Dzieci z Dwójki na wycieczce w Pieninach i w Zakopanem

„Piękna nasza Polska cała” – uczniowie i uczennice Zespołu Szkół Miejskich nr 2 w Hrubieszowie mieli okazję przekonać się o tym w dniach od 12 do 14 czerwca 2013 roku, bowiem wtedy to właśnie odbyła się wycieczka w Pieniny i do Zakopanego.

Reklamy

„Piękna nasza Polska cała” – uczniowie klas 5a, 5b i dwie uczennice z 4b mieli okazję przekonać się o tym w dniach od 12 do 14 czerwca 2013 roku, bowiem wtedy to właśnie odbyła się wycieczka w Pieniny i do Zakopanego, której organizatorką była wychowawczyni klasy 5a pani Beata Lichoń – Fabrowska, a opiekę nad  uczniami sprawowali: wychowawczyni klasy 5b – p. Beata Drewnik oraz rodzice: p. Agnieszka Korneluk (mama Weroniki z 5a), p. Jacek Wiśniewski (tata Oliwii z 5b), natomiast bezpieczny dojazd i powrót zapewnił nam p. Tomasz Szumiata (tata Patryka z 5a).        

Ze szkolnego parkingu wyjechaliśmy w komplecie 37 uczniów wraz z opiekunami. Raz po raz z lekkim niepokojem spoglądaliśmy w niebo, bowiem nad naszymi głowami kłębiły się ciężkie, deszczowe chmury. Wiele kilometrów jechaliśmy w deszczu, pocieszając się, że prognozy były obiecujące i na pewno się przejaśni. Tak się na szczęście stało. Przejaśniło się i piękna pogoda towarzyszyła nam już do końca wycieczki.

Po długiej podróży zwiedziliśmy urokliwą Szczawnicę, popijając zdrowe wody mineralne, wyciągiem krzesełkowym wyjechaliśmy na Palenicę, odbyliśmy spacer do wąwozu Homole. Wieczór minął nam na zabawach sportowo – rekreacyjnych, a następnie bawiliśmy się na dyskotece.

Drugi dzień to czas zwiedzania Zakopanego: Krupówki, Wielka Krokiew, wyjazd kolejką górską na Gubałówkę i zjazd wyciągiem krzesełkowym z Butorowego Wierchu. Następnie utrudzeni po długim spacerze udaliśmy się do parku wodnego „Bania” w Białce Tatrzańskiej – jakoś dziwnie szybko zmęczenie opuściło wszystkich, bo nikt nie chciał przegapić i nie skorzystać choćby z jednej oferowanej przez aquapark atrakcji.

Po powrocie na miejsce noclegu – Dom Wczasowy „Kinga” w Kacwinie – zjedliśmy kolację, a po niej, już tradycyjnie, rozgrywki sportowo – rekreacyjne oraz ognisko z pieczeniem kiełbasek i wspólnym śpiewaniem.

Rejsem statkiem ”Harnaś” po Jeziorze Czorsztyńskim rozpoczęliśmy trzeci, ostatni dzień naszej eskapady, a potem zwiedziliśmy mały, ale zachwycający kościół w Dębnie – zabytek wpisany wraz z innymi drewnianymi kościołami południowej Małopolski na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kolejnym punktem naszej wycieczki była wizyta w bacówce, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć, jak wyrabia się uwielbiane przez wszystkich oscypki. Choć w małym budyneczku było bardzo dużo dymu (jak się okazało, było to zamierzone, bowiem dym odstrasza muchy i inne owady, które mogłyby zanieczyścić świeżutki ser), wszyscy dzielnie śledzili czynności bacy, a dwaj nasi koledzy dostali nawet propozycję pozostania tam na praktykach, z czego być może skorzystają podczas zbliżających się wakacji. Nasz pobyt w bacówce nad Dunajcem zakończył się degustacją żentycy oraz sporymi zakupami, gdyż wielu z nas kupiło oscypki do domu dla siebie i rodziny.

By przewietrzyć garderobę przesiąkniętą dymem z paleniska bacówki, udaliśmy się nad Dunajec na Przystań Flisacką. Tam oglądaliśmy tratwy, którymi można odbyć spływ tą rwącą, ale jakże malowniczą rzeką. Tym razem nie zdecydowaliśmy się na tę zapewne ekscytującą wodną podróż, ale innym razem… Kto wie?

Następnie odbyliśmy spacer po zaporze wodnej u stóp niedzickiego zamku, gdzie jedną z wielu atrakcji podziwianych przez turystów stanowią iluzjonistyczne malowidła (36 metrów długości i 7.5 metra szerokości), które stwarzają wrażenie wyrwy w zaporze, przez którą przelewa się wzburzona woda. Wrażenie zwielokrotnia oglądanie tych obrazów przez obiektyw aparatu fotograficznego, dlatego trudno było nie skorzystać z okazji i nie wyreżyserować  sytuacji na przykład przechodzenia nad przepaścią czy spadania wraz ze wzburzoną wodą w przepaść. Dla uzyskania pożądanego efektu niektóre pozy zdjęciowe wymagały co prawda położenia się na trotuarze, ale czego nie robi się dla sztuki!

Po smacznym obiedzie wyruszyliśmy w podróż powrotną do Hrubieszowa – zadowoleni choć zmęczeni, czego po pełnym werwy zachowaniu większości uczestników wycieczki trudno się było domyślić, zwłaszcza, że cały autokar rozbrzmiewał chóralnym śpiewem turystycznych piosenek.

Na szkolny parking do stęsknionych rodziców dotarliśmy po 23 pełni wrażeń i z postanowieniem, że na pewno nie była to nasza ostatnia wycieczka! 

 

Info i fot. ZSM nr 2