Stanisław Eugeniusz Bodes – Z cyklu „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” – Wydanie specjalne 2 – „Powstanie Styczniowe 1863 – 1864”

Z okazji wybuchu Powstania Styczniowego, które było najdłużej trwającym polskim powstaniem narodowym, pragniemy przypomnieć o bohaterstwie naszych przodków, którzy z bronią w ręku, a często i bez niej stanęli do walki z caratem. Mój rozmówca, to wytrawny znawca dziejów oręża polskiego malarz – batalista, który poświęcił się historii i walki w obronie niepodległości państwa polskiego.

Reklamy


Stanisław Eugeniusz Bodes

Z cyklu „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” – Wydanie specjalne 2.

„Powstanie Styczniowe 1863 – 1864”

 

Powstanie wybuchło 22 stycznia 1863 roku. Co pchnęło tysiące młodych Polaków do walki w tak trudnych warunkach?

 

– Przygotowania do powstania trwały od dawna mimo wielkich różnic wśród polityków i dowódców, którzy zgadzali się z opinią konieczności walki, ale widzieli ją w różnych wariantach. Istniało dość dużo grup i stowarzyszeń niepodległościowych. Jednak dwa główne obozy „Białych” i „Czerwonych” miały rozstrzygać o przyszłości Polaków. Wszyscy pamiętamy o masakrze demonstrantów na Placu Zamkowym 27 II 1861 roku. Cały właśnie 1861 rok był rokiem demonstracji, a 8 IV zginęło ponad 100 osób. Lecz największym powodem wybuchu powstania była perfidnie zarządzona branka młodzieży polskiej, właśnie tej najbardziej patriotycznej i radykalnej do rosyjskiego wojska.

To przesądziło, że tysiące młodych Polaków ruszyło do lasów z bronią, a nawet bez broni. To mi przypomina trochę „Powstanie Warszawskie” z 1944 roku, gdyż w jednym i drugim przypadku najbardziej wartościowa młodzież polska chciała walczyć o wolność i niepodległość Ojczyzny.

 

Czy istnieje porównanie tych pokoleń?

 

– Ależ oczywiście, tamta młodzież z 1863 roku, gdyby nie poszła do powstania, to i tak olbrzymia większość zginęłaby gdzieś na wysuniętych posterunkach carskiej Rosji, na dalekiej Syberii, w górach Kaukazu i w tysiącu różnych niebezpiecznych miejscach bez żadnego pożytku dla kraju.

Natomiast najpiękniejsza, najbardziej wrażliwa młodzież Powstania Warszawskiego i całego zbrojnego podziemia, gdyby nie walczyła za wolność i niepodległość, to jak czas pokazał, także zginęłaby w straszliwych warunkach z rąk sowieckich wyzwolicieli i miejscowych kolaborantów, tyle, że zamiast walki byliby pozbawieni broni i pozostawieni ze śmiercią w samotności. To byli wspaniali chłopcy, mężczyźni i bohaterskie dziewczyny, a o ich odwadze i niezłomnej walce następne pokolenia będą się uczyć na pamięć i niekoniecznie w szkołach, chyba, że program będą pisać patrioci. Bohaterom polskim za jedno i drugie powstanie wieczna chwała pokonanym, czyli „Gloria Victis”.

 

Widzę przed sobą reprodukcje Twoich powstańczych obrazów, które zrobiłeś, pokażemy je wszystkie, bo warto i zarazem chcę zapytać o bohaterów, których oglądamy?

 

– Malując poszczególne sceny nie sugerowałem się legendą różnych dowódców, ważne było dla mnie pokazanie bezimiennych bohaterów, którzy zasługują tym bardziej na pamięć, za walkę w trudnych warunkach, których tropiono zawzięcie niczym zwierzynę. Powstał przed laty niewielki obraz o śmierci w bitwie Dionizego Czachowskiego pod Wierzchowiskami, to wybitna postać powstania, która zasługuje jak mało, kto na miano „Bohatera”. Wykonałem już dawno akwarelę o śmierci włoskiego płk Francesco Nullo. Który poległ w pierwszej potyczce zaraz po przekroczeniu granicy. W ostatnim obrazie tego roku w bitwie pod Malinówką zobaczymy płk. Karola Krysińskiego, który sławę zdolnego i odważnego partyzanta zawdzięcza walkom, w których brał udział.

 

W 2013 roku brałeś udział w filmie dokumentalnym o księdzu Brzózce, rysując różne sceny z życia tego bohatera w powstaniu.

 

– Ks., Stanisław Brzózka, to stanowczo za mało znana postać. To generał i kapelan powstania narodowego, który był najdłużej walczącym powstańcem. Ujęto i zgładzono ostatniego powstańca dopiero wiosną 1865 roku. To dla potrzeb filmu „Bracia nie zasypiajmy sprawy” wykonałem kilkadziesiąt rysunków, które warto publicznie pokazać, bo razem tworzą pełniejszą historię bohaterskiego na Podlasiu księdza, który powinien być wzorem dla następnych pokoleń kapelanów.

 

Doszły mnie słuchy, że myślisz o obrazie z innym bohaterem, tym razem węgierskim, który zasłużył się polskiemu powstaniu.

 

– Ponieważ, jak się okazało, moje malarstwo batalistyczne o 1000 – letnich dziejach oręża polskiego ma bardzo międzynarodowy zasięg, dzięki temu będziemy w cyklu „Chwała Bohaterom” w wielu miejscach Europy, tam gdzie byli w przeszłości nasi żołnierze. To jest dla mnie niezwykle pasjonujące odwiedzać różne kraje w czasie i przestrzeni. Więc na hasło „Polak, Węgier dwa bratanki”, w tym przypadku nie tylko do wina i szklanki, ale przede wszystkim do szabli. Pamiętasz, że w listopadzie 2013 roku byliśmy z królem Stefanem Batorym pod Pskowem. Teraz bohaterem będzie płk Otto Esterhazy, którego umieszczę w głównej roli podczas walki o Miechów gdzie poległ. Warto taki obraz namalować i pokazać Węgrom, którzy co roku przybywają konno do Lublina na Wigilię Poetów i Ułanów. W narodowych mundurach podobnych do munduru, w którym wystąpi bohaterski pułkownik walczący w imię hasła „Za Wolność Waszą i Naszą”, a to hasło polskich patriotów, którzy bili się w rewolucji węgierskiej 1848 – 1849 roku. Spotkania takie zapoczątkował lubelski poeta Tadeusz Kwiatkowski – Cugow, z którym kiedyś wystąpiłem w historycznym programie telewizyjnym.

 

Czy byli jeszcze inni przyjaciele Polaków, którzy znaleźli się w powstaniu?

 

– O tak, w powstaniu razem z nami walczyli, Włosi, Francuzi, Niemcy, Węgrzy, Szwajcarzy. Generał francuski Francois de Rochebrune, dowódca słynnych Żuawów śmierci, dla których warto przeznaczyć nawet kilka obrazów. W znakomitym filmie „Powstanie 1863” występuje grupa Żuławów rekonstrukcji historycznej, świetnie się prezentująca, bardzo dobrze i z pełną wiedzą ubrana i uzbrojona. Wypada jak zwykle, gdy mowa o bohaterach wymienić tych, którzy swoje zasługi przepięczętowali często własną krwią. W dniu wybuchu powstania w zaborze kwaterowała 100 tysięczna armia rosyjska, której mogło się przeciwstawić około 20 tys. niedoświadczonych powstańców. Pod koniec walk wojsk rosyjskich było już ponad 390 tys. żołnierzy.

 

Jak wyglądali powstańcy i jak byli uzbrojeni?

 

– Najpierw należy wspomnieć o rejonach kraju objętych powstaniem, więc zgodnie z terytorium ubierano się w stroje regionalne, bo to było najtaniej i łatwo dostępne, potem przerabiano mundury rosyjskie na potrzeby różnych formacji. Była też moda powstańcza, która lansowała wizerunek walczącego bohatera. Więc na głowie rogatywka z narodową kokardą, otoczona barankiem, półkożuszek zapinany z węgierska na pętlice, szerokie wygodne spodnie wpuszczane w długie buty. Podobnie było z modą powstańców warszawskich i całą polską konspiracją. Trencze, kurtki i spodnie tzw. bryczesy do butów z cholewami (oficerki) a po wybuchu powstania, hełmy niemieckie z opaską biało – czerwoną, zdobyczne maskujące panterki, spodnie i wysokie buty i oczywiście broń zdobyczna, słynne i pożądane schmeissery, bergmany, czy steny ze zrzutów. Jak widzisz mimo wielkiej różnicy czasu, tradycja pozostaje ta sama i podobne prawa rządzą ludźmi, którzy porywają się do rzeczy wielkich. Z motyką na słońce, jak mówili cyniczni i wrodzy krytycy, sami jednak siedząc w ciepłych i bezpiecznych domach. Wszystko zależy od szacunku dla ludzi, współrodaków, którzy poświęcili się dla Ojczyzny. Pamięć o tych bohaterach, to rytuał tylko dla wybrańców. W numerze „Gazety Polskiej” w artykule Pawła Paliwody, który pisze, że u jego cioci na balkonie flaga polska, co roku wisi od 1 sierpnia przez 63 dni, to dokładnie tyle, ile trwało „Powstanie Warszawskie”. To niezwykle prawe, a także wzruszające i warto, żeby taka postawa znalazła wielu naśladowców i to nie tylko wśród rodzin herosów powstania.

 

Pewnie znasz z imienia i nazwiska wielu obcokrajowców sympatyków, przyjaciół czy ochotników w licznych oddziałach powstańczych?

 

– Wśród wielu dowódców powstania, którzy się wyróżnili, bardzo często to byli oficerowie z wojska carskiego polskiego pochodzenia, to oni tworzyli najlepszą kadrę oddziałów, ale trzeba koniecznie wymienić licznych ochotników z za granicy, którzy wspomagali powstanie biorąc bezpośredni udział w walkach. Francuzi Ivan Ami Chabriolle (zginął), Moreau, d’Albin Ganier – były żołnierz Legii Cudzoziemskiej, Emil Faucheux, Edmund Callier, Henry Soudeix, Stanislao Bechi (rozstrzelany, nie pozwolił sobie zawiązać oczu). Chorwat kpt. Saint – Zegga, Węgier Edward Nyary, biła się bardzo dobrze kompania Niemców.

Także dość dużo w powstaniu znalazło się oficerów i podoficerów rosyjskich, którzy brali czynny udział w bojach czy jako sojusznicy w konspiracji, ratując nieraz schwytanych powstańców. Sztabskapitan, Andrzej Potiebnia, oficer rosyjski Paweł Suzin, Bałakow, wachmistrz Zacharczenko Kozak z Kubania, który aż z nad Morza Czarnego szedł Polsce na pomoc, Jakow Lewkin, kozak (którego rozstrzelano), Uragan Podchołuzin, czy Bezkiszkin, Antoni Trusow student z Moskwy, Iwan Powłow, którego stracono w Radomiu. Na koniec płk Suchonin bardzo szlachetny człowiek, którego gubernator Berg pozbawił szlachectwa (a nie miał prawa), wszystkich orderów, zdegradował do szeregowca, a potem został zabity i potajemnie pochowany na cmentarzu w Iłży.

 

Ilu tak naprawdę walczyło powstańców?

 

– Są różne liczby podawane przez różnych historyków, jednak większość się zgadza, że w 1863 roku na terenie zaboru rosyjskiego ciągle walczyło i było pod bronią około 20 – 30 tys. powstańców, ale należy podkreślić, że przez powstanie 1863 – 1865 przewinęło się ponad 300 tys. ochotników. Szczególnie zabór austriacki był podatny na ciągłe przekraczanie granicy w obie strony. Często się zdarzało, że oddziały powstańcze dobrze wyekwipowane i uzbrojone przechodziły przez kordon walczyły z Rosjanami, a potem rozbite lub po wyczerpaniu ludzi i zapasów wracały z powrotem, by po pewnym czasie wrócić znów do walki. Miało to dobre, ale i złe strony, bo żołnierz powstańczy zbyt łatwo po nieudanej akcji powracał w bezpieczne miejsca. Jednak, co by nie mówić, to zabór austriacki ułatwiał przerzut licznych oddziałów powstańczych, broni i zaopatrzenia, a na koniec przewożono rannych, którym zapewniano opiekę i pomoc, gdyż Rosjanie wszystkich rannych najczęściej mordowali. Złapanych powstańców po parodii procesów najczęściej wieszano publicznie na postrach. Często rozstrzeliwano, lecz nie zmienia to faktu, że liczni bohaterowie ciągle zadawali straty Rosjanom. Tych najbardziej wyróżniających się powstańców warto wymienić:

Józef Hauke – Bosak, Marcin Borelowski „Lelewel”, Karol Kalita de Brenzenheim „Rębajło”, Dionizy Czachowski, Zygmunt Chmielewski, Bronisław Deskur, bracia Bogusław i Julian Ejtminowicze, Adam Grekowicz, Jan Jeziorański, Antoni Korytyński, Marian Langiewicz, płk Edmund Różycki d-ca jazdy wołyńskiej, Edmund Taczanowski, Konrad Bończa Tomaszewski, Walery Wróblewski, Zygmunt Sierakowski, Zygmunt Padlewski.

 

Oprócz ks. Brzóski działali czynnie także inni księża, czy znasz takich?

 

– Oczywiście, pierwszy był ks. Piotr Ściegienny, który dał przykład, że można służyć Bogu, ale i Ojczyźnie bardziej ofiarnie. Ks. Maksymilian Terejwa podobnie, jak ks. Brzózka walczył zbrojnie, a po ujęciu przez Moskali, został skazany na śmierć, ks. Antoni Mackiewicz (litewski Mackievicius) oraz kleryk Stasiukiewicz. Nawet w czasach współczesnych byliśmy świadkami podobnej bohaterskiej działalności, jaką wykazał się ks. Jerzy Popiełuszko. W ten sposób historia zatoczyła koło.

 

Co można dodać na zakończenie naszej rozmowy o Powstaniu Styczniowym?

 

–  Chyba to, że kolejne duszenie przez zaborców swobód polskich nie na wiele się zdało, o czym świadczą Legiony Piłsudskiego, odzyskanie niepodległości, okupacja niemiecka i sowiecka, które mimo olbrzymich zniszczeń, przegrały z postawą narodu polskiego, który Wolność i Niepodległość Ojczyzny ma wpisane w swoją metrykę. Zresztą klęska powstania, straty osobowe i materialne, chociaż bardzo bolesne zamiast zamrozić wszelkie myśli o niepodległości, tylko je bardziej wzmocniły, wzrosła na długie lata świadomość narodowa i poczucie wspólnoty wśród różnych grup społecznych.

 

Jak przebiegało Powstanie Styczniowe w naszym regionie, bo wiemy przecież o wielu powstańcach powiatu hrubieszowskiego?

 

–  Były takie wydarzenia, jak choćby bitwa pod Mołożowem z 18 V 1863 roku, w następstwie, której Kozacy i wojska rosyjskie po znalezieniu rannych powstańców we dworze całą rodzinę właściciela, wszystkich mieszkańców zamordowano i spalono razem z budynkami. Dysponuję pełną dokumentację bitwy, którą można namalować. Okazało się, że jesienią 1863 roku istniał także hrubieszowski oddział Józefa Junoszy, znajomy mi dr Jacek Feduszka z zamojskiego Muzeum pisze o bitwie pod Starą Wsią z 18 I 1864 roku, warto i ten temat uwiecznić w obrazie, zwłaszcza, że posiadam portret dowódcy 100-osobowego szwadronu powstańczego, którym był płk Wojciech Komorowski. Zimowa aura pasuje mi pod każdym względem do obrazu, który może powstać w szkicu natychmiast. Tak naprawdę nic nie usprawiedliwia współczesnych, że z różnych przyczyn zapominają o bohaterach przeszłości. Już widzę oczami grupę konnych i pieszych w obrazie „Powstańcy Junoszy z Hrubieszowa”, których mogę do historii powstania dodać jeszcze w jednym bohaterskim epizodzie. Warto czasem taką bliską nam bitwę odtworzyć w obrazie. Mogę dodać, że po przestudiowaniu ikonografii powstania oprócz własnego obrazu „Hrubieszów – 6 dni wolności 1863” nie znalazłem żadnej innej ilustracji z walk 1863 – 1864 roku na naszym terenie. Widać zatem, jak ważne są takie obrazy z historii naszego miasta, powiatu czy regionu. W wydaniu specjalnym napisałem, że mieszkamy w historycznym miejscu, a liczni przodkowie nasi, także podczas ostatniej wojny i po jej zakończeniu pozostawili po sobie jak najlepsze wspomnienia o czasach konspiracji i bohaterskich walk.

 

Spis obrazów zamieszczonych poniżej:

– „Odbicie skazańców”

– „Incydent graniczny”

– „Zasadzka powstańcza”

– „Potyczka pod Chruśliną 4 VIII 1863”

– „Salicha – 1863”

– „Śmierć Dionizego Czachowskiego pod Wierzchowiskami 1863”

– „Ludzie szakale”

– „Zesłańcy w drodze na Sybir 1864”

– „Na stoku Cytadeli – 1865”



Czytaj również – (plus Galerie):

Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 1 – „Lwów 1675”

Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 2  – „Wiedeń 1683”

Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 3 – „Koronowo 1410”

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 4  – „Psków 1581”

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 5: „Hohenlinden 1800” 

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” – Wydanie specjalne – „Hrubieszów”

Stanisław Eugeniusz Bodes – „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” cześć 6: „Byczyna 1588”



ReprodukcjeZofia Bodes

Wywiad: Marek Ambroży Kitliński

Opracowanie: Marek A. Kitliński i Stanisław E. Bodes