Vis Maior – nowy zespół muzyczny z Hrubieszowa

Podczas koncertu charytatywnego z okazji WOŚP, na scenie HDK oprócz licytacji prezentowały swoje umiejętności grupy taneczne, soliści i zespoły muzyczne. W tej ostatniej grupie ostrą muzyką i mocnym wokalem zaprezentowali się młodzi członkowie zespołu Vis Maior. Mnie się podobało i jak słyszałem oraz widziałem po reakcji – wielu obecnym też, więc przeprowadziłem wywiad z solistą grupy Radkiem Łukasiewiczem.

Reklamy

Wywiad z Radkiem Łukasiewiczem, solistą Vis Maior.

 

1. Vis Maior tworzą …?

– Zespół Vis Maior to na dzień dzisiejszy trzech licealistów:

Gitarzysta – Kajetan Pańsko,

basista/gitarzysta – Dawid Kowalik

i ja czyli Radek Łukasiewicz – vocal.

Chcielibyśmy powiększyć nasze grono o jakiegoś perkusistę, jednak ze względu na to, że trudno kogoś takiego znaleźć, ostatnimi czasy prosimy kolegę Konrada Magdziaka, żeby występował z nami na koncertach, ale jest to dla niego raczej zajęcie dorywcze, bo na co dzień gra w zespole De Jebs.

 

2. Od kiedy istniejecie, pomysłodawca, skąd nazwa?

– Istniejemy właściwie około roku, wszystko zaczęło się na początku 2012, kiedy Szymek Kwiatkowski i Kajtek Pańko postanowili pozbierać jakąś nieokreśloną bandę ludzi i zrobić zespół. Było nas wtedy co najmniej kilkunastu, z czego większość nie miała nic wspólnego z muzyką. Po jakimś czasie wyrosła z tego konkretna grupa, z którą zagraliśmy nasz pierwszy występ na konkursie Scena Dla Ciebie w HDK, od razu zgarniając Nagrodę Publiczności. Z tego składu po pewnym czasie pozostałem ja i Kajtek, reszta poszła w swoją stronę, trochę później dołączył Dawid i tak już zostało.

 

3. Styl proponowanego przez Was repertuaru, brzmienia?

 – Gramy głośno, hałaśliwie, raczej nie przywiązujemy wagi, aby to się mieściło w jakichś kanonach konkretnych gatunków.

 

4. Jak jest lub będzie z własnym repertuarem?

– Tworzymy swoje utwory, mamy kilka pomysłów, trzy z nich zaprezentowaliśmy podczas ostatniego finału WOŚP. Wciąż pracujemy, aby to coraz bardziej poszerzać i robić nowe rzeczy.

 

5. Ważniejsze wykonywane przez Was utwory to …?

– Trudno powiedzieć. Przede wszystkim chcemy grać, to co sami stworzyliśmy, jednak w naszym repertuarze często pojawiają się covery, najczęściej są to „Another brick in the wall” i „Hej Kobieto” SnL.

 

6. Skąd wasze zainteresowania tego typu muzyką?

– Jakiego typu? Nie chcemy być określani jako grupa wykonująca dany gatunek. Nie staramy się też kogoś konkretnego naśladować, nie wiem, czy to czego sami słuchamy ma jakiś wpływ na to, co tworzymy.

 

7. Gdzie udało wam się już zaprezentować publiczności??

– Jak dotąd graliśmy tylko w Hrubieszowie, ale chcielibyśmy pojechać gdzieś poza granice naszego miasta.

 

8. Podczas waszego występu dla WOŚP, chłopcy przed sceną tańcząc – walcząc okazali dla was akceptację, z widowni słychać było oklaski, okrzyki, co Wy na to?

– To jest strasznie miłe, kiedy publiczność jakoś reaguje, a w Hrubieszowie jest to niesłychanie rzadkie, więc tym bardziej cieszy każda osoba, która bawi się przy naszej muzyce. Przede wszystkim jednak, nie gramy po to żeby nas chwalono, czy oklaskiwano, dla nas liczy się tylko muzyka, to, że chcemy razem grać. Jak ktoś chce tego słuchać, bardzo nas to cieszy, jeśli nie – trudno, zdarza się.

 

9. Wasi muzyczni idole zagraniczni czy polscy, to?

– Myślę, że każdy musiałby indywidualnie odpowiadać na to pytanie. Ja mogę powiedzieć ze swojej strony, że nie mam jakiegoś konkretnego idola wśród zagranicznych muzyków, może dlatego, że słucham przede wszystkim polskiej muzyki rockowej. Na tym polu największym autorytetem i wzorcem dla mnie jest Litza (Luxtorpeda, Arka Noego, KNŻ, 2Tm 2,3). Facet nie boi się robić i mówić rzeczy, które wielu ludziom się nie podobają. Z tych też względów bardzo szanuję pana Tomasza Budzyńskiego z Armii, całą Luxtorpedę, 2Tm 2,3 i wiele innych grup i osób, które mają odwagę. Nawet bardziej niż za muzykę, cenię ich za to, że nie boją się mówić w swoich utworach prawdy, że przyznają się do swojej prawdziwej, głębokiej wiary, co w naszych czasach wcale nie jest łatwe.

 

10. A może spróbujecie przystąpić do jakiegoś konkursu?

– Korzystamy z każdej okazji, żeby grać. Będziemy o tym myśleć na bieżąco.

 

11. Jakieś inne zainteresowania, hobby?

– Znów każdy by musiał powiedzieć indywidualne. Każdy z nas robi co innego, to co nas łączy to muzyka, więc w zespole na niej się skupiamy, nie szukamy wspólnych pasji na siłę.

 

12. Skąd macie instrumenty, trochę kosztują?

– Ja mam trochę łatwiej, bo w porównaniu do gitar i całego sprzętu Kajtka i Kowala, wychodzę całkiem nieźle finansowo z moim mikrofonikiem. Tak już jednak jest, że w muzyce najpierw trzeba zainwestować, a i tak nigdy nie wiadomo, czy to się kiedykolwiek zwróci. Jak na razie dla nas to przygoda, a nie sposób na zarabianie pieniędzy.

 

13. Gdzie ćwiczycie?

– Teraz zimujemy w HDKu, gdzie próbujemy raz w tygodniu. Jak jest ciepło, to zaszywamy się w domku rodziców Kajtka z daleka od miejskiego zgiełku.

 

14. Co o waszej muzyce mówią rodzice, nauczyciele, koleżanki czy koledzy?

– Każdy pewnie co innego. Gdy rozmawiają z nami, to raczej chwalą, bo w sumie, co mają mówić. Krytyki się nie boimy, znamy swoje wady i zalety, ale tak naprawdę jakieś negatywne głosy, to zdecydowana rzadkość. Może to brak odwagi u ludzi, z którymi mamy kontakt, a może po prostu podoba się to co gramy i nie ma co krytykować? Mam nadzieję, że to drugie.

 

15. Ten rodzaj muzyki, raczej wymaga odpowiednich strojów, makijażu, zadymy na scenie, itp. myślicie o tym?

– Najważniejsza dla nas jest muzyka. Ludzie idąc na koncert artysty nie oczekują widowiska, tylko dobrej muzyki. Wydaje mi się, że jakimiś takimi zabiegami, robieniem show, ludzie chcą zamaskować swoje braki, niedociągnięcia. Ja, mając raczej świadomość swojej artystycznej i scenicznej małości, nie potrzebuję robić nie wiadomo czego, żeby sprawiać lepsze wrażenie. Albo nas biorą takimi jakimi jesteśmy, albo niech nie biorą wcale.

 

16. Twój tato Robert był nawet medalistą Mistrzostw Polski Juniorów w chodzie sportowym, próbowałeś?

– Medalistą, nawet złotym (mak – brązowym). Ja nigdy nie trenowałem żadnej dyscypliny tak na poważnie. Ze sportem najczęściej spotykam się na WFie i w telewizji, chyba że od czasu do czasu koledzy wyciągną mnie na gałę, ale słabo gram i wolę się wymigiwać. Wolę inne zajęcia ruchowe: kajaki, łyżwy, gry terenowe, piesze wędrówki: właśnie wróciłem z Bieszczad z najbardziej chyba ciężkiego i wymagającego wypadu w moim życiu, gdzie miejscami po pas w śniegu przedzieraliśmy się przez góry, śpiąc po drewnianych, zimnych bacówkach i jedząc byle co. Tak najbardziej lubię wypoczywać, to mi daje wielką radość i satysfakcję.

 

17. Kiedy i gdzie będzie można Was w najbliższym czasie posłuchać?

– W najbliższym czasie będziemy zajęci szukaniem perkusisty i ćwiczeniem przed pierwszymi naszymi kroczkami w studio nagraniowym, zobaczymy jak to wyjdzie.

 

 Dziękuję za odpowiedzi – mak

– A ja Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam 🙂

Radek Łukasiewicz

 

Wikipedia

Siła wyższa (łac. vis maior, ang. Act of God – „Wola boska”, fr. force majeure) – ogólne określenie przyczyny sprawczej zdarzenia o charakterze przypadkowym lub naturalnym (żywiołowym), nie do uniknięcia, takiego, nad którym człowiek nie panuje (vis maior, quae humana infirmitas resistere non potest).

 

 

Wywiad i opracowanie – Marek A. Kitliński (mak)

Na zdjęciu – Vis Maior podczas występu na scenie HDK dla WOŚP – 2013.