Wywiad z Andrzejem Kołodziejem – piłkarskim wychowankiem Unii Hrubieszów!

Dzisiaj, już czterdziestolatek, piłkarski wychowanek Unii Hrubieszów, często uśmiechnięty, wielce sympatyczny Andrzej Kołodziej, występujący w renomowanych klubach, które doceniały jego wysokie umiejętności i zaangażowanie. Trenował i rywalizował, chciał jeszcze, była szansa w zagranicznym klubie, niestety ciężka choroba pokrzyżowała plany. Serce, które krwawi, nie zmniejszyło miłości do piłki, jest czynnym trenerem i… i jak mówi – będzie nadal!

Reklamy


Wywiad z Andrzejem Kołodziejem

 

Mak – Proszę przypomnieć, kiedy i u kogo rozpoczął pan treningi w Hrubieszowie?

– Zaczęło się wszystko jak miałem 9-lat sukces reprezentacji Polski, jakim był Brązowy medal na Spania 82, wtedy kolega z podwórka Darek Męka, grający w Unii zaprowadził mnie na organizowany przez klub nabór młodzieży prowadzony przez Itr. Mariana Cisło. Pamiętam, że byli to chłopcy o 2-3 lata starsi, a ja ich wszystkich pokonałem w slalomie piłkarskim i żonglerce.  

 

Kto jeszcze z panem zaczynał wówczas przygodę piłkarską z zawodników?

– A m.in.: Andrzej Kamiński, Sławomir Janik, Radosław Korkosz, Artur Marciniak, Piotr Wierzbicki, Mariusz Wesołowski.  


Grał pan również w kadrze województwa zamojskiego w Pucharze im. Wacława Kucharka?

 

 Było to w sezonie 1988/1989 a zajęliśmy IV-miejsce w Polsce. Trenerami kadry byli: Roman Nowosad, Jerzy Mikulicz i Waldemar Sękowski. Wyróżniającymi się zawodnikami byli: Robert Matwiej, Tomasz Wlaż,Piotr Wierzbicki (Unia), Mariusz Selech. W pokonanym polu zostawiliśmy Tarnobrzeg 3-2, w ćwierćfinale Radom u siebie 1-1 a na wyjeździe 2-2, półfinał Legnica 3-1 u siebie i 0-3 w Legnicy i … i zamiast grać Finał przed meczem Reprezentacji Polskiej z Holandią przegraliśmy w finale pocieszenia o 3 miejsce z Białymstokiem 0-1, zajmując właśnie, to 4 miejsce. Finał: Łódź – Legnica 3-1.  


Debiut w I zespole Unii Hrubieszów nastąpił?

–  Z Ładą Biłgoraj 1-0 (bramka – Radek Korkosz) w 1994. Trenerem był Mirosław Nowak.  


Sukcesy z I Unią?

– Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim w 1994 r. Awans do III ligi piłkarsko, a przy zielonym stoliku odebrany (do dzisiaj nie wiem, o co chodziło)  


Kto się w Unii wówczas wyróżniał?

– Andrzej Giz, Janusz Kościowski, Sławomir Janik, Mariusz Bednarz, Marek Koza, Andrzej Kowalczuk.  


Pańscy trenerzy w Unii?

– Marian Cisło, Marian Kozielski, Mirosław Szuper, Mirosław Nowak, Jan Paczała.


Pamięta pan działaczy Unii?

– Jan Lebiedowicz, Bogusław Lachowicz.


Kopnął pan piłkę z boiska tak, że wylądowała w Huczwie?

– Akurat mi się nie udało, ale były zabawne historie, że trzeba było przebiec przez most i ratowało się z dwóch stron gałęziami, niestety, niektóre piłki odpłynęły z nurtem.    


Hrubieszowski stadion był dla pana…?

– Realizacją mojej życiowej pasji, która trwa do dziś!  


Jakich hrubieszowskich szkół jest pan absolwentem i jak ten okres pan wspomina?

– SP nr 1 w Hrubieszowie –  klasy 1-3, następnie SP nr 3 klasy 4-8. Na ukształtowanie mnie jako sportowca największy wpływ miał okres w klasie sportowej, pod nadzorem wspaniałej wychowawczyni Pani Jolanty Pawlik oraz ówczesnego nauczyciela W-F p. Mariana Cisły. Osoby te swoją postawą radami, kształtowały we mnie postawy sportowca!  


Sportowe tradycje rodzinne …?

– Mama wspominała mi mojego wujka Mariana Burdę, że grą i mądrością przypominam Go. W późniejszym okresie, to potwierdził mój Teść Jan Lebiedowicz. Siostra Agnieszka uprawiała LA (chód sportowy) z dobrym skutkiem wygrywając kilka zawodów, a  wujek Wiesiek Burda grał też w Unii.  


Dlaczego pan opuścił Hrubieszów?

–  Sukces z kadrą wojewódzką sprawił, że dostałem propozycję przejścia do Hetmana Zamość i skorzystałem z tego, po pół roku pobytu zostałem powołany przez trenera Jana Złomańczuka do szerokiej kadry III ligowca, w której spotkałem się z dwoma wychowankami Unii Hrubieszów Mariuszem Bednarzem i Robertem Szalą. 


Proszę powiedzieć o występach w Hetmanie Zamość?

– W Hetmanie spędziłem 6 lat, w tym okresie trenerami byli:  Jan Złomańczuk, Stanisław Gielarek, Włodzimierz Gąsior, Wiesław Wieczerzak, Zbigniew Pająk, Waldemar Sękowski, Dariusz Herbin, Zdzisław Prejbusz, Eugeniusz Hałon. Naszym sukcesem był awans do II ligi oraz 3xPuchar Polski na szczeblu wojewódzkim. Przyjemnie było grać z takimi zawodnikami jak: Józef Dankowski, Janusz Dec, Robert Szala, Władimir Kobzew, Grzegorz Płoszaj, Jacek Wiedeń, z którym ćwiczyłem w parze, dobry motywator, Andrzej Kucharski i Mariusz Pliżga ( talent, Ala dzisiaj Messi, nie wierzę, że Mały nie zagrał nigdy w Ekstraklasie) . 


W Stal Tłoki Gorzyce?

– Stal Tłoki Gorzyce roczny kontrakt,  który z sentymentem wspominam. Trener Stanisław Gielarek, a kolegami Piotr Bożyk, Bogdan Waliszewski, Mirosław Radłowski, Sławek Grębowiec i ekipa Mielecka: Zygmunt Tworek, Hono, Artur Garbacki, Józek Sulich oraz ekipa Stalowa Wola, Mariusz Złotek, Janusz Wydra, Janusz Captain, Zenon Krówka, asystent .Bogdan Bogucki – człowiek orkiestra, ekipa Gorzycka i Kibice, wspaniały klimat.

  

W Granica Chełm?

– Granica Chełm, piękny rok, Trener Stanisław Cybulski, zawodnicy, m.in.: Władek Kuraś, Dariusz Bartoszewski, Paweł Dwojcyn, Robert Kasperek, Jacek Płoszaj, Adam Mazurek, Ekipa Chorzowsko – Sosnowicka, byli w wojsku. 

 

Lublinianka?

– Lublinianka fajny Rok!!! Trener Roman Dębiński i Zygmunt Kalinowski, koledzy: Grzegorz Komor, Arek Bryda, Marcin Mańka, Zbigniew Grzesiak, Marcin Kubiak, Grzesiek Brzozowski i Poleszak, Piotr Bielak, Rafał Dębiński pierwszy raz w Lublinie króluje Lublinianka.

 

Motor Lublin?

–  Kolejne podejście Motoru, z którym jadę na obóz, szykuje się super ekipa z wychowankami Unii Hrubieszów – Ja i Krystian Okoniewski i tacy zawodnicy jak: Garwoła, Syroka, Gutek, Maziarz, Ptaszyński, trener Brzozowski, niestety tydzień po obozie następuje zmiana trenera i wszystko spaliło, temat Motoru został zamknięty.  

 

No i SG Niederkail (Niemcy)?

– Do SG Niederkail zabiera mnie tam kolega z Lublinianki Bartek Zieliński, tylko jeszcze przed wyjazdem miałem zaklepany zabieg rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. Rehabilitacja przebiegła pomyślnie, wszystko idzie w dobrym kierunku treningi, mecze sparingowe, ale organizm nie wytrzymuje, trafiam do szpitala z gorączką,  gdzie się okazuje po badaniach, że mam bakterie gronkowca złocistego, która zaatakowała zastawkę aortalną i potrzebna będzie operacja na otwartym sercu. Wszystko przebiegło pomyślnie, we wszystkim wspierała mnie moja żona Madzia.  Powrót do Polski, szkoda, że tam nie trafiłem kilka lat wcześniej.

 

Zarobił pan coś na tym graniu?

– Zarobić na piłce, to trzeba grać w Klubie 1-szej piątki ekstraklasy, ale nie było, aż tak źle, dało się wyżyć.

 

Ulubiona pana pozycja na boisku?

–   Środkowy pomocnik, środkowy obrońca.  

 

Najpiękniejsza lub decydująca strzelona przez Pana bramka?

– Najpiękniejszy, to w drużynie juniorskiej Hetmana w turnieju Poświaty w samo okienko, a zarazem najcenniejszy, bo dał zwycięstwo w turnieju. Drugą, taką najcenniejszą bramką była z meczu o awans do III ligi z Unią, tylko nic nie dał, pamiętam pół stadionu w Chełmie wstało…!!!  

 

A kiks?

– O, kiks nie, zdecydowanie nie!

 

Dlaczego pan zakończył karierę zawodnika?

– Cóż Serce nie dało rady. 


W jaki sposób uzyskał pan uprawnienia instruktorskie?

– Zgłosiłem się na AWF-Warszawa, gdzie są takie kursy przeprowadzane.  

 

W jaki sposób rozpoczęła się pana kariera trenerska?

– Kluby starają się, żeby zajęcia prowadzili zawodnicy grający w klubie, którzy są związani z otoczeniem a przy tym mogą więcej zarobić, tak też było ze mną, szkoląc dziewczęta i chłopców w Legionie Tomaszowice.


A w KS Ursus Warszawa …?

– W Ursusie, na którymś z meczy zauważył mnie kolega z gry w Hetmanie Jacek Lesiak obecny prezes klubu proponując pracę z II zespołem Ursusa seniorów. Wynik sportowy pokazał, że zostałem również asystentem Marka Krzywickiego w I-szej drużynie, z którą wywalczyliśmy awans do III ligi Łódzko-Mazowieckiej.Niestety okupiłem go drugą operacją serca, ponieważ pękła mi biologiczna zastawka wstawiona w Niemczech, ale kardiochirurdzy z Anina dali sztuczną i odpukać jest wszystko okey.

 

Sukcesy z tymi zespołami?

– Z pamięci, to tylko wynik sportowy Legionu był na poziomie, dobrzy Trenerzy, zawodnicy, którzy naprawdę stanowili kolektyw w gazetach pisano ” piłkarscy Janosiki”. Trenerzy: Dębiński, Sadowski, Komor no i Kier Górecki, człowiek, który jak by miał fortunę, to za klub by ją oddał a wyróżniający się zawodnicy to m.in.: Kubiak, Mazurek, Szewczyk, bracia Sebastianiukowie, Fokin, Kubala i Wojtek Białek.  

 

Obecnie prowadzi pan zespół rocznik 2001, jak idzie?

–  Tak, pracuję z rocznikiem 2001, na razie, to tylko Legia jest od nas lepsza, ale chłopcy chcą pracować i to jest najważniejsze,  co cię nie zabije, to cię wzmocni,  jestem dla nich żywym przykładem.  

 

Występujący zawodnicy w I drużynie Ursusa Warszawa, to zawodowcy, czy dodatkowo pracują?

– Młodzi uczący się mają stypendia, a ci, co pracują, dodatkowo etaty.  

 

Jest pan również członkiem Zarządu Ursusa Warszawa, więc, jak się działa?

– KS Ursus, to inna bajka, III siła w Warszawie, Zarząd dba oto, żebyśmy odpowiednio szkolić młodzież, są na to dotacje od władz Stolicy i Dzielnicy. Klub się mieści na Osirze: pływalnia, Super płyta boiska Orlik, pełnowymiarowe sztuczne, w każdej grupie wiekowej po 2 zespoły, jeden gra w  wyższej mazowieckiej, 2-gi w niższej, oczywiście też widzimy braki, cóż takie życie.  

 

Czy w tych klubach, co pan występował, czy był, czy jest szkoleniowcem, trafiły się osoby związane z Hrubieszowem, naszym powiatem?

– Tak, w Hetmanie grałem z Mariuszem Bednarzem, Robertem Szalą,  Motorze z Krystianem Okoniewskim, do Legionu Tomaszewice sprowadziłem Janka Kwaśniewskiego i Marka Zwolińskiego.  

 

Czy śledzi pan występy swojego macierzystego klubu i co pan na to?

–  Tak, owszem śledzę, bardzo mnie boli, że taki klub jak Unia jest teraz zaledwie w okręgówce. Mam cały czas kontakt ze szwagrem, który jest we władzach klubu i powtarzam trener Cisło robi wynik i dostaje Aut, trener Nowak poukładał zespół Aut, a ci Panowie są tylko stworzeni do Unii, jak jestem zawsze zajadę na stadion, spotykam tam Sławka Janika, to samo powtarza, to coś w tym jest?  

 

Jaki jest pana stan rodzinny?

– Żona Magdalena i syn Jakub.  

 

Czy ma pan czas na jakieś hobby?

– Nic tak nie uspokaja,  jak łowienie rybek.

 

Miał pan jakiś pseudonim boiskowy?

– Trener Cisło mawiał Andzik, siostra Andziu, Trener Gąsior Andzia, z tego powodu, za niektórymi stadionami nie przepadam.

 

Czy warto było zaczynać przygodę z piłką?

– Trenerze, nigdy niczego nie żałowałem, a piłka pozwoliła mi zwiedzić ciekawe miejsca, poznać wspaniałych ludzi, spełnić się jako piłkarz, a teraz przekazywać i pokazywać młodym zawodnikom, jak najlepiej, to, co umię!!!            

 

Dziękuję za obszerne odpowiedzi i życzę zdrowia oraz w dalszej działalności powodzenia – mak



Z Internetu – Andrzej Kołodziej

Ur. 14.03.1973r.


Kariera Piłkarska:

– Unia Hrubieszów ( wychowanek)

– Hetman Zamość( II-III liga),

– Stal Tłoki Gorzyce(III Liga),

– Granica Chełm(III liga),

– Motor Lublin (IV liga),

– Lublinianka(III liga),

– SG Niederkail (Niemcy IV Liga)


Sukcesy:

– IV m-ce w Polsce ( kadra woj. Zamojskiego) w Pucharze im. Wacława Kuchara

– awans z Hetmanem Zamość i Stalą Tłoki Gorzyce do II ligi

– Uprawnienia trenerskie – instruktor piłki nożnej


Praca trenerska:

– Legion Tomaszowice (drużyna juniorów młodszych i  dziewczęta)

– 2009 (w) – KS Ursus II Warszawa

– 2009/2010- KS Ursus II Warszawa, asystent I zespołu KS Ursus Warszawa

– 2011- do dzisiaj KS Ursus rocznik 2001


KLUB SPORTOWY URSUS

Rok założenia: 1935

Barwy klubowe: niebiesko-biało-pomarańczowe

Adres Klubu: ul. Warszawska 15 m.191, 02-495 Warszawa

 

Zarząd Klubu

P.O Prezesa Klubu: Jacek Lesiak

II Wiceprezes Klubu: Justyna Jagodzińska

Skarbnik Klubu: Łukasz Budzyński

Sekretarz Klubu: Konrad Gołaszewski

Członek Zarządu: Andrzej Kołodziej

Członek Zarządu: Janusz Olędzki

Członek Zarządu: Robert Faliszewski

 

 

Opracował – Marek Ambroży Kitliński (mak)

Na zdjęciu – Andrzej Kołodziej w barwach Unii Hrubieszów w 1993 roku.