Spotkanie z kulturą ludową

Wołajowice

Reklamy

Spotkanie z kulturą ludową, pod takim tytułem 19 września 2010 r. w Gminnym Ośrodku Kultury w Wołajowicach została zaprezentowana materialna i duchowa kultura ludowa rozwijająca się na terenie gminy Hrubieszów.

Materialna kultura ludowa, to wystawa prac rękodzieła twórców z Janek: Karoliny Kozy, Jerzego Sut, Zdzisława Zebzdy, Edwarda Rudzińskiego. Podczas uroczystości można było obejrzeć wystawę prezentującą historię Stefankowic pt. „Ocalmy od zapomnienia”. Natomiast duchową kulturę ludową zaprezentowała grupa uczestników warsztatów teatralnych w widowisku „Wesele”, oparte na zapiskach Ignacego Grabarczuka z Moniatycz.

Powstałe widowisko, to efekt warsztatów teatralnych realizowanych przez Grupę Nieformalną „Nasz Dom” z Moniatycz, a Finansowanych z Europejskiego Funduszu Wsi Polskiej w ramach Programu Wspierania Aktywności Lokalnej „Razem Możemy Więcej”. Tytuł projektu brzmiał „Szanujmy wspomnienia – słowem i gestem”. Scenariusz widowiska napisała Jolanta Pawlak-Paluszek, prowadząca warsztaty teatralne.

Uroczystość zakończyła się występem Zespołu „Zuzanki” z Moniatycz pod kierownictwem Janusza Bogatki. Zespół działa przy Gminnym Ośrodku Kultury w Wołajowicach.

„Wesele”

Prawdziwe wesele ludowe, które odbyło się we wsi Moniatycze w 1913 roku, spisał Ignacy Grabarczuk. Panna młoda Rozalia zwana Rózią, to siostra ojca autora, młody Michał, to kuzyn jego matki. W 1912 roku na Wielkanoc ojciec autora zaprosił siostrę Rózię, matka kuzyna Michała, młodzi się poznali, rodzice nie byli przeciwni i w styczniu 1913 roku odbyło się ich wesele.

Wesele zaczynało się w sobotę tradycyjnym lepieniem korowaja. Bez korowaja nie było żadnego wesela. Czy wesele było bogatsze, czy biedniejsze, czy korowaj był z lepszego ciasta, czy gorszego, jednakowo był lepiony i jednakowo były śpiewane przyśpiewki podczas ceremonii korowajnej. Korowaj nie był lepiony przez jedną osobę, były do tego proszone tzw. korowajnice. Były to kumy, sąsiadki, krewne tych, co sprawiają wesele. Ciasto na korowaj zaczyniała chrzestna matka panny młodej lub pana młodego, a trzeba wiedzieć, że jednakowa ceremonia weselna była u panny młodej i u pana młodego. Korowajnic było najmniej sześć, a mogło być i dwadzieścia cztery, to zależało od gospodarzy sprawiający wesele.

Panna młoda prosiła dwie albo cztery dziewczęta za druhenki i tyluż chłopców — za swatów. Jedna druhenka jest starszą, i z panną młodą chodziła prosić gości na wesele we czwartek przed weselem i w sobotę do dnia rano. Później starsza druhna szła z panną młodą do kościoła do spowiedzi przedślubnej. Otóż, kiedy panna młoda szła we czwartek przed niedzielą ślubną prosić nie tylko chrzestnych rodziców na wesele, ale bliższych i dalszych krewnych, dziewczęta i chłopców, to się ubiera w mały stroik i kilka wstążek biało-czerwonych. A jej druhenka, która z nią szła, miała chusteczkę na głowie. Panna młoda, jak szła prosić na wesele, czy to w swojej wsi, czy szła na drugą wieś, to wszystkim, kogo tylko spotkała na drodze, czy to był dziad, czy pan, wszystkim się kłaniała, mówiąc: „Proszę was o błogosławieństwo”. A ten, komu się kłaniała, odpowiadał: „Niech cię Bóg błogosławi”. Ale ukłon nie był tak, jak kiwnięcie głową, przed każdym panna młoda przyklękała na lewe kolano, unosząc z lekka spódniczkę.

Akcja przedstawienia dzieje się w styczniową sobotę 1913 rok. Miejscem akcji jest chata panny młodej w Moniatyczach. W widowisku występują: Panna młoda Rózia, Druchenka Agata, Matka Młodej, Ojciec Młodej, Frania siostra panny młodej, Matka Chrzestna panny młodej, Babki panny młodej, Korowajnice, Muzykant z żoną.

***

Tekst i foto:
GOK w Hrubieszowie z/s w Wołajowicach

GALERIA »