23 maja 2024

Z cyklu historii niedawnej – Janusz Woźnica przybliża i przypomina: Marzec 1968

W marcu 1968 roku w naszym kraju było gorąco, po spektaklu Dziadów i jego zdjęciu ze sceny władza spotkała się z niespodziewanym oporem szczególnie młodych ludzi, użyła wobec nich w brutalny sposób oddziały MO zajścia wykorzystano do wielu czystek, itd. Co władze Hrubieszowa na to, o tym pisze znany historyk Janusz Woźnica.


Janusz Woźnica – Czym był Marzec 1968 r.?

 

   Jeśli chcemy się oprzeć tylko na faktach to był to studencki (inteligencki) protestograniczony do nielicznych wówczas ośrodków akademickich.

   Jako pierwsze publiczne wystąpienia przeciwko władzy komunistycznej po 1956 r. wydobywało społeczeństwo z dziwnego marazmu „epoki” Gomułki.

  Marzec 1968 budził nadzieję w szczególności licznej młodzieży ( powojenny wyż demograficzny)  z prowincji, która miała niewielkie możliwości kształcenia na poziomie średnim (w jedynym  w Hrubieszowie  Liceum Ogólnokształcącym im. Staszica istniały tylko 3 klasy równoległe) i wyższym.

    Jak zwykle do wybuchu powstania potrzebna jest iskra. Taką iskrą był dalszy zakaz wystawiania „Dziadów” w reżyserii Dejmka. Liczna publiczność gromko oklaskiwała niektóre fragmenty o wymowie antyrosyjskiej. Władza uznały, że to jest demonstracja antyradziecka, a stworzony przez Lenina Związek Radziecki był wówczas świętością.

8 marca studenci warszawscy manifestacyjnie złożyli kwiaty pod pomnikiem Adama Mickiewicza.

   Prawdopodobnie z inspiracji M. Moczara, przywódcy dążącej do władzy wpływowej tzw. frakcji „partyzantów”

w PZPR odziały Milicji Obywatelskiej, ORMO wraz z tzw. aktywu robotniczego spałowały studentów, także na terenie Uniwersytetu Warszawskiego.

      Ponieważ kierowniczą rolę w „wydarzeniach” odgrywali studenci pochodzenia  żydowskiego wspierani przez prof. Baumana, Brusa Schaffa – dawne stalinowskie autorytety. Władze uznały, że jest to dogodny moment, aby dokończyć, zaniechaną po 1956 r., rozgrywkę ze stalinistami…

    Oczywiście nie mogły przyznać, że Żydzi są odpowiedzialni za komunizm, dlatego rozpoczęto walkę z tzw.  syjonizmem, czyli nacjonalizmem żydowskim, niewątpliwie rozbudzonym również w Polsce, po zwycięstwie Izraela w wojnie z Egiptem, Syrią, Jordanią w 1967 r. ( tzw. wojna sześciodniowa).

    Rozpoczęła się najczęściej wymuszana emigracja około 20 tys. Żydów. To kolejna alija po hebrajsku emigracja) Żydów z Polski (pierwsza po reformach premiera Grabskiego w 1924r.) przyczyniła się do wzrostu antypolonizmu wśród środowisk żydowskich w USA i krajach zachodniej Europy, które uznały, że jest przejawem polskiego antysemityzmu.

    Niespodziewanie odniosłem korzyści z „wydarzeń 1968 r.” Władze uznały, że należy zwiększyć ilość młodzieży pochodzenia chłopskiego i robotniczego na studiach i przyznały na egzaminach ” punkty za pochodzenie”. Ja, syn chłopa, ba, zwalczanego przez stalinistów kułaka załapałem się na studia w Lublinie. Spotkałem tam usuniętego z UW Andrzeja Falberta, cechował go głęboki antypolonizm. Po raz pierwszy się z tym spotkałem. Było to szokujące.

   „Wydarzenia marcowe” uformowały również w Polsce „pokolenie’ 68 „. Wielu ludzi z tego pokolenia tworzyło od 1989 r. w sojuszu z gen. Jaruzelskim  III Rzeczpospolitą. Generał był beneficjentem „wydarzeń marcowych”. Po zmianach na szczytach władzy, ten robiący błyskawiczną karierę  (mimo „wpadki hrubieszowskiej w maju 1946r.) oficer został ministrem obrony narodowej.

    Jedna ich cecha była wyraźnie zauważalna, choć skrywana, niechęć do chłopów, których traktowano jak,  przeszkodę  do „cywilizowania” Polski. Dopiero Unia Europejska powoli ich z tego wyleczyła.

 

A jak władza Hrubieszowa zareagowała na „wydarzenia marcowe”?

    Zazwyczaj organizacje partyjne PZPR, ale także ZSL w zakładach pracy i na wsi podejmowały rezolucje pod hasłem ” studenci do nauki, literaci do pióra”. W nagrodę za niezłomność władze wojewódzkie w Lublinie przyznały Powiatowi prawo do organizowania wojewódzkich dożynek we wrześniu 1968 r., na które swój przyjazd zapowiedział sam I sekretarz KW PZPR w Lublinie Władysław Kozdra. To miało być wydarzenie !

 

Janusz Woźnica

 

***


Janusz Woźnica, ur. 23 II 1949 w Miączynie k. Zamościa. Absolwent historii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie (1975).

Od 1975 nauczyciel w Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie.

Od IX 1980 w „S”, przewodniczący KZ, wiceprzewodniczący MKZ w Hrubieszowie, IV-V 1981 delegat na I WZD Regionu Środkowo-Wschodniego.

Po 13 XII 1981 organizator  punktów kolportażu,  niezależnej literatury w Hrubieszowie i okolicach.

1986-1989 współpracownik redakcji pisma „Informator NSZZ «Solidarność» Ziemi Zamojskiej – Roztocza”.

W lutym 1986 aresztowany, w czerwcu 1986 skazany przez Sąd Rejonowy w Zamościu na 1,5 roku więzienia; osadzony w ZK w Zamościu i Hrubieszowie, 14 września1986 zwolniony warunkowo ze względu na chorobę żony.

Do 31 III 1987 rozpracowywany przez p. III RUSW w Hrubieszowie w ramach SOR krypt. Historyk, Pionierzy; 1 X 1988 – 30 IX 1989 przez Wydz. VI WUSW w Zamościu w ramach SOR krypt. Towarzystwo.

1989-1990 członek KO „S” województwa zamojskiego.

1989-1991 senator RP z listy KO „S”,

członek OKP;

1991-1993 senator RP z listy PSL Porozumienie Ludowe.

1998- 2002 radny Sejmiku Województwa Lubelskiego I kadencji.

Od 1.09 2007r. emeryt

W 2013 r. nie przyjął odznaczenia oferowanego przez Prezydenta Komorowskiego.



Pytał i opracował – Marek A. Kitliński (mak)