdawianie 21 VIII nie napotkali także wojsk polskich w Obertynie, ponieważ miejsce na obóz wybrano na wzgórzu 2 km dalej!       Założono warowny tabor, który tworzyło 300 wozów spiętych łańcuchami według prawideł z wojen husyckich. Bitwa stoczona dnia następnego, to popis mistrzostwa hetmana wielkiego Jana Tarnowskiego i wojsk polskich. W dniu 22 VIII od godzin rannych trwała wymiana ognia armatniego, co sugerowało, że Polacy chcą dotrwać do nocy i pod osłoną wozów bezpiecznie rozpocząć odwrót. W tym czasie hospodar wysyła sporą część swoich wojsk na drogę, która prowadzi ku Dniestrowi, więc drogą, którą będzie się cofać armia polska. Nakazuje atakować w tym przypadku tylną bramę obozu.

            Hetmanowi odpowiada taki scenariusz, a nawet utwierdza przeciwnika, że ten odgadł jego zamiary. Coraz więcej oddziałów mołdawskich przesuwa się do tylnej bramy blokując Polakom wszelkie próby otwarcia drogi.

 

Gdzie jest owo mistrzostwo, bo bitwa toczy się na razie w jednym miejscu oprócz ostrzału armatniego, którego pociski mają rozbić ścianę polskiego taboru?

 

– Tak, bo dopiero w drugiej fazie hetman Tarnowski ściągnął większość sił mołdawskich do walki z tyłu taboru, który bronił mniejszą częścią swojej armii. Po trzech godzinach najcięższe chorągwie jazdy rzucił do natarcia przez przednia bramę obozu polskiego. Szarża ciężkich kopijników rozerwała słabe wojska nieprzyjacielskie, zdobyto prawie wszystkie mołdawskie działa, które zaraz odwrócono i rozpoczęto ostrzał wroga. Całe skrzydło mołdawskie rzuciło się do panicznej ucieczki. Ciężkozbrojne rycerstwo uzbrojone w długie miecze brało odwet za ciągłe napaści na granicy, za klęskę bukowińską, za króla i dla sławy. Na próżno, zrozpaczony hospodar próbował zatrzymać Polaków starając się rzucić do walki tych Mołdawian, którzy byli na drodze do Chocimierza w kierunku Dniestru i jeszcze wyborową chorągiew (curteni domnului). Nic nie pomogło. Trwała rzeź hospodarowych ludzi, a gdy na drodze ukazał się dodatkowo oddział Hieronima Szafrańca (poczet 30 koni), przeciwnicy biorąc to za posiłki polskie rzucili się do ucieczki porywając rannego dwukrotnie hospodara.

 

Teraz dopiero widać mistrza w dowodzeniu?

 

– No właśnie, bronić własnych pozycji minimalną ilością wojska przeciwko dużym ściągniętym siłom, a uderzyć potężnie tam, gdzie przeciwnik jest słaby. 5 godzin trwająca bitwa zakończyła się wielkim pogromem całej armii mołdawskiej. Kilka tysięcy (3 tys.) uciekinierów utopiło się w bagnach Sołoniec, także potok, gdzie zginęło tyle ludzi przybrał odtąd nazwę „Krwawego Potoku”. W walkach wokół taboru naliczono 2746 ciał zabitych Mołdawian, a podczas ucieczki dodatkowo jeszcze 2 tys. Wzięto licznych jeńców, wśród których było kilku dygnitarzy, jak logofet Toader, zarządca ceł Petru Verişan i cześnik Popescul i 18 znacznych bojarów. Zdobyto wszystkie 50 armat, trzy chorągwie, a także wielką wasalną chorągiew państwową otrzymaną od sułtana na dowód zależności tureckiej, bogate łupy i setki koni.

 

To wspaniałe zwycięstwo?

 

– Ogromna radość zapanowała nad Wisłą z odniesionego zwycięstwa. Liczne utwory (panegiryki) np. Jana Dantyszka, posła na dworze cesarza Karola V w Brukseli. Wydano także tłumaczenie łacińskie (Lowanium). Także w Antwerpii wyszedł francuski przekład.

            Gratulacje na ręce króla Zygmunta nadesłali prawie wszyscy władcy europejscy. Swoje gratulacje nadesłał także Erazm z Rotterdamu. Muszę zdementować wszelkie pogłoski o tym, jakoby stop na dzwon Zygmunta pochodził z armat zdobytych pod Obertynem. Sam dawno temu myślałem, że tak było naprawdę. Jednak słynny dzwon został odlany już w 1520 roku, czyli 11 lat przed bitwą pod Obertynem. Na tym kończy się wspomnienie o bitwie, chociaż wojny będą trwały nadal do końca XVI wieku, a i potem Mołdawia przez cały XVII wiek będzie jeszcze nie jeden raz po naszej stronie.

 

Czy hetman Jan Tarnowski, którego sława zatoczyła kręgi w całej Europie pozostawił prze siebie oprócz pamięci, dowody swojego talentu?

 

– Hetman wielki koronny był jedną z najwybitniejszych postaci polskiego Odrodzenia, był też autorem „Rady sprawy wojennej” (Consilium rationis bellicae). Owa popularność przyniosła, że razem z królem Zygmuntem znaleźli się w dziele włoskiego historyka Pado Joviusa „Elogia virorum bellica virtute illustrium” (Wizerunki sławnych wodzów), które ukazało się we Florencji w 1551 roku. Cesarz Karol V chciał, żeby hetman Jan Tarnowski objął dowodzenie cesarskich wojsk w wojnie z Turkami, wszyscy, bowiem mieli hetmana za wybitnego eksperta w dziedzinie wojskowości.

            Przez wiele tygodni Jan Strazjusz towarzyszył hetmanowi w życiu codziennym, bez przerwy toczyli długie rozmowy na podstawie, których powstał traktat na temat wojny z Turkami (1595), który po łacinie brzmiał „Disputatio sapientissima de bello cum Turcis gerendo”, czyli (Uczona rozprawa o prowadzeniu wojny z Turkami).

 

Co powinniśmy uczynić, żeby pamięć o wybitnych Polakach i bohaterach przekazać następnym pokoleniom?

 

– To, co zawsze, jeśli mamy dać opór wewnętrznym nieprzyjaciołom pamięci o dawnych przewagach oręża polskiego, którego sława w owym czasie przekraczała wszystkie granice. Gdy słyszę współczesne brukanie dawnego państwa polskiego, jego bohaterów, którzy gdy przychodziła potrzeba nie szczekali jak kundle, tylko brali oręż do walki i stawali w polu przeciwko każdemu wrogowi, który pojawiał się na polskich granicach. Pamięć o tym zawsze łączyła dobrych i prawych ludzi dawniej, będzie też dzisiaj, a także w przyszłości, bo taka jest kolej dziedziczenia najlepszych cnót, które jeśli warunki są nieodpowiednie drzemią do następnych pokoleń, żeby któregoś dnia wybuchnąć kolejną narodową eksplozją jak to się cyklicznie powtarza, która powinna zmiatać wszystkie niegodziwości, którymi obrzucano najważniejsze świętości każdego wolnego narodu, a zwłaszcza jego najważniejszych tradycji, które wolnych ludzi wyróżniają. Po wielu latach wydaje się, że największe i najdłuższe zło, jakie można sobie tylko wyobrazić przyszło ze wschodu w postaci czerwonego utopijnego komunizmu i jego zbrodniczego ramienia, jakim był socjalizm. To najdłuższa w naszych dziejach tragedia, która po zadaniu Polakom olbrzymich strat w trakcie wojny i potem nie poniosła żadnej kary.

 

Nie mam w tej chwili innego pytania, bo po takiej odpowiedzi, nie mogę niczego więcej usłyszeć, najwyżej bardziej ostrą odpowiedź. Czasami dochodziliśmy do wniosku, że w naszych czasach za dużo różnych ludzi bezkarnie fałszuje historię i jeszcze bierze za to nagrody i różne wyróżnienia. Ciekaw jestem czy internauci są podobnego zdania. Na pewno młodzież tęskni za historyczną prawdą, która odsłania coraz częściej wydarzenia zakłamane i specjalnie spreparowane. Wśród różnych powikłań, jedno jest pewne, to Twoja działalność historyczna i artystyczna praca powinna bardziej być znana na terenie całego kraju?

 

– Wielu na pewno będzie podobnego zdania i będzie ich więcej z każdym rokiem, jak mogę to zaobserwować w licznych miejscach, trzeba tylko ustanowić nowe polskie prawa, które pozwolą społeczeństwu lepiej żyć we własnym kraju, chyba, że wśród nas zasiedlą się takie nowoczesne antypolskie mutanty, których czasami widzimy i słyszymy. Mamy wielki skarb, jakim jest nasza ponad 1000- letnia historia, to przecież wielka spuścizna, którą trzeba pielęgnować z największym taktem, bo to w każdym nowym pokoleniu główny obowiązek historycznego przetrwania.

 

Co przedstawia obertyński obraz, na którym widzimy rycerzy polskich?

 

– To polscy kopijnicy tego okresu, czyli ciężka jazda, która po wyjściu przez przednią bramę atakuje oddziały Mołdawian oraz ich artylerię, która w tym miejscu miała swoje stanowiska. Na pierwszym planie śmierć perkułaba suczawskiego. W dali uciekająca jazda hospodarska, a z lewej strony widoczni na drugim planie usarze, czyli lekka jazda, która potem zamieni się w ciężką husarię i najgroźniejszą polską jazdę w Europie.

 

Wśród letnich historii widzę piękny obraz z zimowym krajobrazem, gdzie widzimy podobnych rycerzy? Co robi w tym miejscu?

 

– To dalsza część wojny, bo walki na pograniczu toczyły się z przerwami nadal, aż do końca roku. Mimo wielkiej klęski hospodar wszystkimi siłami starał się odtworzyć swoje rozbite wojska. W 500 ludzi uderzyli na nasze zdobycze wtedy, gdy trwała już międzynarodowa mediacja, jednak Polacy odwetowo w przeszło 1000 ludzi uderzyli jeszcze raz na Mołdawian, ale zostali pokonani pod Tarasauti 14 II 1532 roku. W tym miejscu zawarto także 14 miesięczny rozejm. Postanowiłem pokazać ten obraz ku przestrodze i dla zmienności ludzkich losów oraz dlatego, że nikt takiej bitwy nie namalował, a także z racji innego spojrzenia na historię.

 

Pytanie końcowe jak zawsze dotyczy technicznych informacji.

 

„Bitwa pod Obertynem” – 22 VIII 1531, olej – płótno, form. 77×108,5 cm (1997) nr inw. 517

 

„ Obertyn – 1531”, ol. – pł. 69,5×60 cm (1984) nr inw. 214

 

„Bitwa pod Tarasauti” – 14 II 1532, ol. – pł., form. 64,5×75 cm (1996) nr inw. 475

 

„ Hetman Jan Tarnowski pod Starodubem – 1535”, ol. – pł. – 45×47,5 cm (1993) nr inw. 412

 

Chociaż zwycięstwo nie zostało w pełni wykorzystane, bowiem król Zygmunt I nie chcąc drażnić sułtana zabronił hetmanowi wkraczać na terytorium rdzennie mołdawskie. Jednak w latach 1533-1538 uparty hospodar P. Raresz będzie kilka razy próbował wziąć odwet. Wielkie zwycięstwo zawdzięczamy skoordynowanym działaniom wszystkich formacji jazdy, piechoty i artylerii na wzór zachodni jak też dzięki dobremu wyszkoleniu żołnierzy, którzy potrafili walczyć i improwizować w każdym miejscu pola walki. Prawie w każdym odcinku prezentujemy miejsce, gdzie dla wiecznej chwały w Warszawie na Pomniku Nieznanego Żołnierza wyryto na tablicy napis „Obertyn – 28 VIII 1531”

 

ps. Za kilka tygodni spotkamy się z polskimi ułanami pod Komarowem 31 VIII 1920 roku, by święcić największe zwycięstwo polskiej kawalerii XX wieku! Porozmawiamy także w odcinku specjalnym o Korpusie Obrony Pogranicza w 1939 roku, to KOP pierwszy stanął na drodze armii czerwonej i otworzył do najeźdźców ogień.



Zdjęcia: Zofia Bodes, Stanisław E. Bodes

Wywiad: Marek Ambroży Kitliński

Opracowanie: Stanisław E. Bodes i Marek A. Kitliński



 

Czytaj również – (Galerie):

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego, część 22: „Rokitna – 1915”

Stanisław Eugeniusz Bodes –„Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego – cześć 21: „Kircholm –  1605”

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego, część 23:„Waterlo – 1815”

Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego, część 24 „Talavera del-la-Reina 1809”

itd. do pierwszego numeru

 

Wydania specjalne – (Galerie):

Stanisław Eugeniusz Bodes – Z cyklu „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego – Wydanie specjalne cześć 6: Tatarskie najazdy „Bar – krwawa kolęda” 1666 r.

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom” – Dzieje Oręża Polskiego – Wydanie specjalne nr 5 – „W 100 – rocznicę wybuchu I Wielkiej Wojny Światowej” – 1914 – 1918.

itd. do pierwszego numeru