W zespole badawczym był jeszcze jeden hrubieszowianin adiunkt dr Andrzej Kulik!

W lipcu br. pisaliśmy o sukcesie zespołu badawczego z hrubieszowianinem Michałem Puzio z UMCS w Lublinie w zakresie mechanizmów molekularnych itd., okazuje się, że również z tym zespołem ściśle współpracował inny hrubieszowianin, od 1981 r. mieszkający w Szwajcarii dr Andrzej Kulik, który jest adiunktem na Politechnice w Lozannie.

Reklamy

O pracach badawczych pisaliśmy w artykule:

Sukces zespołu badawczego z hrubieszowianinem w składzie


dr Andrzej Kulik mieszkał w Hrubieszowie na ulicy Słowackiego 7, od dziecka przyjaźnił się z rodziną Kitlińskich. Od najmłodszych lat interesowały go przeróżne nowości i wynalazki, prenumerował wiele pism technicznych, przystępował do różnych konkursów. Ze starszym kolegą Andrzejem Kitlińskim konstruowali różne transformatory, kondensatory, radia, telefony, itd. i jak widać tą drogą poszedł przez całe życie i doszedł daleko.

Rówieśnik Marek Kitliński „wciągał” Go, tak jak wszystkich z ulicy i okolic do uprawiania różnych sportów lub zadań sprawnościowych, więc Andrzej Kulik uczestniczył i w nich z różnym skutkiem (nawet jedna zakończyła się złamaniem ręki). Mogę poświadczyć, że nawet skakał z mostu kolejowego wąskotorówki do Huczwy, a nie każdy to potrafił.

dr Andrzej Kulik jest absolwentem Szkoły Podstawowej nr 3 w Hrubieszowie, która miała jeszcze siedzibę przy ul. Żeromskiego 29 (koszarach). W związku z tym, że bardzo dobrze się uczył dostał się bez kłopotów do Staszica, ale w trakcie pierwszego roku nauki z rodziną przeniósł się do Krakowa. Potem w Warszawie – studia, parę lat pracy w Polskiej Akademii Nauk (PAN) w Warszawie i od 1981 r. pracuje na Politechnice w Lozannie (Szwajcaria), gdzie jest adiunktem.

 

Jak pisze do lubiehrubie:

To On wprowadził na EPFL technikę nanoIR (pomiary spektralne w podczerwieni w skali nanometrów). Jest to dość unikalna technika, ten przyrząd jest 12. na Świecie. Można analizować skład chemiczny próbek, lokalnie, a też rozkład specjalny elementów w próbce. I tego typu obrazki wykazały, że liście w cieniu robią małe słupki/antenki, które polepszają sprawność fotosyntezy, natomiast liście, które były na słońcu – tych słupków nie tworzą. Chodzi o to, by nie generować za dużo tlenu, gdyż by się wszystko utleniło w liściu. Profesora Gruszeckiego poznał na konferencji w Zakopanem, dogadali się, przyjechał i razem wykonali pomiary.

 

Opracował – Marek A. Kitliński (mak)