Hrubieszów: Jeszcze w sprawie wycinki drzew przy SP nr 1

Nawiązując do wcześniejszego tekstu na portalu lubiehrubie.pl sygnowanego moim nazwiskiem o wycince drzew przy Szkole Podstawowej nr 1, uzupełniam wiedzę o owym dziele zniszczenia.

Reklamy

 

W dniu 25 marca na spotkaniu z Burmistrz Miasta miałam wgląd do materiałów dotyczących owej wycinki. Co wynika z pobieżnej analizy dokumentów?

1. Głównym wnioskodawcą planu wycięcia starodrzewu był właściciel posesji znajdującej się najbliżej alei (tylko RODO powstrzymuje mnie od publikacji nazwiska), ale warto napiętnować tego mieszkańca.

2. Wniosek podpisali mieszkańcy pozostałych 3 posesji – w sumie około 10 nazwisk.

3. Wnioskodawca powoływał się na bezpieczeństwo przechodniów i wskazał, że gałęzie, konary mogą spaść na ich domy.

4. Jedyną dokumentacją, oprócz mapki, było zdjęcie alei wykonane późną jesienią, gdy drzewa zrzuciły już liście, czyli miał być to koronny argument, że mogą się połamać w czasie wichury.

5. Wniosek mieszkańców okolicznych posesji poparła bezrefleksyjnie dyrektorka szkoły i wystosowała pismo do Urzędu Miasta, jako że teren szkoły należy do Gminy Miejskiej Hrubieszów (pismo z dnia 24 października 2018 roku).

6. Wniosek z dokumentacją mieszkańców przekazano do Starostwa -celem podjęcia decyzji.

7. Decyzja starosty powiatowego została podpisana przez nową władzę w dniu 3 grudnia 2018 roku, tym samym przekreślając los 6 drzew – 2 dębów i 4 jesionów, których objętość pni wynosiła od 180 cm do 2,5 metra.

8. Straż pożarna drzewa nieudolnie wycięła (bo oni są od usuwania wiatrołomów, a nie profesjonalnej wycinki).

 

Wnioski:

Tych drzew już nikt nie uratuje. Dyrekcja szkoły powinna zadbać, by nadać im miano „pomników przyrody”, chroniąc je w ten sposób przed niszczycielskimi zapędami. Szkoda, że nie posłuchano protestującej nauczycielki biologii (poinformowała mnie o tym sama pani dyrektor w rozmowie).

Drzewa miały zapewne ponad 50 lat. Zastanawia, co tak naprawdę było podłożem owej chęci wycięcia całej alei starych drzew? Odpowiedź jest łatwiejsza niż się wydaje – otóż drzewa jesienią zrzucają liście i trzeba je uprzątać!

Brakuje słów na taką postawę wnioskodawcy, bo to do jego posesji najbliżej było owym dębom i jesionom – na nieszczęście. Zaznaczam, że drzewa rosły na terenie szkoły w dość dużym oddaleniu (szeroki chodnik, pas zieleni) od miejsc, gdzie przemieszczają się przechodnie. Natomiast od najbliższej posesji aleję oddzielała droga wewnętrzna i dość obszerny trawnik na posesji wnioskodawcy. Dla mieszkańców pozostałych 3 domów sądzę, że alejka nie stanowiła problemu, może tylko zabłąkane liście.

Po alejce zostały zdrowe pnie wyciętych drzew i sztywny pal po dębie. Może tam umieścić tabliczki z nazwiskami szkodników, którzy pozbawili teren przyszkolny „zielonych płuc”?

 

Barbara Wierzchowska – radna Rady Miasta

 


 

Zobacz też:

WIADOMOŚCI – Hrubieszów: Sprawa drzew ściętych przed Jedynką