Ani Mru Mru po swojemu

Wielka uczta dobrego humoru i kamerlany nastrój. Bracia Misztale dali niezły popis podczas wczorajszego czwartkowego spotkania.

Reklamy

Chętnych by podziwiać satyryczne skecze w wykonaniu utalentowanego rodzeństwa było niemało. Odbiór był bardzo dobry, jak się później dowiedziałam od Braci dobrze im się występowało przy hrubieszowskiej publiczności i chcieli im za to również podziękować.

Zaprezentowali dziewięć popisowych numerów swoich idoli kabaretowych, czyli formacji Ani Mru Mru. Na pierwszy rzut poszedł „Smok” i bezbłędny Bartek Misztal jako Maćko z Zadupia zachwycił wszystkich, następnie podziwialiśmy polską służbę zdrowia w krzywym zwierciadle, tj. „Przerwa na papierosa”, kolejną potężną dawkę humoru dali publiczności poprzez nieśmiertelny skecz „Chińska zupa” wszystkim doskonale znany, podziwialiśmy także mało rozgarniętego (Marku wybacz) „Gienka”,problemy w szkole i przebieranki w damskie ciuszki, czyli „Babuch”, nową wersję starej bajki „Czerwony Kapturek” oraz temat bardzo życiowy „Kwiatki dla narzeczonej”, znakomici naśladowcy Ani Mru Mru zakończyli spotkanie dwoma programami o tematyce sportowej tj. „Sprawozdanie sportowe” i „Pływalnia”, korpcje, łapówki i doping – problemy polskich sportowców.

Reklamy

Aktorom dzielnie pomagał ich młodszy kolega Robert Mielniczuk, wystąpił on w skeczu „Sprawozdanie sportowe” i szczerze trzeba przyznać, że drzemie w nim nie mniejszy talent komediowy niż u Braci Misztali, Marka i Bartka.

Konferansjerką zajęła się Gama, wystawiając Barbarę Charczuk, Elżbietę Bubiełło, Katarzynę Fiszer i Krzysztofa Kasprowicza. Stanęli oni na wysokości zadania i by lepiej oddać kabaretowy nastrój przebrali się w rzeczy bardzo nie do pary, rzec można dość ekstrawagancko, kolorowo i zadziornie.

Udało mi się zamienić kilka słów z Braćmi po występie, dowiedziałam się min., że poszukują nazwy i tym samym proszą o przysyłanie swoich propozycji, zatem komentarze są do Waszej dyspozycji, obiecuję, że chłopaki zapoznają się z nimi i zasugerują się propozycją czytelników LubieHrubie. Zapytałam także o ich inspiracje i twórczośc własną, oczywiście tu zaskoczenia nie było, jak już wspomniałam za swoich idoli uważają Kabaret Ani Mru Mru i bazują przede wszystkim na ich dorobku, niestety są bardzo zapracowani i nie mogą sobie pozwolić na pisanie własnych scenariuszy i programów. Ich zdolności znane sa bardzo dobrze mieszkańcom grmin Mircze oraz Dołhobyczów, to na jej terenie występowali już wiele razy podczas różnych imprez okolicznościowych. Trafili w dobre ręce, zaopiekowała się nimi odpowiednia osoba, która pozwoliła rozwijać talent, jest nią Ewa Kot, teraz są pod skrzydłami Magdy Sielickiej i współpracę z nią także sobie dobrze chwalą. Marek jest tegorocznym maturzystą, nie marzy jednak o karierze scenicznej, od dziecka pragnie zostać strażakiem i temu zamierza się poświęcić. Natomiast młodszy o rok Bartek zastanawia się nad sprawdzeniem swoich umiejeności i startowaniu do odpowiedniej szkoły, gdzie mógłby rozwijać talent komediowy. Obecna na sali była także mama chłopaków, zapytana czy jest dumna ze swoich uzdolnionych synów, odpowiada, że owszem, ale nie pozwala im spocząc na laurach, jest wymagająca i czasem krytyczna, ale to podobno wychodzi im tylko na dobre.

Cieszy fakt, że Lubelszczyzna jest mocnym zapleczem kabaretowym i kuźnią talentów, wiadomo przecież, że Ani Mru Mru pochodzą z Lublina.