Unia wypunktowała rywala. Relacja z meczu Unia Hrubieszów – Opolanin Opole Lubelskie

W meczu 12.kolejki IV ligi lubelskiej Unia Hrubieszów pokonała wysoko 5:0 Opolanina Opole Lubelskie. Pierwsza połowa nie wskazywała na to, że niedzielne spotkanie zakończy się wysokim zwycięstwem podopiecznych Marcina Nowaka. O losach meczu głównie zadecydowały pierwsze minuty zarówno pierwszej połowy, jaki drugiej.

Reklamy

 

Unia Hrubieszów – Opolanin Opole Lubelskie 5:0 (1:0)

Unia: Ryć – Wiejak (80’ Kondrat), Oleksiuk, Jędrzejuk, Kawarski, Dominik Kazan (89’ Smoła), Krygiel (88’ Tabuła Rafał), Kamińskim Fulara, Otręba, Chochowski (70’ Oleszczuk Adrian ).

Opolanin: Adamczyk – Gołociński, Nowak (75′ Korecki), Fliszkiewicz, Jakóbczyk (58′ Bakalarz), Gawron, Dajos, Mietlicki, Knap (68′ Rożek), Lutsyk, Rodewicz.

Bramki: Fulara (5’), Kamiński (50’), Jędrzejuk (69’), Oleszczuk Adrian (82’), Otręba (85’).

Sędziował: Piotr Kawiński (KS Chełm).

 

Spotkanie z Opolaninem Opole Lubelskie nie mogło dla Unii Hrubieszów rozpocząć się lepiej. Już w 5 min. bramkarza gości sprytnym strzałem w krótki róg pokonał kapitan naszej drużyny Piotr Fulara. Wcześniej bardzo dobrym podaniem otwierającym drogę do bramki przeciwnika popisał się Patryk Krygiel. Wydawało się, że kolejne bramki dla Unii to kwestia czasu. Jedna to goście doszli do głosu. Unia mając jedno bramkowe prowadzenie nie potrzebnie oddała pole gry i cofnęła się do obrony. Opolanin to wykorzystał i z minuty na minutę, co raz śmielej atakował bramkę Unii. Goście w pierwszej połowie najlepszą okazję do strzelenie bramki wyrównującej mieli po błędzie naszego obrońcy Artura Kawarskiego. Rywal to wykorzystał i zagrał piłkę na długi słupek wzdłuż linii gdzie nieznacznie przestrzelił najlepszy strzelec Opolanina Rodewicz.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Unia już po pięciu minutach prowadziła 2:0. Tym razem z rzutu rożnego dośrodkował Piotr Fulara, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Łukasz Kamiński, który strzałem głową pokonał bramkarza gości. W 69 min. było już 3:0. Tym razem akcję ofensywną we własnym polu karnym zainicjował Paweł Jędrzejuk. Obrońca Unii przebiegł z piłką spory kawałek boiska po czym zagrał do Patryka Krygiera. Młody pomocnik Unii sprytnie odegrał do Jędrzejuka, który wyszedł sam na sam z bramkarzem Opolanina i strzałem po długim rogu podwyższył wynik spotkania. Po tym trafieniu cała drużyna wykonała „kołyskę” na cześć urodzonego nie tak dawno Jasia, syna Pawła Jędrzejuka. Boiskowa „kołyska” miała podwójne znacznie, ponieważ niespełna dwa tygodnie temu urodził się syn Pawła Chochowskiego, który otrzymał imię Tymon. Obu zawodnikom składamy serdeczne gratulacje.

Kiedy Unia prowadziła 3:0 swoją okazję stworzyli goście. Znów z dobrej strony pokazał się Rodewicz, a piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek bramki Unii. W 82 min. Unia podwyższyła wynik na 4:0. Z rzutu wolnego bardzo groźnie strzelił Łukasz Kamiński, a następnie piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. Najlepiej w tej sytuacji odnalazł się Adrian Oleszczuk i z bliskiej odległości strzałem głową wpakował piłkę do bramki Opolanina.  Trzy minuty później było już 5:0. Kolejną asystę w tym spotkaniu zaliczył Łukasz Kamiński, który dośrodkowywał z rzutu rożnego. W polu karnym najwyżej wyskoczył Damian Otręba i uderzeniem głową ustalił wynik spotkania.

Unia Hrubieszów wygrała w pełni zasłużenie bezlitośnie punktując rywala.  Owszem Opolanin w pierwszej połowie mocno naciskał na nasz zespół, jednak nie potrafił skutecznie przedostać się przez blok obronny. W dodatku widać było, że drużynę gości sporo sił kosztowała pierwsza połowa, bowiem w drugiej z każdą upływającą minutą opadali z sił. 


Wypowiedzi dla lubsport.pl:

Marcin Nowak (trener Unii): – Goście również mieli swoje sytuacje – może nie aż tak bardzo klarowne. Cieszy współpraca naszej defensywy ze świetnie grającymi dzisiaj Fularą i Kamińskim – nareszcie to weszło na prawidłowe tory. Są jeszcze mankamenty, ale wyglądało to naprawdę przyzwoicie jak na IV ligę. Na pewno to był nasz najlepszy do tej pory mecz – nie tylko ze względu na bramki, ale także wybijanie przeciwnika z rytmu. Opolanin jest naprawdę mądrze grającą drużyną, może mniej skuteczną. Powiedziałbym, że mecz był wyrównany, a momentami nawet goście przeważali. 

Jarosław Pacholarz (trener Opolanina): – Mieliśmy właściwie trzy sytuacje – w pierwszej połowie dogranie wzdłuż linii na długi słupek, gdzie spóźniony Oleksiej Rodewicz przestrzelił. Po przerwie Rodewicz trafił w słupek i jeszcze groźnie strzelał Michał Rożek, a dobijał Andrzej Fliszkiewicz. Pierwsze dwie bramki to błędy bramkarza, bo powinien pilnować krótkiego rogu, a drugi strzał był do złapania. Później otworzyliśmy się i rywale zaczęli grać z kontry, co im służy. Dopełnili dzieła zniszczenia. Zabrakło nam sił, nie było agresji, zawodnicy przeszli obok meczu, ale wiem jakie są tego powody. Żeby się ich pozbyć potrzebna jest jeszcze dobra wola, bo to jest piłka amatorska i ona nie zawsze jest na pierwszym miejscu, każdy ma też swoje sprawy osobiste. (Źródło: www.lubsport.pl)


józek