Wywiad z Marianem Borysem – hrubieszowskim pięściarzem, ale nie tylko…

W latach pięćdziesiątych XX wieku, wielkim uznaniem cieszyli się hrubieszowscy pięściarze, o których ich legenda trwa w Hrubieszowie nadal, a pośród nich wyróżniał się dysponujący silnym, atomowym ciosem Marian Borys, który po pierwszych udanych występach otrzymał propozycję przejścia do lubelskich klubów i tam kontynuował karierę. Jednocześnie pracował, uczył się, działał, za co otrzymał różne odznaczenia. Poniżej, wywiad z tym wielce sympatycznym i skromnym człowiekiem – pięściarzem, dzisiaj już 75-letnim, kibicem sportu.

Reklamy

Wywiad z Marianem Borysem – hrubieszowskim pięściarzem, ale nie tylko! 

 

mak – Pana podstawowe dane to:


Nazwisko – Imiona

– Borys Marian


Data i miejsce urodzenia

– 23 marca 1938 r. w Kowlu (wówczas Polska, obecnie Ukraina), ale całe prawie moje życie, bo od 1938 r. do 1975 spędziłem w Hrubieszowie.


Imiona rodziców

– Stanisław – Władysława


Ukończone szkoły, studia:

– Szkoła Podstawowa – Rozpocząłem naukę w szkole podstawowej mieszącej się na ul. Plac Staszica w Hrubieszowie – obecnie jest to budynek Państwa Kudryl. Wychowawcą w klasie I była Pani Kawęcka, a Kierownikiem Szkoły był Pan Latoszek. Dalszą edukację szkolną w szkole podstawowej kończyłem w Szkole Podstawowej Nr 1 w Hrubieszowie, ale przy ul. Żeromskiego 29. Wychowawczynią początkowo była Pani Izbicka, a później Pani Hajkiewicz Zuzanna. Kierownikiem Szkoły był Pan Ślązak, którą ukończyłem w 1952 roku.

 

– Średnia – 1954 – Zasadnicza Szkoła Zawodowa Metalowo – Odlewnicza, Centralnego Urzędu Szkolenia Zawodowego w Hrubieszowie, w 1957 r. Liceum Ogólnokształcące dla Pracujących w Hrubieszowie.

 

– W roku 1959 ukończyłem Szkołę Podoficerską, a w roku 1960 ukończyłem służbę wojskową i rozpocząłem pracę zawodową.

 

– Studia – 1981 r. Akademia Rolnicza im. Hugona Kołłątaja w Krakowie, uzyskując tytuł inżyniera rolnika w zakresie ekonomiki, organizacji i finansowania rolnictwa.


Kursy zawodowe, sportowe?

– Związane z wykonywaną pracą w Banku Rolnym w Hrubieszowie od roku 1960.

– W roku1968 do 1970 ukończyłem kurs rolniczy dwuzimowy.

– W roku 2000 ukończyłem Kurs Obsługa komputera IBM.

– Kursów sportowych nie kończyłem.


Rok ślubu – 1960 r.


Imiona żony (nazwisko rodowe)

– Józefa Walczuk

Dzieci

– troje – Joanna, Małgorzata i Jarosław

Wnucząt

– troje – Natalia, Szymon i Jakub


Od kiedy zamieszkał pan w Hrubieszowie i w którym to było miejscu?

– Od 8-go miesiąca życia, czyli od 1938 r. zamieszkałem w Hrubieszowie przy ul Zamojskiej, później przy ulicy Narutowicza, następnie na ulicy Plac Staszica, z kolei znów na ulicy Zamojskiej a przed zamieszkaniem w Zamościu mieszkałem na ulicy 22 Lipca – dawnej Górnej.


Koleżanki, koledzy, sąsiedzi z pobliża?

– Koledzy z tych miejsc zamieszkania to: Henryk Gospod – który był piłkarzem Unii Hrubieszów, Wacław Prażak również piłkarz Unii, Tadeusz Fila, Marian Bizior, Eugeniusz Pietrosiuk, Janusz Koszyniuk, Julian Olszewski, Wacław Szczepański, Ryszard Kosior – wszyscy pięściarze, Jerzy Krzyżewski.


Kiedy zaczęła się pana przygoda ze sportem, kto skierował, zachęcił, trenował?

– Przygoda ze sportem, to praktycznie zaczęła się od lat szkolnych i początkowo to była gra w pilę nożną, tzw. szmacianką, a później już lepszym sprzętem, bo już futbolówką. Lekkoatletyką zająłem się w dość w małym zakresie, próbując biegać dłuższe dystanse, uzyskując niezbyt rewelacyjne wyniki, gdyż było to absolutne amatorstwo, nie poparte opieką trenerską, to też jest to tylko wg. mnie epizod. Moim sportem, który był traktowany dość poważnie, to boks – bo został on poparty osobą trenera, którym w Hrubieszowie był Pan Michał Starykiewicz i początkowo również Pan Tadeusz Nowosad. Pierwsze kroki i zainteresowanie boksem nastąpiły podczas odwiedzin świetlicy PZGS w Hrubieszowie w 1953 r., gdzie w sposób żywiołowy zebrani chłopcy prowadzili między sobą walki bez właściwej koordynacji i fachowej pomocy, jakichkolwiek instruktorów. Inspiratorami tych poczynań byli uczniowie tzw. Biskupiaka z Lublina, a między innymi – Tadeusz Fila, Marian Bizior, Zdzisław Milczuk, Jerzy Ignatowicz… Później, te spotkania przeniosły się do siedziby LZS przy organizacji „Służba Polsce”, gdzie propagatorami tego sportu byli działacze tego Zrzeszenia Pan Bogdan Nowak, a następnie Pan Józef Chachuła. W tym okresie grałem również w piłkę nożną w drużynie LZS Hrubieszowianka, ale sporadycznie, gdyż nie byłem wybijającym się zawodnikiem w tej dziedzinie sportu.


Pana wzrost i waga będąc zawodnikiem?

– wzrost 176 waga 73 -75 kg


Kluby sportowe, które pan reprezentował, (proszę podać lata)?

-1956/1957 – LZS Hrubieszów,

– 1957/1958 – K.K.S „Sygnał” Lublin,

– 1958/1960 – WKS „Unia” Lublin 


Pańscy trenerzy, (w jakich latach i w jakim klubie)?

– Pan Michał Starykiewicz i krótko Tadeusz Nowosad w klubie LZS Hrubieszów w latach 1956-1957 r.,

– Pan Stanisław Bombolewski w KKS „Sygnał” Lublin w latach 1957 – 1958 r.

– Pan Jan Kowalczyk w latach 1958 – 1960 r. WKS „Unia” Lublin


W jaki sposób znalazł się pan w Sygnale Lublin?

– Pierwszym moim zamiarem było rozpocząć dalszą moją przygodę z boksem w klubie FSC w Lublinie, pod opieką trenera Stanisława Zalewskiego, co mi wtedy imponowało, że ten pan był przecież masażystą narodowej kadry bokserskiej, ale złożyło się tak, że także wychowanek hrubieszowskiego boksu Roman Czapko dowiedziawszy się o tym, że zamierzam boks uprawiać w FSC przyjechał do mnie do hotelu w FSC, gdzie już byłem zakwaterowany i przekonał mnie, aby zrezygnować z tego klubu, a podjąć dalsze boksowanie w klubie KKS Sygnał (dodatkowo zasilona zawodnikami LZS i Zrywu Lublin oraz Cześkiem Lotosem z Gromu Hrubieszów), gdyż będzie, to lepsza drużyna od FSC, co tak się stało.


Kogo pan pokonał ze znanych wówczas zawodników?

– Ze znanych wówczas zawodników pokonałem Kanara z Lublinianki, Bachenka z Avii Świdnik, Alfreda Krupę z Gromu Hrubieszów, z którym również raz przegrałem na punkty. Ze znanych zawodników przegrałem również z Szymanikiem z klubu Warszawskiego, z którym walczyliśmy o wejście do II ligi bokserskiej.


Pana niespodziewana porażka/i?

– Właśnie opisana porażka powyżej z Szymanikiem, była dość niespodziewana, biorąc po uwagę, że według opinii trenera i sekundanta prowadziłem na punkty.


Czy kogoś pan znokautował lub znokautowano pana?

– W jednym ze spotkań, a było to na Mistrzostwach Polski LZS w Lublinie przegrałem pojedynek na skutek przerwania walki decyzją sędziego. Przez nokaut nie przegrałem żadnej walki, ale jedną wygrałem, a szereg przez tko. Jak pisała prasa byłem bokserem obdarzonym, jak się wyrażano, atomowym ciosem, ale jak sam uważam, ze zbyt małym obyciem startowym.


Roman Czapko to …?

– To kolega  z czasów, gdy razem rozpoczynaliśmy uprawianie boksu w LZS „Grom” w Hrubieszowie, a później razem z Czesławem Latosem pracowaliśmy na kolei  w Lublinie i razem boksowaliśmy w KKS „Sygnał” Lublin, a także w tym okresie mieszkaliśmy w Lublinie razem w jednym pokoju na ul. Wronkowskiej.


Próbował pan prowadzić w Hrubieszowie zajęcia w sekcji bokserskiej, w którym roku, z kim, gdzie, na czyj wniosek?

– Na prośbę i  w porozumieniu z Przewodniczącym Powiatowego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki w Hrubieszowie na początku lat sześćdziesiątych XX wieku Panem Michałem Starykiewiczm podjąłem się prowadzić z młodzieżą chętną uprawiać boks treningi, co jednak zakończyło się niepowodzeniem i po niedługim czasie sprawa została uznana przeze mnie jak i Pana Michała, jako nie warta kontynuowania, ze względów braku szerszego zainteresowani tą dyscypliną sportu a przede wszystkim nie było żadnej perspektywy zebrania składu na stworzenie drużyny. Poza tym praca zawodowa i częste wyjazdy w teren uniemożliwiały mi regularne prowadzenie treningów.


Czy ktoś z Pana rodziny czynnie uprawiał/a, uprawia sport, jak tak, to ich dyscypliny, osiągnięcia?

– Z rodziny czynnie uprawiał sport (piłka nożna – Jacek Fedorowicz syn mojej stryjecznej siostry. Był zawodnikiem piłki nożnej Unii Hrubieszów, a także przez jakiś czas był w Hetmanie Zamość.


Przebieg pana pracy zawodowej?

– Pracę zawodową rozpocząłem dość wcześnie, bo jeszcze w czasie nauki w Liceum dla Pracujących w Hrubieszowie, ale były to krotko trwałe okresy zamykające się około 2 miesięcy do pół roku, a między innymi WPRD – Wydział Rolnictwa w Hrubieszowie. Dopiero po ukończeniu Liceum wyjechałem do Lublina z zamiarem pracy i oczywiście uprawiania boksu. Miałem pracować w FSC i boksować w drużynie sponsorowanej przez ten Zakład. Jednakże stało się inaczej, podjąłem pracę na kolei i jednocześnie podjąłem treningi w sekcji bokserskiej KKS Sygnał Lublin. Pracowałem tam do listopada 1958 r. i zostałem wcielony do obowiązkowego wówczas wojska 4 listopada 1958 r. Zostałem skierowany do służby wojskowej w 7 pułku piechoty w Lublinie i oczywiście podjąłem treningi w sekcji bokserskiej wojskowego klubu Unii Lublin Po powrocie z wojska w roku 1960 powróciłem do Hrubieszowa z uwagi na to, że boks w Sygnale się rozpadał i były trudności z uzyskaniem zakwaterowania. W Hrubieszowie, po krótkim czasie podjąłem pracę w Banku Rolnym i pracowałem tam do lipca 1975 ar, tj., do czasu reorganizacji administracji i powstania nowych województw. Wobec powyższego i przekształcenia się Banku Rolnego w Bank Gospodarki Żywnościowej przeniosłem się na podstawie porozumienia stron do pracy w Banku Gospodarki Żywnościowej Oddziału Wojewódzkiego w Zamościu. W roku 1985 na zasadzie porozumienia stron przeszedłem do Pracy w Banku Spółdzielczym w Adamowie na stanowisko Dyrektora i pracowałem tam przez okres dwóch lat i na podstawie znowu porozumienia stron do pracy w Oddziale Wojewódzkiego BGZ na stanowisko Naczelnika Wydziału Kredytów, a później przeszedłem na stanowisko Naczelnika Wydziału kasowo-skarbcowego Wojewódzkiego w Zamościu. W listopadzie 2001 r. odszedłem na emeryturę po przepracowaniu 46 lat i jeden miesiąc.


Jakieś pana inne Hobby?

– WĘDKOWANIE


Czy pamięta Pan, kto uczył wf w szkołach, podczas Pana nauki?

– Nie pamiętam już, kto uczył nas WF w szkole podstawowej, pamiętam tylko, że była to Pani. W szkole zawodowej w Hrubieszowie, do której uczęszczałem 2 lata, WF uczył nas pan Profesor  Włodzimierz Charkowski. W Liceum Dla Pracujących lekcji WF nie były prowadzone.


Inni hrubieszowscy czołowi sportowcy z Pana okresu w Hrubieszowie, Lublinie:

– Z czasów mojego przebywania w Hrubieszowie, to czołowi sportowcy przeważnie kojarzeni byli z piłką nożną, a należeli do nich: Stefan Kotlarski, Zygmunt Kubiak, Kaniuga Janusz, Bracia Piwkowscy Zygmunt i Zbigniew,

Wacław Baryluk, Zygmunt Seweryn, Nowosad Tadeusz, Jan i Roman Rybak, „Dziunek” Tadeusz Tokarski, Palczewski Ryszard, Maryńczak bramkarz, Marian Gabryś, Jaworski Franek, Lucjan Szklarz-obecnie mieszka w Zamościu, Marian Nej, Eugeniusz Pietrosiuk, Kazimierz Szlachta, Mirek Majcherski.

Bokserzy to m.in.: Czapko Roman, Tadeusz Fila, Marian Bizior, Julian Olszewski, Ryszard Kosior, Zdzisław Milczuk, Mieczysław Marczuk, Wacław Szczepański, Samsonowicz Jerzy ps. „Wicek”, Stawinoga, Tosiek Wojciechowski, Witold Dąbrowski, Eugeniusz Ozdoba, Olszak, Mech, Marian Kozielski, Szymanek Marek, Czesław Latos, Eugeniusz Pietrosiuk, Ryszard Bowszyc, Alfred Krupa, Stanisław Sopata, Dziadek, Marian Surma


Pamięta Pan miejsca rozgrywania zawodów w Hrubieszowie, ich atmosfera, kto organizował, lekarz zawodów, itp.?

Boks

– Zawody bokserskie były przeprowadzane na stadionie Unii mak – (niestety, nie Unii, ale PKKF), w sali kina Plon, w Hali sportowej w Koszarach, lekarzem zawodów był Pan Lech Szymański, a organizatorem  zawodów była Rada Powiatowa LZS.

LA

– Zawody w tej dyscyplinie sportu były przeprowadzane również na wspomnianym stadionie, zawodnicy w większości wywodzili się z uczniów i uczennic Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica, gdzie nauczycielem WF Był Pan Profesor Dariusz Świech.

Piłka nożna

– Zawody w większości były rozgrywane na stadionie, a czasem mecze rozgrywano na stadionie w koszarach hrubieszowskiej jednostki wojskowej.


Ile razy trenowaliście w Hrubieszowie i gdzie, jak wyglądały treningi?

Boks

– Trenowaliśmy w sali gimnastycznej Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica, trzy razy w tygodniu.

LA

– W okresie, kiedy przebywałem w Hrubieszowie w zasadzie nie interesowałem się tym, czy ktoś prowadzi treningi w zakresie La, a treningi wykonywałem sam, gdyż jak wcześniej zaznaczyłem biegi traktowałem jako uzupełnienie kondycyjne do boksu, chociaż nieraz uczestniczyłem w zawodach lekkoatletycznych.

Piłka nożna

– Była również traktowana jako sport uzupełniający kondycję w boksie,


A jak to wyglądało w Sygnale Lublin?

– W Sygnale Lublin ćwiczyliśmy trzy razy w tygodniu w Sali gimnastycznej wynajmowanej i były to treningi związane wyłącznie z zakresu boksu.


Obecnie coś pan osobiście ćwiczy?

– Obecnie nic nie ćwiczę z uwagi na stan zdrowia, jedynie, co, to jazda na rowerze w zakresie rekreacyjnym.


Pańscy idole bokserscy – światowi i polscy za pana kariery?

– Moi idole bokserscy światowi to: Dampsey, Floyd Paterson, Rocky Marcyano, Mahammaud Ali, Joe Frazier, Manny Pacquiao, Floyd Mayweather Jr. – a polscy: Henryk Kukier, Stefaniuk, Jerzy Kulej, Zbigniew Pietrzykowski, Kosedowski.

 

A teraz komuś pan kibicuje?

– Teraz kibicuję wszystkim Polskim bokserom, a także śledzę i kibicuję znanym bokserom zagranicznym, jestem również kibicem piłki nożnej polskiej i zagranicznej, piłki siatkowej żeńskiej i męskiej, lekkiej atletyce oraz innych wydarzeń sportowych w kraju i za granicą.        

 

Czy śledzi pan osiągnięcia hrubieszowskich sportowców?

– Zawsze interesuję się sportem Hrubieszowskim, czytując wyrywkowo wiadomości prasowe.


Bywa pan w Hrubieszowie, jak go pan widzi?

– W Hrubieszowie bywam parę razy  w roku i obserwuję bardzo duże zmiany, a szczególnie w architekturze miasta, w jego rozbudowie i przebudowie,  jednym słowem Hrubieszów robi się coraz ładniejszy, przy czym jak dawniej – brak w nim dużych zakładów pracy!?


Pana działalność społeczna na przestrzeni lat?

– Moja działalność społeczna po za pracą zawodową, to przede wszystkim  w organizacji związków zawodowych  ZZ Solidarność oraz  w Ogródkach Działkowych. Obecnie z uwagi na stan zdrowia nie prowadzę żadnej działalności społecznej.


Pana osiągnięcia, posiadane odznaczenia, dyplomy, proporczyki, itp. państwowe, resortowe, sportowe?

– Największe osiągnięcia moim zdaniem miałem w Boksie, o czym również w tamtym okresie dość sporo zamieszczała prasa lubelska Sztandaru Ludu i Kuriera Lubelskiego. O moich osiągnięciach mówią najlepiej dyplomy uzyskane w boksie, m.in.: 

– Dyplom za zdobycie tytułu w-ce mistrza Regionu Lubelskiego LZS w wadze lekkośredniej  w roku 1957.

– Dyplom za zdobycie Mistrza I-go Kroku Bokserskiego w lublinie  w wadze lekko średniej w roku 1957.

– Dyplom za zdobycie I-go miejsca w wadze średniej na Wojewódzkiej spartakiadzie LZS 1957

– Dyplom za udział w drużynie KKS Sygnał i zdobycie I -go miejsca W Mistrzostwach Klasy A w 1958

– Dyplom za wywalczenie przez KKS Sygnał mistrzostwa woj. Lubelskiego w boksie na rok 1958.

– Dyplom za zdobycie I-go miejsca w wadze półciężkiej w Indywidualnych Mistrzostwach Warszawskiego Okręgu Wojskowego na rok 1959.

– Dyplom za zdobycie tytułu w-ce Mistrza Okręgu Lubelskiego w boksie  w wadze średniej seniorów na rok 1960.

– Miałem również występy w lekkie atletyce, ale były to starty raczej służące w uzyskaniu lepszej kondycji do walk bokserskich, chociaż startując na spartakiadzie, czy też, to były mistrzostwa województwa  LZS zająłem trzecie miejsca w biegu na 3000 m.

Inne odznaczenia i medale, które otrzymałem to:

 – Pamiątkowy Żeton Stopnia trzeciego „Zasłużonego Sportowca” nadany Uchwałą Powiatowego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki w Hrubieszowie w 1963 r.

– Brązowy Krzyż Zasługi Nadany Uchwałą Rady Państwa z dna 2 lipca 1979 r.

– Medal 40-lecia Polski Ludowej odznaczony Uchwałą Rady Państwa Nr 20/9/84 z roku 1984

– Odznaka Zasłużony Dla Bankowości PRL nadano dnia 10 lipca 1985 r.

– Nadano Odznakę Zasłużony Pracownik Rolnictwa Ministerstwo Rolnictwa Leśnictwa i Gospodarki Żywnościowej 3.07.86 r.

– Złotą Odznaką Honorową LZS odznaczony zostałem przez Prezydium Rady Wojewódzkiej Zrzeszenia LZS w Zamościu w dniu 14 lipca 1987 r.

– Brązową odznaką Zasłużonego Działkowca wyróżniony zostałem Uchwałą Prezydium Wojewódzkiego Zarządu  Polskiego Związku Działkowców, dnia 14 lipca 1987 r.

– Złotym Krzyżem Zasługi odznaczony zostałem Uchwałą Rady Państwa z dnia 17 czerwca 1987 r.

– Złotą Odznaką Za Zasługi Dla Finansów Nadało Ministerstwo Finansów dnia 19.10.1992 r.

– Srebrną Odznaką Zasłużonego Działkowca wyróżniony zostałem Uchwałą Prezydium Wojewódzkiego Zarządu Polskiego Związku Działkowców w Zamościu w dniu 14.09.1994 r.

– Medalem Za Długoletnie Pożycie Małżeńskie odznaczony zostałem Postanowieniem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej 13 maja 2011 r. 


Żałuje pan, że był sportowcem?

– Tego, że byłem sportowcem w cale nie żałuję, a raczej się szczycę i jak bym miał drugi raz zacząć, to też bym się zajmował sportem z tym, że sport zawodowy moim zdaniem jest dość brutalny i nie jest odbierany jako szermierka na pięści, a tylko dąży się do nokautu.


W jaki sposób zachęciłby pan dzieci, młodzież do uprawiania sportu, w tym pięściarstwa?

– Dzieci i młodzież zachęcałbym do boksu tak, aby był on prowadzony szlachetnie i przede wszystkim, by była to walka techniczna a nie siłowa i brutalna.


Gdzie pan obecnie mieszka, jakiś kontakt?

 – Mieszkam w Zamościu.

 

Serdecznie dziękuję za obszerne odpowiedzi i życzę dużo, dużo zdrowia i satysfakcji z występów polskich sportowców, szczególnie pięściarzy – mak

 


Opracował – Marek Ambroży Kitliński (mak)

Na zdjęciu – Marian Borys.