Zamiast do szkoły, poszliśmy aż pod Czumów

Wiosną w przyrodzie tyle się dzieje: ptaki śpiewają, kwiatki kwitną, trawa rośnie. Człowiekowi w pracy się siedzieć nie chce. Nic dziwnego, że uczniom w szkole tym bardziej… Tygodnik Zamojski zapytał znane osoby z naszego regiony, czy i jak wagarowały.

Reklamy


Jerzy Krzyżewski, prezes Towarzystwa Regionalnego Hrubieszowskiego:

– Muszę przyznać, że prymusem to ja nie byłem. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się z kolegami pójść na wagary. Pamiętam, w siódmej klasie, zamiast do szkoły, poszliśmy z grupką kolegów na wagary aż pod Czumów. Z pięć kilometrów przeszliśmy do lasku pod wsią. Była świetna zabawa w Indian. Po paru godzinach zrobiliśmy się strasznie głodni. Co robić? Zapukaliśmy do jakiejś chałupy. Gospodarz zobaczył takie sieroty, brudne i umordowane, i dał nam chleba. Ale dobra passa szybko się skończyła. Jak tylko wróciliśmy, natknęliśmy się na naszego wychowawcę, Stanisława Najdzińskiego. – A wyście gdzie byli, zamiast w szkole? – złapał jednego za ucho.


Więcej »


źródło: tygodnikzamojski.pl