Traktat o dobrej robocie

Czerpiąc wiedzę o życiu ze współczesnych seriali telewizyjnych odnosi się wrażenie, że wszystko to, co dzieje się poza seksem jest marginalnym dodatkiem, niewartym uwagi. Tematu takiego, jak satysfakcja z dobrze wykonanej pracy nie porusza się wcale, a „Traktat o dobrej robocie” autorstwa Tadeusza Kotarbińskiego jesteśmy skłonni przypisywać epoce słusznie minionej. Tylko czy na pewno minionej?

Reklamy

Jak popatrzyć na wyniki pracy budowniczych dróg, stadionów, metra, tuneli, kolei, itd., to trudno mówić tu o jakiejkolwiek satysfakcji z wykonania dobrej roboty. 

A może satysfakcja przychodzi dopiero na odpowiednim szczeblu kariery? Taki na przykład Rostowski wygląda na zadowolonego z siebie, może pozwolić sobie na wyśmiewanie opozycji, której projekty wymagałyby nakładów kilkudziesięciu miliardów złotych, a w tydzień później nie widzi problemu w wygospodarowaniu kilkuset miliardów złotych na projekty przedstawione przez premiera. Głupota? Raczej cynizm. Przecież nikt zdrowo myślący nie wierzy, że jakiekolwiek obietnice premiera zostaną spełnione.

Ciężko pracować oczywiście można, jak ktoś to lubi, ale nie łudźmy się – pazernych bankierów i tak nie nasycimy.

 

Małgorzata Todd

www.mtodd.pl